DOMOWA SESJA BRZUSZKOWA


Dzisiaj z ogromną przyjemnością przeniosę Was na chwilę do okresu mojej ciąży. Mowa tu o sesji ciążowo-rodzinnej, którą udało nam się zrealizować z Martą, autorką bloga PaniWoźnaFotografia dosłownie tydzień przed rozwiązaniem.

MAŁY POMOCNIK W KUCHNI (LEARNING TOWER). PODEST DLA DZIECKA DIY


Część z Was zapewne z doświadczenia wie, iż wiele małych dzieci nieustanie domaga się dostępu do kuchennych atrakcji. Również i nasz Olivier z uwagi na pomocną naturę, od samego początku wspierał swoich rodziców w trakcie kulinarnych rewolucji. Od jakiegoś już czasu szukaliśmy sposobu, by umożliwić dziecku czynne uczestnictwo przy pracach kuchennych.

RODZINNY PIKNIK W OGRODZIE

Kochamy weekendy! Po pracowitym tygodniu i wirze obowiązków dobrze jest skupić się na rodzinie. Miniony weekend staraliśmy się spędzić aktywnie, niemniej jednak bez dalekich wycieczek. Wszystko to za sprawą nowego członka rodziny Marcela, który przyszedł na świat wraz z początkiem majówki. W obecnej sytuacji niezastąpiony stał się kawełek ogródka przed domem. Piknik na przydomowej trawce? Czemu nie, bowiem nieważne jest miejsce tylko towarzystwo.  
Od kiedy nasz Olivier stał się starszym bratem, łatwiej przychodzi mu pomoc rodzicom, przez co prawie samodzielnie zapakował piknikowy koszyk swoimi ulubionymi owocami. Nie wiedzieć kiedy syn bardzo nam "wydoroślał". Stał się opiekuńczy, pomocny i troskliwy. Cały czas sprawuje też czynny nadzór nad swoim młodszym braciszkiem. Czy to chwilowe? Czas pokaże! Na pewno nasze 9-cio miesięczne tłumaczenie ułatwiło mu oswoić się z nową sytuacją. 
Od tegorocznej wiosny we wszystkich wyjściach towarzyszy nam Footway, który zaopatruje nas w wygodne obuwie. To nasz ulubiony internetowy sklep z butami. Tym razem, każdy z nas zamówił coś innego. Mama wybrała baletki Hush Puppies, tata basicowe Converse'y, Oli zaś ukochane Crocs'y.  Tak jak ostatnio paczka doszła do nas w ciągu 2 dni roboczych mimo, że siedziba firmy i magazyn znajduje się w Szwecji. W ofercie sklepu jest ponad 600 marek, począwszy od New Balance, Timberland, Kavat, Birkenstock, kończywszy na Vagabond. Znajdziemy tam również wiele promocji oraz spory wybór butów dla dzieci. 
Na zakończenie dnia, mieliśmy niesamowity zachód słońca :)

*Wpis powstał dzięki współpracy ze sklepem internetowym FOOTWAY

CO POTRAFI OBIEKTYW ZA 200ZŁ? RECENZJA CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5


Kontynuując wątek związany z wykorzystaniem starych obiektywów w nowoczesnych lustrzankach (pierwszy post zobaczysz tutaj), postanowiliśmy zaprezentować Wam kolejną "perłę", o której często wspominaliśmy na innych naszych kanałach.  Z ogniskową 135mm spotkaliśmy się już jakiś czas temu, korzystając z wypożyczonego obiektywu CANON 135 MM F/2.0L EF USM. Szkło to, niesamowicie radziło sobie w plenerze. Z uwagi na jego cenę oraz małą uniwersalność zakup tej klasy sprzętu całkowicie nie wchodził w grę. Szukając kompromisu, po dłużysz poszukiwaniach natrafiliśmy na optykę z byłego NRD, a mianowicie CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5. Za obiektyw zapłaciliśmy niespełna 5% wartości wspominanego CANONa. Z jakim efektem? Za moment przekonacie się sami.

Na wstępie warto wspomnieć, iż retro-sprzęt nigdy nie zastąpi renomowanego asortymentu dostępnego w XXI wieku, niemniej jednak może być fajną przygodą i wartościową lekcją klasycznej fotografii. To czego nie znajdziemy w CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5 to przede wszystkim elektronika. Brak tu funkcji automatycznego ostrzenia - AF, czy elektronicznej regulacji przysłony przy współpracy z korpusem. Reasumując wszystko musimy ustawiać ręcznie, polegając na własnych zmysłach. W naszym przypadku w celu trafniejszego oceniania punktu ostrości, zakupiliśmy przejściówkę do naszego korpusu, która informuje oprogramowanie aparatu w momencie poprawnego ustawienia punktu ostrości. Patent ten sprawuje się bezbłędnie, pod warunkiem bezruchu fotografowanego obiektu. W przypadku dynamicznych scen, ostrość pozostaje loterią.

Teraz trochę historii. Po II wojnie światowej w wyniku podzielenia Niemiec, wschodnio i zachodnio niemieckie fabryki Zeissa prowadziły długi spór prawny.  Dotyczył on ustalenia prawa i możliwości korzystania z nazwy "Carl Zeiss". Obiektywy wschodnio-niemieckich zakładów Zeissa z siedzibą w Jenie, przeznaczane poza tzw. "blok wschodni" oznaczano zatem nazwą "aus Jena" i sprzedawano na wielu rynkach ówczesnej europy zachodniej. Wersje z pełną nazwą tj.  "Carl Zeiss Jena" - takowy posiadamy i prezentujemy, sprzedawane były głównie w obrębie  NRD i innych krajach "obozu socjalistycznego".
Sam obiektyw  to legenda i zdaje się że najwyżej oceniana "135-tka" ze światłem f/3,5. Piękne kontrastowe rysowanie, jeszcze piękniejsze rozmycie tła i to co najważniejsze w takich szkłach czyli nieprawdopodobna ostrość - po której dosłownie "krwawią oczy". Wersja tzw. zebra daje najwięcej przyjemności obcowania ze szkłami Zeissa, a do tego generuje tak lubiany nieco inny klimat zdjęć niż kolejna wersja przedmiotowego obiektywu z wielowartościowymi powłokami. Sonnar to chyba najpopularniejszy wybór wśród wszystkich 135-tek pod standard mocowania typu m42. Ten model Zeissa stoi w jednym rzędzie z popularnym Takumarem 135mm i bardzo rzadkim Fujinonem 135mm, to trzy najsłynniejsze wybory wśród wszystkich krótkich teleobiektywów pod m42 ze światłem f/3,5. Sądzimy, iż jest to zakup obowiązkowy z gatunku "must have" - OBIEKTYW Z OSTROŚCIĄ TOTALNĄ BEZ WZGLĘDU NA WARTOŚĆ PRZYSŁONY.

RODZĄC POMYŚL TEŻ O SOBIE!


Zanim zaszłam w drugą ciążę, przeglądałam sobie różne nowinki dostępne w sieci kierowane do przyszłych mam. Interesowały mnie głównie oferty polskich marek odzieżowych. Tak właśnie natrafiłam na GranatOVO, gdzie Basia wraz Dominiką w miejsce szpitalnych "białych worów" proponują wspaniale wykonane sukienki do porodu. Osobiście, planując drugi poród nie chciałam, tak jak to było za pierwszym razem, rodzić i przebywać na oddziale poporodowym w koszulach w "misie", "kotki" czy  też "kwiatki", masowo dostępnych w popularnych serwisach aukcyjno-zakupowych. Pamiętam, iż czułam się w nich strasznie niekomfortowo, a przy tym mało kobieco. Nie dość, że po pierwszym praniu znacznie się skurczyły, to na domiar złego przy każdym ruchu nad maluszkiem odsłaniało mi się to czy owo. Reasumując koszule te były totalnie nieprzemyślane i niedostosowane do sytuacji. 

W sukience od GranatOVO nie do końca dane było mi rodzić tak jak sobie wymarzyłam. W przypadku cesarskiego cięcia  z uzasadnionych przyczyn obowiązują uniformy zabiegowe. Nie mam o to do nikogo pretensji. Jest to w pełni zrozumiałe i nie mamy na to wpływu. Na szczęście już parę chwil po zabiegu, mogłam zrzucić z siebie szpitalny fartuch i założyć ukochaną sukienkę, by godnie opiekować się malcem. Sukienka zakrywała mi pupę i piersi. Same położne były ciekawe skąd mam taką piękną "koszulę", bo nigdy wcześniej u żadnej mamy takiej nie widziały. Wielokrotnie musiałam wyprowadzać je z błędu, tłumacząc iż nazwa "koszula" w danym przypadku jest nieodpowiednia. Z czasem przyznały mi rację. Otrzymałam masę komplementów od personelu szpitala. Położne zaś najbardziej interesowało to, w jakim celu wszyte zostały guziki znajdujące się z tyłu sukienki i czy aby na pewno mnie nie uciskają. Przetestowałam i wiem, że absolutnie nie uwierają i nie wywołują dyskomfortu. Sądzę, iż w tak ważnym dla nas dniu warto również pomyśleć o swojej wygodzie. Przyszła Mamo! Zadbaj o swój komfort i samopoczucie na tyle, na ile możesz - masz teraz taką możliwość!

W moim przypadku wybór padł na kolekcję leśnych zwierzaków (klik).

Sukienka do porodu granatOVA zwierzaki
Sukienkę zaprojektowano bazując na własnych doświadczeniach z sali porodowej i poporodowej, z pobytu w szpitalu i później wielu tygodniach w domu. Dlatego też granatOVA posiada tak wiele rozwiązań przydatnych w czasie porodu i karmienia piersią. Co ją wyróżnia?

1. Głębokie rozpięcia z przodu dające możliwość kangurowania maluszka od razu po porodzie i później w domu. Okryj dziecko dodatkowo swoją sukienką. Będzie mu błogo, a Ty będziesz pewna, że maluch jest bezpieczny.
2. Wszelkie rozpięcia zapinane na napy i na magnes! Wszystko to według autorskiego pomysłu. Zapinanie i rozpinanie, nigdy nie było tak proste!  
3. Zjawiskowa i praktyczna długość sukienki, w celu zapewnienia pełnego komfortu. Czy na oddziale poporodowym naprawdę musimy pokazywać więcej niż na ulicy? Każda z nas chce mieć zakrytą pupę, kiedy pochyla się nad dzieckiem i gdy leży podczas karmienia.
4. Piękny, głęboki i elegancki granat. Nie wzorzyste misie, kicie czy owieczki. Granat nie przyjmuje plam, nie ciemnieje gdy jest mokry. Emanuje klasą.
5. Rozpięcie z tyłu na całej długości, które ułatwia podanie znieczulenia zewnątrzoponowego, badania i zdjęcie sukienki po porodzie bez potrzeby odkładania maluszka w czasie kangurowania. 
6. Kolorowe odszycia, forma sukienki, by rodząc pamiętać także o sobie zgodnie z zasadą : "Nie rodzę w byle czym".

Po porodzie praktycznie nie było dnia bym nie włożyła jej na siebie. Dość często na całość zarzucam także wygodny, szary melanżowy szlafrok o luźnym kroju również od GranatOVO, który jest nie tylko bardzo wygodny i kobiecy, ale również funkcjonalny.  W takim stroju witam też swoich gości. Pięknie prezentuje się zarówno z brzuszkiem jak i teraz bez. Uwierzcie dziewczyny, wiem co mówię. Mojemu mężowi komplet również bardzo się podoba. Reasumując, wszystkie męskie osobniki w domu szczerą miłością  pokochały GranatOVĄ kolekcję.

SET dla malucha w zwierzaki


Od samego początku planowałam, by sukience do porodu towarzyszył SET dla maluszka również od GranatOVO.

W skład zestawu dla malucha wchodzi: pajacyk niemowlęcy, czapka niemowlęca oraz otulacz (klik). 


Całość wykonana jest z mięciutkiej dzianiny. Wszystko to by maluszkowi było miło i przyjemnie, a pajac długo pozostał w swoim pierwotnym kształcie. Zawijane rękawki niedrapki to bezpieczeństwo dla dziecka. Otulacz natomiast, to idealny sposób na komfortowe kangurowanie. Wystarczy założyć kapturek na główkę gołego malucha i położyć go na swoim brzuchu.


A Ty? W czym planujesz przywitać na świecie swoje maleństwo?