ŚWIAT W MINIATURZE, CZYLI MAKIETA KOLEJOWA W BORÓWCU


W miniony weekend zabraliśmy naszego małego fana kolei do Borówca. Była to pierwsza wizyta Oliviera w świecie miniatur.  Makieta, którą odwiedziliśmy znajduje się w niewielkiej odległości od Poznania - kierunek Kórnik. Droga ze Swarzędza zajęła nam około 15 minut. Za bilet normalny zapłaciliśmy 20 zł. Wejściówka z ulgą to koszt 15 zł, dzieci zaś do lat 3 wchodzą za darmo. 

Makieta powstała z inicjatywy Pana Roberta Glista - pilota cywilnego, który od najmłodszych lat pasjonował się modelarstwem. Stwierdzenie, iż pasja rodzi profesjonalizm ma tu 100% pokrycia. Całość została wykonana z niespotykaną starannością, precyzją i szczegółami. 

Od przekroczenia progu Olivier oszalał ze szczęścia. Nie wiedział na czym ma się skupić. Tyle aut i pociągów w jednym miejscu. Szok! Radości nie było końca. Składy kolejowe w ruchu, samoloty latające nad głową i pokaz miasta nocą to tylko nieliczne atrakcje, które możemy zobaczyć i doświadczyć zwiedzając ten wspaniały świat miniatur. Reasumując jeśli chcecie zobaczyć największą i zarazem najciekawszą w Polsce makietę, koniecznie zatrzymaj się w podpoznańskim Borówcu. Prawdziwa gratka dla miłośników modelarstwa kolejowego i nie tylko! Chętnych do oglądania makiety nie brakuje! Z resztą co będziemy więcej pisać. Zobaczcie zdjęcia!


BYE BYE WEEKEND

To nie żadna tajemnica, iż pomimo pełnej organizacji nie mam za wiele wolnego czasu na wspólne wygłupy i regularne spacery ze swoim dzieckiem. Codzienne obowiązki pochłaniają sporo energii oraz bardzo wiele cennych godzin. Od kiedy jestem mamą każdy dzień przelatuje bezwiednie, jak piach przez palce. 
Są takie dni, gdy kładę go do łóżeczka, całuje w czółko, mówię czule dobranoc, zamykam drzwi i wychodzę. Widzę go ponownie następnego dnia i znów tylko na parę chwil. Gdyby nie te dwa wolne dni w tygodniu to nie przeżyłabym tak długiej rozłąki z synkiem. Szczególnie gdy wiem, że wspólne celebrowanie chwil jest bardzo ważne na każdym etapie rozwoju dziecka.

Życie to nie film, powtórki nie będzie!

Dlatego jestem przeszczęśliwa, gdy w końcu znajdujemy chwilę i siadamy wszyscy razem przy stole planując jak w 100% wykorzystać każdy czekający nas weekend. Później nie zostaje nam nic innego jak wziąć pod pachę aparat i ruszać za miasto :)
W tym roku mam kompletny niedosyt śniegu, który spadł w Poznaniu tylko na krótką chwilkę po czym zaraz stopniał. Na szczęście w pewną sobotę udało nam się troszkę z niego skorzystać i poczuć smak prawdziwej zimy. Nie obyło się również, jak widać bez kilku zdjęć :)

MAMA
płaszcz Newlook / Buty Hunter / Sweter New Look

OLIVIER
Kurtka / D&D
Buty / Antylopa
Spodnie / Next

OBŁĘDNIE SMACZNY WARSTWOWY DESER Z BANANÓW, DAKTYLI I WIŚNI


Naszła nas dzisiaj ochota na coś słodkiego. Ale co zrobić gdy w domu nie ma słodyczy? Szybki przegląd lodówki i domowej spiżarki niekiedy może zdziałać cuda! Reasumując całkiem przypadkiem wyszło nam coś smacznego i nieskomplikowanego. Nic nie będzie lepszym substytutem łakoci, niż pożywny i orzeźwiający deser. 
Mamy dla Was niezwykle łatwy przepis, który można dowolnie modyfikować z ulubionymi owocami.

A oto i składniki na jeden deser:

1. Warstwa kakaowa:
- 4 daktyle
- 2 banany
- 2 łyżki kakao
- 2 kostki gorzkiej czekolady
2. Warstwa wiśniowa:
- mrożone wiśnie - według uznania. Zużyliśmy garść na porcję.
- 1 banan
3. Posypka: 
- wiórki kokosowe (ale nie jest to konieczne)

Zmiksuj osobno każdą warstwę. Następnie wlewaj delikatnie jedną na drugą do słoika, posyp wiórkami kokosowymi i voilà!


Wygląda smacznie, prawda? 
Jesteśmy zatem pewni, że ów twór przypadnie Wam do gustu!

AKCJA WSPIERAMY 3+ DO ROZDANIA ZAPAS KOSMETYKÓW

Chcę Was kochani rodzice poinformować o inauguracji akcji „Wspieramy 3+,  będącej częścią programu wspierania rodzicielstwa bliskości "Blisko z Tobą chcę być" organizowanego przez markę Pharmaceris Emotopic. Mogę się tylko domyślać, jak trudna i wymagająca jest opieka nad noworodkiem, zwłaszcza wtedy, kiedy jest on wcześniakiem. Sytuacja jest jeszcze trudniejsza, kiedy na świat przychodzi nie jedno maleństwo, ale nawet trójka, czwórka lub...piątka! Marka Pharmaceris Emotopic postanowiła przekazać zapas kosmetyków tym rodzinom, którym urodziło się troje lub więcej dzieci w czasie jednego porodu. 
Co zrobić, aby dostać zapas kosmetyków? Nic wielkiego! Wystarczy, że wejdziecie na stronę „Akcja wspieramy 3+ na stronie www.emostrefa.pl i wypełnicie formularz  zgłoszeniowy.
Być może wśród Was znajdują się osoby, które w ostatnim czasie mogły cieszyć się zwielokrotnionym szczęściem i przydałoby im się wsparcie w postaci kosmetyków. Jeśli tak koniecznie udostępnijcie ten post dalej. Niech dotrze do mam, które będą mogły cieszyć się zapasem dermokosmetyków EMOTOPIC dla całej rodziny.



PO CO LECZYĆ MLECZAKI, SKORO I TAK WYPADNĄ?


Czy leczenie mlecznych zębów u małych dzieci ma sens? Przecież i tak w końcu wypadną, a na ich miejscu pojawią się nowe - stałe.  Zęby mleczne są niezwykle podatne na szybki rozwój próchnicy. Niestety ich zaniedbanie mści się zawsze w przyszłości. Wszystko to za sprawą bakterii, które często w przypadku słabo zmineralizowanych mleczaków bywają bezwzględne. Nieodpowiednia dieta składająca się głównie ze słodyczy oraz niewłaściwa higiena jamy ustnej prowadzić może do rozwoju choroby. Czy za każdym razem tylko te czynniki są bezpośrednią przyczyną próchnicy? Nie zawsze. W naszym przypadku było zupełnie inaczej.

Przez pierwszy rok życia nasze dziecko nie wiedziało właściwie co to cukier dostarczany w herbatce, słodkich soczkach czy słodyczach. Olivier pił tylko wodę, a po każdym posiłku miał czyszczone ząbki. Czy to uchroniło go przed próchnicą. No niestety nie…

Pewnego dnia Pani w żłobku poinformowała nas, iż zauważyła u naszego dziecka malutką ciemną kropkę od spodu górnej jedynki. Nie zwlekając ani chwili udaliśmy się do dentysty znajdującego się nieopodal naszego miejsca zamieszkania. No i masz! Stało się! Dowiedzieliśmy się, że to początek próchnicy. Szok i niedowierzanie, no bo przecież jak to możliwe? Dowiedzieliśmy się wówczas, że istnieje coś takiego jak próchnica butelkowa, a dokarmianie w nocy, gotową, kupną kaszką mogło w bezpośredni sposób przyczynić się do danego stanu rzeczy. Co zatem robić? 

Jak leczyć próchnicę u maluchów?

Polecono nam lapisowanie, czyli zabieg impregnacji za pomocą azotanu srebra. Impregnuje się wówczas tkankę próchniczą, co sprawia, że zmiany są pod kontrola, a zmiękczona masa zęba wzmacnia się. Brzmi fajnie, logicznie, także dlaczego nie rozpocząć  leczenia od razu. Zanim podjęliśmy ostateczną decyzję postanowiliśmy trochę poczytać i popytać „wujka googla” co to jest i jak tak naprawdę odbywa się to całe lapisowanie. To co przeczytaliśmy nie było w żaden sposób budujące. Dowiedzieliśmy się, iż zęby po takim zabiegu stają się CZARNE! Wygląda to niestety bardzo niestatycznie, ale cóż skoro ma pomóc… Priorytetem było skuteczne pokonanie próchnicy. W międzyczasie przypomniało nam się, iż Pani stomatolog wspomniała również o pewnej alternatywie w postaci ozonoterapii / ozonowania. Powiedziała też, że nasz syn na dzień dzisiejszy jest zdecydowanie za mały do zastosowanie tej metody i jakiekolwiek działania w tym kierunku mijają się z celem. Mimo wszystko postanowiliśmy spróbować.

Dobry stomatolog dziecięcy to podstawa! 

Po dłuższych poszukiwaniach znaleźliśmy w Poznaniu gabinet dentystyczny przyjazny dzieciom - CITY DENTAL (klik), świadczący swe usługi w zakresie leczenia próchnicy poprzez zabieg ozonowania. Bez wahania zarezerwowaliśmy termin. Na wizytę nie było trzeba długo czekać. Od wejścia przywitał nas miły i uśmiechnięty stomatolog. Dokładnie wysłuchał w czym jest problem, po czym rozpoczął poważna „rozmowę” z Olivierkiem. Mały słuchał z zaciekawieniem i z uwagą obserwował cały gabinet. Zabieg rozpoczął się zaraz po wyborze bajki. Tak, dobrze czytacie. Fotel wyposażony był w monitor na którym bez przeszkód można było wyświetlić każdy film dostępny na YouTube. Odpowiednie podejście stomatologa, ciągły kontakt z dzieckiem jak i również opanowany, spokojny ton głosu to ponad połowa sukcesu udanego zabiegu. Mały siedział jak zaczarowany i bez większego stresu wykonywał większość poleceń, co więcej umożliwił nawet założyć sobie małą plombę! Kilka minut i po wszystkim. 
Próchnica zatrzymana. Kończąc wizytę otrzymaliśmy kilka pomocnych porad i wskazówek, po czym byliśmy gotowi na powrót do domu. Na do widzenia mały otrzymał nagrodę niespodziankę oraz balonowego pieska zrobionego na poczekaniu przez panią asystentkę. Opuściliśmy gabinet z uśmiechem na ustach. To będą miłe wspomnienia.