PLANNER ZAPLANUJ SWÓJ SUKCES - RECENZJA

 

Chciałbym podzielić się dziś z Wami na prawdę super odkryciem! Zanim zacznę, muszę wspomnieć, iż staram się być kobietą zorganizowaną. Lubię notować, planować, zapisywać, podkreślać czy zakreślać. Dobry planner to podstawa dobrego harmonogramu dnia i optymalnego wykorzystania czasu nie tylko w pracy, w domu ale również poza nim. W życiu otrzymałam i kupiłam wiele kalendarzy książkowych i organizerów, niestety żaden nie spełnił w pełni moich oczekiwań. Były to po prostu zbyt pospolite i oczywiste rozwiązania. Żaden z nich nie motywował do kreatywnego działania i pozytywnego myślenia. Nagle jak grom z jasnego nieba, zupełnie niespodziewanie wpadł mi w ręce planner, który całkowicie odmienił moje spojrzenie na ten niezmiernie ważny dla mnie, życiowy niezbędnik. 


"Zaplanuj swój sukces"- klik w wersji, którą posiadam to 330 stronnicowy planner, dający możliwość zaplanowania 150 dni. Są również inne, pojemniejsze wersje będące w stanie pomieścić zapiski z każdego dnia w roku. Wszystko to zależy od naszych indywidualnych potrzeb. Mój planner ma 165 kart. Z początku myślałam, że ta ilość wystarczy mi na cały rok. Nic bardziej mylnego! Chęć zapisywania jest tak ogromna, że może być z tym na prawdę spory problem. Planner nie szczędzi nam również motywujących cytatów,  wolnej przestrzeni na myśli dnia czy nawet miejsca do zapisania i rozplanowania swojego budżetu w skali miesięcznej jak i rocznej. Czego chcieć więcej?

Organizacja i planowanie czasu jest dziś podstawą do osiągnięcia założonych celów oraz realizacji marzeń. Mówi się, że tylko ludzie, którzy codziennie planują każdy kolejny dzień dochodzą do sukcesów. Dlatego nie da się ukryć, że ciężka i systematyczna praca przybliża nas do swoich marzeń. 

Nie zwlekaj i już dziś ZAPLANUJ SWÓJ SUKCES!

OUTFIT OF THE DAY / ZIMOWY LOOK


W końcu mogę zaprezentować Wam stylizację w iście zimowej scenerii. Nowością w dzisiejszym zestawieniu jest sweter, szal upolowany w H&M na wyprzedażach oraz śniegowce, które świetnie sprawdzają się w zimowe dni. Lubię jak jest mi ciepło i wygodnie, dlatego gruby sweter w połączeniu z przylegającymi spodniami to niezastąpiony komplet. Luźno owinięty szal wokół szyi i czapa na głowie to przy obecnej pogodzie absolutna podstawa... Koniecznie dajcie mi znać co myślicie o przedstawionej stylizacji.

Tak trochę z innej beczki. Jak tam Wasze postanowienia noworoczne? Trzymam za Was mocno kciuki, aby założone cele zostały w 100% zrealizowane. U mnie od początku stycznia bardzo pracowicie i to niestety nie na blogu, ale w życiu zawodowym. Takie są właśnie uroki pracy w księgowości, szczególnie w okresie noworocznym, kiedy trzeba ostatecznie rozliczyć stary rok. Jeszcze ten tydzień i wracam do Was z podwojoną siłą. Pozdrawiam ciepło!

Sweter  H&M | Kurtka Orsay | Buty Tchibo | Szalik H&M | Czapka Sinsay

ORZECHOWO-DAKTYLOWE KULKI MOCY Z ODŻYWKĄ BIAŁKOWĄ - PROSTY PRZEPIS


Kulki mocy zyskują ostatnio coraz większą popularność. Są sycącym źródłem witamin, błonnika oraz cennych minerałów.  Dodadzą siły i mocy wtedy, gdy tego najbardziej potrzebujesz. To doskonała przekąska po treningu, lub wtedy gdy dopada cię głód. Są idealne do zabrania na uczelnię czy do pracy. Przygotowuje się je podobnie jak SUROWE FIT BROWNIE (klik), o którym wpominaliśmy już wcześniej. 

No cóż... Nie pozostało nam nic innego jak podzielić się z Wami sprawdzonym  i szybkim przepisem.  Satysfakcja gwarantowana :)

Do przygotowania kulek potrzebować będziecie:
- 200g daktyli
- 70-80g dowolnych orzechów  (może być miks np. brazylijskie, włoskie i ziemne niesolone)
- 2 łyżki odtłuszczonego kakao
- 2 łyżki syropu klonowego (jeżeli masa będzie zbyt sucha można dać 3 łyżki)
- 1 miarka odżywki białkowej (najlepiej waniliowej, czekoladowej, bądź o smaku ciasteczek)

Daktyle zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na około 15 minut. W tym czasie blendujemy orzechy. W następnym kroku do zmielonych orzechów dodajemy odcedzone z wody daktyle oraz pozostałe składniki. Całość  blendujemy na gładką masę (można w tym celu użyć również Thermomixa). 

Z powstałej masy lepimy kuleczki, które następnie możemy obtoczyć w pokruszonych orzeszkach, wiórkach kokosowych, bądź sezamie. Jeżeli masa będzie zbyt sucha, można dodać jeszcze jedną łyżkę syropu klonowego. Jeżeli nie macie w domu odżywki białkowej, to nic straconego. Kulki smakują równie świetnie bez niej.

Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy próbowaliście już kiedyś kulek mocy oraz jakie są Wasze sprawdzone receptury :)

CO POTRAFI OBIEKTYW ZA 100ZŁ? RECENZJA HELIOS 44M-4 Z WCZESNYCH LAT 90-TYCH.

A co gdyby prawie 30-sto letni obiektyw radzieckiej produkcji, zastosować w nowoczesnej cyfrowej lustrzance? Postanowiliśmy to sprawdzić! Efekty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania.
Obiektyw o którym mowa to stałoogniskowy (58mm) HELIOS 44M-4 z mocowaniem M42, który produkowany był przez radzieckiego producenta aparatów fotograficznych Zenit. Najczęściej sprzedawano go w zestawach razem z aparatami tego producenta, jak np. Zenit 12xp. Tą właśnie drogą dotarł i do nas. Znaleźliśmy go przypadkiem, zapomnianego od wielu lat w szufladzie rodziców. Postanowiliśmy dać mu drugie życie.     
HELIOS 44M-4 jest obiektywem manualnym, zbudowany jedynie ze szła i metalu. Nie ma tu żadnej elektroniki. Ostrość oraz przesłonę ustawiamy w danym przypadku ręcznie poprzez dedykowane pierścienie. Aby zamontować go do naszej lustrzanki potrzebować będziemy specjalnego adaptera M42. 
Czym jest adapter? 
To specjalna przejściówka, która pozwoli nam "wkręcić" wiekowy obiektyw do naszego cyfrowego sprzętu. Adapter z powodzeniem zakupimy na allegro. Przy zakupie polecamy dorzucić parę groszy i wybrać wersję z tzw. potwierdzeniem punktu ostrości, co pomoże robić nam ostre zdjęcia. W momencie gdy ostrość będzie prawidłowa w wizjerze aparatu zapali się czerwony punkcik, jak w przypadku standardowego obiektywu. 
Do czego wykorzystać obiektyw HELIOS?
Obiektyw wykorzystacie wszędzie tam gdzie będziecie potrzebowali jasnego szkła i mieli przy tym parę chwil na spokojne ustawienie ostrości. Zgodnie z tym co już pisaliśmy jest to obiektyw manualny, przez co na zrobienie poprawnego i ostrego zdjęcia trzeba poświęcić kilka, kilkanaście sekund. Swobodne fotografowanie HELIOSEM obiektów będących w ruchu graniczy niestety prawie z cudem :) 
Jak wypada HELIOS na tle dzisiejszych obiektywów?
Poniżej porównanie HELIOS 44M-4, z obiektywem CANON 50mm f1.4 USM przy przesłonie 2.8.
Jak można zauważyć Heliosa cechuje większa miękkość, a co za tym idzie mniejsza ostrość zarówno w centrum jak i również na brzegach. Wraz ze zwiększaniem przesłony wspomniane mankamenty zmniejszają się. Obrazek z tego obiektywu jest w pełni akceptowalny do wszelkich amatorskich zastosowań. Nie przeczymy, iż znajdzie on również zastosowanie w bardziej poważnych i profesjonalnych projektach.
Do czego my wykorzystujemy HELIOS 44M-4?
 Obiektyw ten ma bardzo oryginalny bokeh (rozmycie drugiego planu). Korzystamy z niego przy fotografii portretowej oraz produktowej i wszędzie tam gdzie ważne są detale.
A oto efekty naszej pracy wraz z przedmiotowym obiektywem.
Wszystkie zdjęcia wykonaliśmy przy pomocy aparatu CANON EOS 6D