JAK PRZYWRÓCIĆ DOMOWYMI SPOSOBAMI DAWNĄ CZERŃ STARYCH SPODNI


Nadchodzi weekend, czas większych porządków i dużego prania. Skoro już o praniu mowa, co powiecie na mały eksperyment? 

3 ZŁOTE ZASADY MOTYWOWANIA DZIECKA


Jak wydobyć z naszych dzieci to co najlepsze?  W jaki sposób wspierać u dziecka motywację  wewnętrzną? Jak odkryć mocne strony pociechy? Dlaczego nie warto skupiać się na słabościach?
Prawie każdego dnia zadajemy sobie te i wiele innych pytań. Wiemy, że naszym zadaniem jako rodziców nie jest walka z synem, lecz stworzenie wspólnej „drużyny” w której każdy wyjdzie zwycięsko. Jako rodzice musimy stworzyć dla niego najbezpieczniejszą przystań. Sami często popełniamy błędy, czasem jesteśmy za mało konsekwentni, a zamiast rozmowy pojawiają się chwile milczenia.  Motywowanie wcale nie musi być walką na ringu, ani przeciąganiem liny. Wystarczy tzw. „wspólny taniec”. Nie chodzi też o to, żebyśmy jako pierwsi i najważniejsi pedagogowie pozwalali dziecku robić to, co mu się żywnie podoba. 
Nie popadajmy też w skrajność. Pamiętajmy, że najpiękniejsze w dzieciństwie jest po prostu bycie dzieckiem. Każdego dnia czekać nas będą nowe wyzwania. Najważniejsze to odnaleźć w sobie chęci i siłę w każdej minucie życia. Owszem nie zawsze jest nam łatwo. Często bywa wręcz przeciwnie, lecz gdy tylko stosujemy trzy poniższe zasady wszystko staje się prostsze. Do napisania tych zasad zainspirowała nas książka "Dodaj mi skrzydeł! Jak rozwijać u dzieci motywację wewnętrzną?". Rewelacyjna pozycja dla rodziców, którzy poszukują konkretnych wskazówek budowania wspierającej relacji z dzieckiem.

1. BĄDŹ BEZPIECZNĄ PRZYSTANIĄ

Pierwszą i najistotniejszą relację dziecko nawiązuje z najbliższymi - czyli z nami RODZICAMI. Bliskość i więź przeważają w wielu aspektach życia dziecka. Dzieci, które każdego dnia doświadczają „bezpiecznej przystani”, zdecydowanie lepiej potrafią sobie radzić z własnymi emocjami. W naszym domu wprowadziliśmy właśnie tę złotą zasadę. Jeżeli któreś z nas na coś się złości lub nie może sobie z czymś poradzić, pomaga nam na przykład mocne przytulenie. Może banał lecz u Nas to na prawdę bardzo dobrze funkcjonuje, a emocje i nerwy jakoś szybciej gasną. Chcemy czy nie, trudne chwile są częścią naszego życia i naszej natury. Gdy zapewnimy dziecku poczucie bezpieczeństwa, będzie ono bardziej nam ufało. Każdego dnia zachęcam Oliviera do poszukiwania i odkrywania nowych rzeczy. Dziecko w naturalny sposób chce się dzielić swoimi odkryciami i radością. Oczekuje, że razem będziemy cieszyć się z każdego małego odkrycia. Kiedy dziecko ma bezpieczną przystań, łatwiej poznaje i eksploruje świat. Dlatego też chcemy naszemu synkowi takie warunki zapewnić, by wiedział, że w naszych ramionach zawsze znajdzie ukojenie. 

2. NIE KRYTYKUJ TYLKO EDUKUJ

Edukować, z łaciny ex-ducere, znaczy „wyciągać coś z kogoś”. Uważamy, że warto jest tłumaczyć i zmuszać do refleksji. Jeśli syn zrobił coś złego Wyjaśniamy to krótko i jasno. Bez krytykowania i zbędnych słów typu: "zawsze z Tobą są kłopoty" albo "nawet z takim prosty zadaniem nie umiesz sobie poradzić". Doskonale sami pamiętamy jak byliśmy krytykowani za małe i duże potknięcia niestety najczęściej przez swoje najbliższe otoczenie. Chyba nie ma nic gorszego w momencie gdy Twój własny rodzic świadomie lub nie podcina Ci skrzydła, niszcząc tym samym ambicje swojego rozwijającego się dziecka.
To od dorosłych dzieci uczą się sposobu patrzenia na świat i interpretowania go. Mały człowiek nasiąkając jak gąbka nieustannie negatywnymi opiniami o własnej osobie dorasta niedowartościowany. Ciągłe uwagi oraz brak dobrego słowa sprawiają, że zaczyna wierzyć i myśleć o sobie tak samo jak Ci, którzy go krytykują. Krytyka, rodzi konflikty, a wiarę w siebie naprawdę bardzo trudno odbudować. Oczywiście nie dajmy się zwariować! Z punktu widzenia upływającego czasu stanowczo stwierdzamy, iż słuszna krytyka bywa również często budująca i potrzebna. Kontynuując unikajmy również wszelkich uogólnień. Dziecko, które zrobiło bałagan w swoim pokoju wcale nie jest bałaganiarzem. Ono po prostu nie sprzątnęło po sobie zabawek. Słysząc takie uogólnienia, dociera do niego informacja, że tak naprawdę to nie warto się starać. Bo jeśli kolejny raz zdarzy mu się podobne potkniecie, wszystkie jego wcześniejsze zabiegi zostaną i tak zlekceważone.

3. ZAAKCEPTUJ BŁĘDY
To zasada, którą chyba każdemu jest ciężko wprowadzić w życie. Popełniane przez nas błędy często demotywują. Nie zliczę ile razy się poddaliśmy, bo strach wytknięcia nam błędu paraliżował nas uniemożliwiając dalsze działania.
Dbamy o to, żeby w naszym domu panowała bezpieczna atmosfera i chcemy, żeby nasz synek miał odwagę dzielić się z nami swoimi niepowodzeniami. Wiecie, że mózg najlepiej uczy się na błędach? Także nie jest to tylko zwykłe, stare porzekadło. Dzięki potknięciom, które są naturalnym zjawiskiem, nabywamy nowe umiejętności. Nasze dzieci idealnie pokazują nam to, że nic strasznego popełniać błędy. Spójrzmy na przykład na takiego szkraba, który przy nauce chodzenia nie boi się upaść dziesiątki razy. Za każdym razem wstaje uśmiecha się i idzie dalej po czym znów upada i tak każdego dnia, aż w końcu nadchodzi ten dzień, kiedy zaczyna biegać. Nie ma co się poddawać i wytykać błędy, czasem warto zabawić się w detektywa i odkryć, dlaczego właśnie tak a nie inaczej się stało :)

To były właśnie trzy, naszym zdaniem podstawowe zasady motywowania dziecka. Dla niektórych mogą wydawać się banalne i oczywiste. Niemniej jednak przechodząc z teorii do praktyki często zaczynają się dość strome schody...

A Wy jakich zasad przestrzegacie u siebie w domu? Co najbardziej motywuje i kształci Wasze pociechy?

BĘDĘ MAMĄ DWÓCH SYNÓW!

Z ogromną radością dzielimy się z Wami naszym małym sekretem. Dziś nadszedł ten dzień. Doczekaliśmy się odpowiedniego momentu, by podzielić się z Wami tą piękną nowiną. To już pewne na 100%, Olivier będzie miał braciszka <3 Będąc na pierwszym badaniu prenatalnym (w 14 tygodniu), lekarz od razu zapewniał, że na 98% możemy oczekiwać kolejnego męskiego potomka. Pewnie większość z Was myśli sobie - szkoda, mogłaby być dziewczynka, wtedy byłaby parka. Mimo wszystko jesteśmy przekonani, że drugie dziecko tej samej płci to na pewno nie powód do rozpaczy. Szczerze marzyliśmy o tym, by Olivier miał brata. Jako rodzice jednego chłopca wiemy, że męski świat jest super, co więcej mamy przetarte ścieżki. W 17 tygodniu zobaczyliśmy na usg w pełni potwierdzone męskie narządy rozrodcze. To kolejna wielka duma dla ojca. Z drugiej strony, wieść o dziewczynce z pewnością też by nas uradowała? No bo przecież czemu by nie? Było by różowo :) Niezależnie od płci, najbardziej zależy nam na zdrowiu maluszka oraz bezproblemowej i spokojnej ciąży. Reasumując chłopaki w przyszłości znajdą wiele wspólnych tematów.  
Przede nami niezwykle trudna przygoda. Wiemy, że to będzie najpiękniejsza podróż naszego życia. Dwójka synów to nie lada wyzwanie, a także setki nieprzespanych nocy. 
Spodziewajcie się od teraz więcej ciążowych i dziecięcych postów. Oczywiście nie zabraknie wpisów o urodzie, modzie ciążowej czy fotografii. Międzyczasie zrodziło się kilka pomysłów :)
Tymczasem zapraszam Was na sesję ciążową, którą zrobiliśmy dzisiaj w moim rodzinnych stronnach. Zdjęcia zostały wykonane obiektywem z lat 80-tych: Carl Zeiss Jena 135mm F3.5 Sonnar MC - Zebra, który kosztował nas niecałe 200 zł :) Obiektyw również  w najbliższym czasie zostanie przez nas zrecenzowany! Jako super opcja dla foto-amatorów.

Kilka ujęć z siostrą na pamiątkę :)

SZCZOTKOWANIE CIAŁA NA SUCHO W CIĄŻY

Przede mną jeszcze cztery piękne miesiące tego wspaniałego stanu jakim jest ciąża. Potem to już wiadomo – sama „sielanka”:D Ale ok! Nie o tym chciałam dziś pisać. Tematem przewodnim niniejszego wpisu będą zalety szczotkowania ciała na sucho. Swoją przygodę ze szczotkowaniem zaczęłam około trzy miesiące temu. Całość polega na masowaniu szczotką suchej skóry, bez użycia olejków czy też balsamów. Od pewnego już czasu czynność ta stała się moim nieodłącznym elementem codziennego rytuału pielęgnacyjnego. Pielęgnacja ciała, a przede wszystkim brzuszka jest teraz dla mnie bardzo ważna. Masaż wykonuje codziennie rano. Zajmuje mi to średnio trzy minuty (nic tak mnie nie pobudza jak masaż ostrą szczotką :) ). Natomiast wieczorem, tuż przed kąpielą szczotkuje ciało nieco dłużej (poświęcam ok. 5 - 10 minut – wszystko zależy od sił :)). Po kąpieli całe ciało smaruje olejem migdałowym. Efekty są spektakularne. Moja skóra nigdy nie była tak gładka, ani nie miała tak zdrowego kolorytu jak teraz. Taki masaż to prawdziwa uczta po całym dniu dla naszego ciała! Podczas szczotkowania czuję przyjemne odprężenie oraz przypływ energii. Z czystym sumieniem mogę polecić go wszystkim bez względu na wiek, nawet dla kobiet w ciąży. Oczywiście jeśli ciąża przebiega bez żadnych komplikacji! Najlepiej przed wykonaniem masażu skonsultować się z ginekologiem prowadzącym Twoją ciążę. Do masażu zżywam dwóch szczotek, które zakupiłam w Rossmanie. Koszt jednej to około 20 - 30 zł. Ważne, by szczotka była z naturalnego włosia, w przeciwnie razie podrażnimy skórę, a nie o to w tym zabiegu chodzi.
Korzyści płynące ze szczotkowania ciała na sucho:
- pobudza nasz układ limfatyczny, dzięki temu usuwa z naszego organizmu szkodliwe produkty przemienny materii
- usuwa martwy naskórek, poprzez delikatne pocieranie
- poprawia krążenie krwi, dzięki temu organizm szybciej wydala toksyny
- wyrównuje się koloryt
- znika suchość kolan i łokci
- przy regularnym masażu zmniejsza się problem z cellulitem, bo      rozbija tkankę tłuszczową
- skóra staje się jędrna i gładka
- szybciej wchłania kosmetyki
- pomaga w walce z wrastającymi włoskami
Jak wykonać masaż suchą szczotką?
Jeśli dopiero zaczynasz przygodę ze szczotką, rób to co drugi dzień. Nieoceniony jest YouTube, ja zaczęłam swoją przygodę od obejrzenia kilku filmików prezentujących jak prawidłowo wykonać masaż suchą szczotką. Polecam zacząć właśnie od tego (klik). Ogromną zaletą tego masażu jest dla mnie to, że mogę wykonać go samodzielnie w domu. Nie zabiera on dużo czasu i praktycznie prócz zakupu szczotki nic nie kosztuje. To by było na tyle! Pędzę usypiać synka i zaraz zabieram się za mój codzienny rytuał masażu! 

DOMOWE INSPIRACJE / FARBA TABLICOWA W POKOJU DZIECKA I W KUCHNI

Przez ostatnie kilka tygodni szukaliśmy inspiracji na tablicę kredową. Wiedzieliśmy jedno, chcemy ją mieć w kuchni i w pokoju synka. Jednak nie do końca wiedzieliśmy w jaki sposób ją wykonać, czy malować całą ścianę aż do sufitu, czy tylko jakiś skrawek. Finalnie, gdy przyszło co do czego wszystko wyszło samo w trakcie malowania. W kuchni tablicę podzieliliśmy na trzy części, górna należy do mnie, środkowa do zapisków Wojtka, a najniższa to strefa Olivierka, także każdy z domowników ma swój skrawek ściany do zapisków. Na mojej tablicy pojawiają się różne przepisy kulinarne, ulubione sentencje, lista zakupów oraz ważne wydarzenia w danym dniu. Kuchnia to NASZE CENTRUM DOWODZENIA! Z efektów jesteśmy z Wojtkiem bardzo zadowoleni. W pokoju Oliviera stworzyliśmy natomiast  tablicówkę w kształcie domku. Do nadania kształtu, prostego konturu wystarczyła najzwyklejsza taśma malarska i trochę wyobraźni. Teraz nasz maluch może bezkarnie mazać po ścianach, tworzyć własne dzieła bez żadnych konsekwencji. Ułatwi nam to też naukę cyferek, literek jak i zdolności manualne poprzez rysowanie. Na końcu posta odpowiemy także na kilka pytań, które otrzymałam w prywatnych wiadomościach :)
W trakcie tworzenia
JAKĄ FARBĄ MALOWALIŚMY ŚCIANĘ TABLICOWĄ?
W kuchni i pokoju synka użyliśmy farbę tablicową marki Tikkurila Liitu Blackboard Paint Black. Na dwie te strefy zużyliśmy 1,2 L farby. Koszt  za opakowanie (1l) to ok. 99 zł. Farbę kupiliśmy w Leroy Merlin. Aby dobrze pokryć zagruntowaną wcześniej powierzchnię i uzyskać piękną głęboką czerń należy przed malowaniem dokładnie wymieszać farbę, a następnie pokryć ścianę max. 3 warstwami w równomiernych odstępach czasowych. W naszym przypadku wystarczyły tylko 2 warstwy. 
CZY POKRYLIŚMY ŚCIANĘ RÓWNIEŻ FARBĄ MAGNETYCZNĄ?
Dostaliśmy kilka zapytań, czy przed nałożeniem farby tablicowej użyliśmy farby magnetycznej. Nie! Z dwóch powodów, po pierwsze, będąc u znajomych, którzy taką ścianę pomalowali, widzieliśmy, że cięższe przedmioty odpadają, a przyciąganie jest bardzo słabe wręcz znikome. Po drugie po kilku tygodniach się rozmagnesowuje. Podobno dużo lepszym rozwiązaniem są tapety magnetyczne. Nie mamy z nimi doświadczenia także Wam nic konkretnego nie polecimy.
JAK CZYŚCIMY ŚCIANĘ Z RYSUNKÓW, ZAPISKÓW?
Robimy to w dość banalny sposób. Najpierw przecieramy mokrą ściereczką z mikrofibry, a zaraz po tym wycieramy na sucho również ściereczką z mikrofibry. Dzięki temu, nie mam żadnych smug jak również efektu brudnej tablicy szkolnej (choć wiemy, że są osoby, które lubią taki efekt). My do nich nie należymy.  Zdecydowanie odradzamy przecierać papierem kuchennym, bo pozostawia po sobie drobinki i zacieki. Smugi po takim wytarciu niestety również są gwarantowane.
CZY KREDA NIE SYPIE NAM SIĘ NA PODŁOGĘ?
Nie! Z dwóch powodów. Po pierwsze w kuchni mamy jasne płytki, a w pokoju Oliviera dość jasne panele. A po drugie odkurzamy codziennie, także też nie widzimy jakieś szczególnej różnicy :) Może po dłuższym użytkowaniu będziemy w stanie coś więcej na ten temat powiedzieć. 
Bawełniany dywan kupiliśmy w H&M aktualnie jest w promocji za 85.90 zł
Tatę trochę poniosło :) Kto zgadnie kogo rysunek przedstawia? :D



BŁYSKAWICZNA SZARLOTKA CYNAMONOWA

Jak dobrze wiecie jestem w drugiej ciąży i zaczął mi się 6 miesiąc, a dokładnie 23 tydzień. Przez to, że większość czasu jestem w domu w kuchni tworze i modyfikuje coraz to ciekawsze przepisy. Lubię mieć wszystkie sprawdzone przez siebie przepisy na blogu, gdyż sama często do nich wracam. Postanowiłam, że i ten przepis się tu znajdzie. Receptura pochodzi od Soni Bohosiewicza, a dokładnie od jej teściowej, można znaleźć go u niej na FB. 
Gotowi? To zaczynamy.