RELACJA ZE ŚNIADANIA Z WHISBEAR

Dzisiaj mam dla Was obiecaną relację z wtorkowej wizyty w Warszawie. Wraz z moimi maluchami uczestniczyłam w "Śniadaniu z Whisbear", które odbyło się w sklepie Modne Zabawki. Wydarzenie przebiegło w znakomitym towarzystwie aktorki Haliny Rowickiej oraz jej córki, dziennikarki i prezenterki DDTV. Rozmawialiśmy zarówno o trudach jak i pięknych momentach macierzyństwa, o tym jak wychować dzieci i nie zwariować w dzisiejszym szybko pędzącym czasie.

POCZĄTEK NOWEJ PRZYGODY. JAK BYĆ BLIŻEJ SIEBIE?

Dobrze wiecie, że od samego początku stałam bardziej po stronie nosideł. Dla osób początkujących były prostsze w obsłudze, jednak gdzieś w głębi serca czułam, że chusta byłaby mi bliższa. Pewnego dnia przy drugim dziecku, postanowiłam spróbować. I stało się! Przepadłam do reszty! Od tamtej chwili, wciąż czytam o zaletach chust. Wiem jak ważna dla dziecka jest cielesna bliskość. Pozwala mu poczuć, że jest na znajomym terenie. Mi natomiast pomaga natychmiastowo zareagować na jego płacz, choć muszę Wam powiedzieć, że Marcel bardzo rzadko płacze. Prawie w ogóle. Zresztą jest to absolutnie logiczne. Jeżeli dziecko czuje się bezpieczne i pewnie, tudzież mama odpowiada na jego potrzeby niemal natychmiast - płacze ono mniej. Bynajmniej jest tak u mnie. Moi synowie to moje oczka w głowie i chcę dla nich jak najlepiej. Nie potrafię się na nich złościć, choć czasem Olivier potrafi mi dopiec. Zawsze staram się panować nad swoimi emocjami, lecz nie zawsze jest mi łatwo. Wiem, że chłopaki kiedyś dorosną, staną się mężczyznami, będą mieli żony, dzieci i obowiązki. Dlatego też pragnę maksymalnie wykorzystać każdy dzień ofiarując chłopakom to, co nic nie kosztuje - własną bliskość.  Póki mogę, chcę z nimi być jak najbliżej. 

Moje pierwsze omotanie chustą


Chusta to tak naprawdę kawałek materiału. Nie musisz wygospodarować na nią dodatkowej przestrzeni w swoich czterech kątach z uwagi na ciężar czy też rozmiar. Wystarczy raz jeden pomóc matce w wniesieniu wózka po schodach na piąte piętro, aby zrozumieć jej użyteczność. Z chustą można dojść wszędzie tam gdzie poniosą nas nogi. Jak mawia pewne afrykańskie przysłowie: "Dziecko noszone na plecach nie zna długości drogi". Problemu nie stanowią schody, wąskie alejki czy też drzwi obrotowe. Podczas pierwszego zamotania chustą od razu doceniłam ogromną łatwość tego zadania. Nie jest to wbrew pozorom takie trudne. Na ten moment stosuję jedno wiązanie, którego nauczyła mnie Kasia (automatycznie też zaraziła mnie chustonoszeniem). Dziecko noszone odkrywa to, co dookoła nas, z wysokości osoby dorosłej. Wiem, że niektóre mamy znają sposób na noszenie dziecka, pozwalające na jednoczesne karmienie piersią. Mam nadzieję, iż w krótce i ja poznam wszelkie tajniki. Małymi kroczkami do celu. Koniecznie podzielcie się swoją historią chustonoszenia w komentarzu!
Teraz czas na ciekawostkę :) Wiecie, że Playmobil wprowadził na rynek figurkę matki noszącej swoje maleństwo w chuście? klik - coś pięknego.





ROZGRZEWAJĄCA HERBATA Z LIPY IDEALNA GDY ŁAPIE NAS PRZEZIĘBIENIE

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o mojej ulubionej herbatce, którą serwuję mojej rodzince, gdy "łapie" nas przeziebienie. Często też sięgamy po nią profilaktycznie. Zapewne już wiecie, że jestem wielkim maniakiem wszelakich herbat, a zwłaszcza takich, które zawierają w sobie wartościowe składniki. Zanim rozpiszę się na dobre przytoczę Wam fraszkę wielkiego poety, Jana Kochanowskiego pt. "Na lipę":
"Gościu, siądź pod mym liściem, 
a odpocznij sobie.
Nie dojdzie cię tu słońce,
przyrzekam ja tobie"
Tymi właśnie słowami reklamuje się lipa. Nawet miesiąc został nazwany z powodu kwitnienia lipy i okresu zbioru kwiatów. Drzewo lipy jest miododajne dzięki, czemu możemy delektować się smakiem miodu lipowego. Od niepamiętnych czasów znane były właściwości lipy. Szkoda, że dziś tak rzadko po nią sięgamy. 
Jeśli chodzi o napar, to ma on piękny, delikatny miodowy zapach i posmak. Idealnie wkomponowuje się w wieczorny relaks przy książce. Tak! Ta herbatka podbiła nasze serca. Bardzo często zaparzamy ją sobie właśnie wieczorem, kiedy po całym dniu pragniemy się wyciszyć. Uwaga! Nie pijcie ją przed jazdą samochodem, bo może zadziałać nasennie.
Dzieciom możemy ją podawać szczególnie gdy widzimy, że łapie je przeziębienie. Zadziała wówczas napotnie. W kwiatach lipy zawarte są źródła flawonoidów, które wykazują działanie antyoksydacyjnie, wirusobójczo, przeciwzapalnie, moczopędnie i napotnie. Co ciekawe, filiżanka tej magicznej mikstury działa uspokajająco oraz pomaga  stanach nadmiernej pobudliwość,  nerwowości czy podczas napadach lęku. Napar z lipy podnosi ogólną odporność organizmu.
A zatem łapcie mój przepis. Nie stresujcie się, jeśli aktualnie czegoś nie macie w swojej kuchni, możecie to nabyć później. U nas dość często brakuje soku z kwiatów czarnego bzu, który w połączeniu z herbatą  z lipy smakuje obłędnie. 
Myślę, że tym wpisem rozpocznę serię o naszych naturalnych sposobach na budowanie odporności dla całej rodziny <3

Składniki
6 kwiatostanów lipy (można zebrać samemu lub kupić w sklepie ze zdrową żywnością)
miód 
sok / eliksir z kwiatów czarnego bzu
sok z dzikiej róży lub płatki róż
sok malinowy
kilka kropli cytryny
Jak zaparzyć
Do zaparzacza wsypuje dwie łyżeczki kwiatów lipy i zalewam wrzątkiem, przykrywam wieczkiem i zaparzam około 15 minut. Rozlewam do filiżanki. Czekam parę minut i dodaje sok malinowy, eliksir z kwiatów czarnego bzu, sok z dzikiej róży, miód oraz kilka kropel cytryny. Warto samemu ustalić proporcje i ilość dodatków.

MLECZNA KRAINA - SESJA MAM KARMIĄCYCH

Kto mógł wpaść na tak fantastyczny pomysł, by zrobić sesję mam karmiących jak nie sama Marta (z bloga Pani Woźna). Sesja odbyła się w minioną sobotę w Poznaniu w zbiorowisku nawłoci, czyli wśród tych żółtych wysokich roślin. Oczywiście wraz z Marcelem spóźniliśmy się :) Mam to szczęście do przejazdów kolejowych i jadących pociągów.  Co więcej zanim dostaliśmy się, jak to Wojtek powiedział do tych "krzaków" zeszło nam dodatkowe 10 minut. Było warto! Chciałam te piękne chwile zatrzymać na fotografiach. Musicie wiedzieć, że pomimo pięknego obrazka, nie w każdym przypadku "droga mleczna" bywa bezbolesna. Pierwsze miesiące po porodzie bywają jak jedna wielka sinusoida - radość z nowej roli, ale też ból i łzy przy każdym karmieniu. Bolące, bardzo wrażliwe na dotyk sutki, nawał mleka, a czasem nawet pogryzione brodawki. Tak, każdą z nas to na początku spotyka. Nie ma idealnej i łatwej drogi mlecznej. Każda z nas doświadczyła wzlotów i upadków. Często pozostajemy z tym same, bo ani położna, ani doradca laktacyjny nie jest w stanie nam pomóc. Jednak mimo wszystko warto próbować i się w tym wszystkim nie poddawać. Dajcie sobie czas, to wszystko minie...
Gdy patrze na te zdjęcia przychodzi mi na myśl ten wiersz: 
"Kołysanka matki" 
Józef Andrzej Frasik
Tą piosenką ci rączki ułożę,
tą piosenką ci oczka uśpię.
Cóż piękniejszego, co droższe, 
jak w oczach matki na rękach uśniesz.

Tą piosenką śpiewaną coraz ciszej,
ty kołyskę coraz wolniej kołyszesz.
- A kołysz-że się, kołysz kołysko
sen na paluszkach już stąpa cichutko i blisko

Kołyseczka kołysanka uspia,
wyplatana, wiklinowa, skrzypiąc;
paluszki całowane, malutkie
oczka, oczka błękitne, malutkie.
- A kołysz-że się w kołysce, kołysz,
świat będzie inny jak tylko szerzej oczka otworzysz.

Lecz teraz uchuchane,
ty w rękach kołysane,
ty moje najdroższe złotko -
śpij. <3

100 Marzeń / Lista rzeczy, które chce zrobić w swoim życiu


Będąc jakiś czas temu w moim rodzinnym domu, zajrzałam na strych. Odkopałam tam mój stary i zakurzony pamiętnik w którym zapisywałam swoją listę marzeń. Było to jakieś 13 lat temu!  I wiecie co? Konfrontując ową listę z upływającym czasem okazało się, iż większość celów i marzeń uległo spełnieniu.

Jako dobrze zorganizowana mama, nie potrafię funkcjonować bez planu. Dlatego też plan rzeczy do zrobienia, bądź lista zakupów to dla mnie normalka. Mimo, iż od sporządzenia mojej pierwszej listy marzeń minęło już sporo lat, postanowiłam ją kontynuować. Uważam to za świetny i ekscytujący eksperyment. Marzenia są po to, aby je spełniać. Trzeba o nich mówić głośno i otwarcie, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy spotkasz na swej drodze ludzi, którzy pomogą Ci w realizacji ukrytych pragnień. Sama widzę po sobie, iż małymi kroczkami realizuje swoje dawne plany, które kiedyś pozostawały tylko w sferze nieśmiałych mrzonek. Uważam, że nie ma nic piękniejszego od skreślania kolejnych zrealizowanych celów. 

Poniżej moja aktualna lista 100 marzeń. Niektóre pomysły zdają się być totalnie nie z tej planety, inne zaś całkiem normalne i przyziemne, ale o to w tym wszystkim tak na prawdę chodzi! Zachęcam Was do zapisania swojej listy marzeń. Dobra zabawa gwarantowana, szczególnie gdy wrócicie do niej po latach! Dajcie znać, czy mamy jakieś wspólne punkty <3

Moja lista marzeń

1. Lot balonem nad Kapadocją
2. Spędzić noc w Iglo
3. Zobaczyć zorze polarną
4. Zjeść sushi w Japonii
5. Pojechać na Mazury
6. Przeczytać wszystkie książki na moim regale
7. Pojechać do Nowego Jorku
8. Pojechać z dziećmi do Disneyland'u
9. Zwiedzić dziką Afrykę
10. Pojechać na Islandię
11. Zobaczyć miejsce, gdzie niebo dotyka ziemi - Salar de Uyuni, Boliwia
12. Nauczyć się perfekcyjnie języka angielskiego i hiszpańskiego
13. Zobaczyć wrota piekieł w Turkmensitanie
14. Wywołać i uporządkować wszystkie zdjęcia (po ostatnim incydencie z moim telefonem, to jest mój priorytet)
15. Mieć w domu pokój kinowy
16. Pracować w domu
17. Spać pod gołym niebem
18. Jeździć regularnie konno
19. Mieć dwoje zdrowych dzieci
20. Mieszkać w domu z ogródkiem
21. Mieć swój samochód
22. Mieć w domu hamak np. do "anti-gravity yoga"
23. Pojechać w Bieszczady
24. Zadbać o to by moje dzieci odnalazły swoje pasję
25. Regularnie chodzić na basen
26. Pojechać na Madagaskar
27. Zrobić kurs szycia
28. Pływać z delfinami/rekinami
29. Pojechać samochodem z całą rodzinką do Chorwacji 
30. Kupić nowy rower
31. Odwiedzić wioskę Muminków
32. Pojechać na farmę dyni i zrobić super sesję (zrealizowano 16.10.2018)
33. Pojechać do Paryża
34. Zobaczyć wioskę Hobbitów
35. Polecieć do Londynu
36. Pojechać na wakacje kamperem
37. Pojechać do Australii
38. Zrobić piknik z dziećmi z widokiem na wieżę Eiffel'a
39. Spędzić sylwester w górskiej chacie
40. Zwiedzić wszystkie europejskie stolice
41. Popłynąć w rejs statkiem z moimi synkami
42. Obejrzeć film "O północy w Paryżu"
43. Zrealizować kilka swoich pomysłów
44. Przebiec półmaraton
45. Przebiec maraton
46. Zrobić dla moich chłopców album scrapbooking 
47. Zrobić detox organizmu
48. Zapisać się na jogę
49. Zwiedzić Rzym z Olivierem
50. Zobaczyć gejzery na Lanzarote
51. Nauczyć dzieci wyrażać swoje emocje i swoją opinię
52. Zobaczyć Park Narodowy Timanfaya
53. Nauczyć się dobrze pływać
54. Wrócić do treningów Taekwodo <3
55. Zwiedzić Bangkok
56. Nauczyć się kitesurfingu
57. Pojechać do Teksasu
58. Nauczyć się medytować
59. Zrobić zdjęcie pamiątkowe na Języku Trolla
60. Przepłynąć się gondolą w Wenecji.
61. Zwiedzić  Toskanię
62. Nauczyć się stać na głowie
63. Zrobić salto  
64. Przeczytać wszystkie lektury szkolne
65. Obejrzeć wszystkie bajki Disney'a
66. Zdać prawo jazdy 
67. Odwiedzić wszystkie escape room w Polsce
68. Zobaczyć wieloryba w swoim naturalnym środowisku
69. Poznawać ludzi, którzy nadają na tych samych falach co ja :)
70. Zwiedzić Arktykę
71. Nauczyć się języka migowego
72. Przejechać Route 66 w USA
73. Zabrać dzieci do Świata Świnki Peppy
74. Odwiedzić Petersburg
75. Zobaczyć jezioro Aralskie
76. Urządzić własne mieszkanie
77. Wziąć udział w grze miejskiej
78. Zobaczyć operę Dziadek do Orzechów
79. Zrobić sesje w prawdziwej, starej bibliotece
80. Mieszkać w Berlinie
81. Zwiedzić Turcję
82. Zobaczyć Wyspy Owcze
83. Stworzyć drzewo genealogiczne 
84. Nauczyć się dobrze polskiej historii i przekazać ją dzieciom
85. Zwiedzić Białoruś
86. Pójść na studia pedagogiczne
87. Uzyskać tytuł magistra
88. Przejechać samochodem dziką Kanadę
89. Zrobić listę marzeń Olivierka
90. Zatańczyć rumbę
91. Przenocować w zamku np. Czocha <3
92. Zobaczyć piramidy w Egipcie
93. Zobaczyć Bajkał
94. Mieć kota
95. Przepłynąć Amazonkę 
96. Pójść na koncert gwiazdy z dzieciństwa
97. Pojechać z maluchami do Gruzji
98. Spędzić kilka dni na Kubie
99. Zobaczyć południe Maroka
100. Nauczyć się grać na ukulele

CENTRUM ZABAW DLA DZIECI - LEOPARK W POZNANIU

To już ostatnie kilka dni wakacji mojego Olivierka. W poniedziałek czas wracać do przedszkola. W te ostatnie dni "wolności" chciałam zapewnić mu jeszcze kilka atrakcji. Od dawna planowałam zaprowadzić synka do Leoparku. Dziś nadszedł ten dzień. Spakowałam całą moją bandę maluszków i wyruszyłam do Starego Browaru w Poznaniu. Kilka słów o miejscu. Bawialnia  zaprojektowana w stylu retro, co idealnie wpisuje się w mój gust. Już od wejścia wiedziałam, że przesiedzimy tam pół dnia. Tak też się stało! Spędziliśmy tam kilka wspaniałych godzin. Na prawdę nie wiem skąd moje dziecko czerpie aż tyle energii :D Ogromny plus dla Leoparku za to, że bilet wstępu ważny jest cały dzień i posiada możliwość ponownego wejścia. Także, płacicie raz (28 zł w dni powszednie) i korzystacie do woli przez cały dzień. Olivier był w siódmym niebie. Najbardziej podobała mu się wspinaczka w labiryncie pełnym przeszkód, wyrzutnia piłeczek, wyścigi na motocyklach oraz skakanie na ogromnych trampolinach. 
Wróćmy jednak do początku początku. Na samym wstępie wnętrze Leoparku wita nas w bardzo spokojnych i relaksujących barwach. Zaraz przy wejściu jest szatnia, w której zostawia się obuwie i zakłada skarpetki. Jeśli nie macie ich ze sobą, bez stresu! Na spokojnie zakupicie je u sprzedawcy biletów. Rozpoczynając zwiedzanie bawialni natkniemy się na ogromną trampolinę. Idąc kawałek dalej przywita nas kącik przeznaczony dla maluszków od 1 roku życia. Znajduje się tam basen z kulkami oraz mała zjeżdżalnia.
Na miejscu znajdziemy także przytulny kącik dla rodziców. Można tam wypić smaczną kawę i poczytać książki, które są dostępne dla klientów. Jednym słowem relaks.To był cudownie spędzony czas! Szczęśliwe, zajęte zabawą dziecko i szczęśliwa zrelaksowana mama. Czego chcieć więcej? Nie masz pomysłu na zabawy dzieckiem w deszczowy dzień? To miejsce z pewnością Ci pomoże. Z czystym sumieniem polecam.