JAK TO JEST BYĆ MAMĄ DWÓCH SYNÓW


Gdyby ktoś mnie zapytał jeszcze kilka lat temu o to, jaki jest najlepszy czas dla kobiety by zajść w ciąże, odpowiedziałabym bym wprost: NIE WIEM. Zależy to od wielu ważnych czynników. Po pierwsze, potrzeba odpowiedzialnego mężczyzny, gotowego do roli ojca. Choć myślę, że tatusiowe tak naprawdę bardziej spełniają  się w momencie, gdy dziecko zaczyna mówić, bądź chodzić. Po drugie, ważna jest stabilność finansowa. Warto o to zadbać jeszcze przed zajściem w ciąże, na tyle na ile to możliwe. Pamiętajmy, że nie wszytko jesteśmy w stanie zaplanować. Zawsze powtarzam "planujesz, krzyżujesz".

Dobrze wiecie moje drogie mamy, że macierzyństwo to duża odpowiedzialność i poważne zadanie na całe życie. Mój pierwszy synek Olivier skończył właśnie 3,5 roku, Marcelek 1 listopada zaczął 7 miesiąc życia. Jestem nimi absolutnie zafascynowana. Najpiękniejsze uczucie, gdy trud wkładany w wychowanie procentuje. To daje mi tą ogromną satysfakcje i energię. Tak! Bycie mamą sprawiło, że szybciej niż kiedykolwiek rozwijam się i dojrzewam. Czuję się pewniejsza i mniej zestresowana. Przestałam zamartwiać się na zapas, a co będzie jeśli... Nie! Takich myśli już do siebie nie dopuszczam, przez co jestem szczęśliwszym człowiekiem. Dzięki temu potrafię docenić każdy dzień. Jako mama dwójki małych szkrabów, mogę Ci powiedzieć, że macierzyństwo jest dla mnie jednocześnie najcudowniejszą, jak również najtrudniejszą rolą jaką przyszło mi pełnić. Jestem święcie przekonana, że do roli mamy nie można się przygotować, ani do czegoś innego porównać - trzeba to po prostu przeżyć i poczuć. Ile razy to myślałam, że nie dam rady, a potem jak by ktoś dotknął mnie magiczną różdżką i napełnił nową energią, której nigdy w sobie wcześniej nie doświadczyłam. Całe dnie i noce spędzasz przy łóżku maluszka gdy choruje, czy też całujesz, głaszczesz po główce, śpiewasz kołysanki gdy nie może zasnąć. Troszczysz się, czasem wpadasz w panikę przy zwykłej zmianie skórnej. Niekiedy też opadasz z sił, liczysz tylko minuty, aż zaśnie, a potem wpatrujesz się w niego godzinami i wspominasz miniony dzień. No powiedz, nie masz tak? Bo jak tak mam za każdym razem. To jest właśnie matczyna siła.

Czy bywam czasem zmęczona?

Skłamałabym Was, gdybym napisała, że nie. Owszem bywam, ale przy drugim synku zdecydowanie mniej to odczuwam. Po prostu się wysypiam! Pierwszy synek dał mi ostro w kość, gdyż prawie w ogóle nie spał, a jak spał to 2-3 godzinki i się budził. To było "żywe sreberko". Zdarzało mi się zrobić kawę, trzy razy podgrzać ją w mikrofalówce, a potem i tak wypijałam zimny napój. Macierzyństwo to masa wyrzeczeń, ale powiedzcie same drogie mamy jak to się ma do cudu jakim jest dziecko. Tylko ono daje nam codziennie ogrom miłości, począwszy od pierwszego świadomego uśmieszku, pierwszego chwytu za Twoje włosy, kończywszy na pierwszym kroczku czy wypowiedzianym wyrazie.
Jeśli mam na coś ponarzekać, to jedynie na ponadprogramowe kilogramy po dwóch ciążach, których zrzucenie idzie mi z wielkim trudem. Mam mnóstwo obowiązków każdego dnia i na regularne ćwiczenia niestety brakuje mi czasu. Za to spaceruję ile tylko się da!  Chodzimy tak długo, aż poczuję mięśnie nóg i będzie już pora na odebranie Olivierka z przedszkola. 

Czy mamy wprowadzony wieczorny rytuał?

Tak! Mamy utarty schemat wieczorny! Uważam, że dziecko, które ma wprowadzone rytuały czuje się bezpieczne i łatwiej się wycisza. Jak to dokładnie wygląda u nas? Nasze szkraby bawią się z nami do godziny 19:00. To jest właśnie czas na wspólne wygłupy. Po zabawie z rodzicami siadamy wszyscy przy stole bez TV i przystępujemy do kolacji. Tuż po jedzeniu czas na kąpiel, a gdy maluchy są czyste i pachnące, kładziemy się i wspólnie czytamy. Zazwyczaj są to trzy niedługie historyjki wybrane przez starszego brata. Po czytankach czas na samodzielne zasypianie w objęciu odtwarzanych kołysanek. Czasem chłopaki buntują się. Wtedy kładę się z nimi i "dośpiewuje" kolejne wersy usypiających piosenek. W takiej sytuacji najczęściej zasypiam razem z nimi.

Powyższy tekst powstał, kiedy synek zrobił sobie trzygodzinną drzemkę. Popijając już zimną kawkę skleiłam specjalnie dla Was te kilka zdań i przygotowałam do wywołania kilka zdjęć z ostatniego spaceru. Za oknem głośnym ćwierkaniem towarzyszą mi wróble, stukając rytmiczne co jakiś czas w szybę. Koniecznie musimy dla zorganizować dla nich karmnik. 

Mam nadzieję, że mój troszkę chaotyczny wpis doda Wam choć troszkę sił i energii. Nie ma nic piękniejszego, niż piękna i bezwarunkowa miłość dziecka.

Chusta - Ehawee
spódniczka - Marco Polo
buty - Vagabond
pół golf - Orsay 

CHCESZ ŻYĆ ZDROWO, ZRÓB TO NATURALNIE. ODKRYJ MOC NATURY.

O książce Agnieszki Cegielskiej po raz pierwszy usłyszałam  w programie "Gwiazdy prywatnie", kiedy Urszula Chincz odwiedziła Agnieszkę w jej domu. Aga jest znaną i uwielbianą prezenterką pogody, prowadzi także w "Dzień Dobry TVN" cykl "Naturalnie".

ŻEGNAJ, PAŹDZIERNIKU!

Dawno nie było u mnie podsumowania minionego miesiąca. Czas powrócić do tej serii, którą nie tylko lubiłam ja, ale również i Wy. Od kiedy w naszym domku pojawił się drugi "bejbuś", mój telefon uwiecznia jeszcze więcej pięknych kadrów. Robię ich tak dużo, że sama często zapominam co jest w albumach. Chcecie wiedzieć jak nam minął październik? Zatem zapraszam na migawki minionego miesiąca:)

SPIRULINA-SMOOTHIE. MÓJ ZIELONY ZASTRZYK WITALNOŚCI



Mam totalnego bzika na punkcie smoothie. Każdy dzień zaczynam od filiżanki gorącej kawy bądź właśnie od zielonego smoothie. Uzależniłam się od tego! Oczywiście jest to zdrowe uzależnienie (no... kawa może nie do końca...). Wypicie z samego rana szklanki odżywczego napoju cudownie wpływa na moje zdrowie fizyczne i psychiczne. Mam wrażenie, że lepiej mija mi dzień, gdy żyję ze świadomością, iż z rana spożyłam zdrowy i pożywny "nektar". Dobrej kompozycji smoothie niewątpliwie dostarcza nam mnóstwo energii, witamin i minerałów. Pomaga czuć się w gotowości do działania.  
Z samego rana zazwyczaj nie mam czasu na wykwintne śniadania, dlatego też smoothie to dla mnie strzał w dziesiątkę. Ułatwia mi poranne nasycenie, a jego przygotowanie zajmuje mi mniej niż 5 minut. W naszym domu sprawdza się jako ekspresowe śniadanko, które pijemy w drodze do pracy, czy przedszkola. Smoothie przyrządzam w thermomix'ie, ale tak na prawdę wystarczy zwykły blender. 

Dziś chciałabym podzielić się Wami tajemnicą dotyczącą mojej "super-żywności". Chodzi o spiruline. Od 10 miesięcy nie jem mięsa. Wyeliminowałam go ze swojego jadłospisu, będąc w ciąży z Marcelem. Czy martwiłam się, że mogę zaszkodzić tym dziecku? Nie, ponieważ dość często badałam żelazo, a wyniki wychodziły jeszcze lepsze, niż z okresu kiedy spożywałam mięso. Po obejrzeniu kilku dokumentów i przeczytaniu paru książek podjęłam świadomą decyzję. Uważam, iż dzięki zaczerpniętej wiedzy, sięgam po zdrowsze i bardziej wartościowe jedzenie. Tak jak wspominałam wyżej, dostrzegam ogromną różnicę w samopoczuciu, w kondycji mojej cery, w odporności oraz w  chęci do wszelkiej aktywności. Otworzyłam się na nową kuchnię. Jest mi z tym bardzo dobrze i cieszę się, że podjęłam właśnie taką decyzję. 

Nie od razu zaprzyjaźniłam się ze spiruliną, ze względu na jej dość specyficzny, "glonowaty" posmak. Z początku zaczęłam od małej dawki tj. na szklankę smoothie dodawałam pół łyżeczki spiruliny, cyklicznie zwiększając jej ilość co tydzień. Spirulina to szmaragdowozielona alga. Zawiera w swoim składzie sporo białka, a także wszystkie niezbędne aminokwasy, potas, cynk, wapń, witaminy B1, B2, B3, B6 i B12 oraz witaminy C, D i E.  Ma sproszkowaną postać i dość intensywny algowy smak. W książce "Naturalnie" Agnieszki Cegielskiej wyczytałam, że spirulina posiada w składzie GLA - kwas gamma-linolenowy, który znajduje się także w mleku matki. Przyjmowanie spiruliny obniża poziom cukru we krwi, a co za tym idzie, dzięki niej możemy uniknąć huśtawek nastroju.  Wspiera także nasz układ immunologiczny. 
Z zielonymi glonami spotkałam się po raz pierwszy pół roku temu. Z samego początku sproszkowaną spirulinę łączyłam z wodą i robiłam z niej papkę, następnie nakładałam na twarz. Cera po takiej maseczce wygląda promienie i świeżo. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam dodawać ją do koktajli. To był strzał w dziesiątkę!
Pamiętajcie dziewczyny! Jeśli coś naturalnego działa na nas od wewnątrz, to z pewnością będzie równie dobre na zewnątrz. To niezwykły dar natury, warto z niego skorzystać.

Mój przepis na poranne smoothie 
1 dojrzałe awokado
1 jabłko
1 łyżeczka spiruliny 
sok z limonki
dojrzały banan
garść liści jarmużu
1/2 mango (oczywiście, można i bez niego)

Wszystkie składniki blenduję. 
Pamiętajcie, by przed blenodwaniem dokładnie przepłukać jarmuż. 






6 MIESIĘCY ZA NAMI / DOCENIAM I CHŁONĘ KAŻDĄ NAJMNIEJSZĄ CHWILĘ


Za trzy dni, a dokładnie 1 listopada nasz mały Marcelek skończy 6 miesięcy! To niewiarygodne jak ten czas szybko leci. Do dziś pamiętam każdy szczegół z porodu i ten najpięknieszy płacz w pierwszych sekundach życia! Wspaniałe uczucie i niezapomniane emocje. Sądzę, że te piękne momenty, zostaną w mej pamięci już na zawsze. 

FARMA DYŃ W POWSINIE. DZIECI UWIELBIAJĄ TO MIEJSCE!


Pamiętacie moją listę marzeń

To właśnie o tym miejscu zamarzyłam jakiś czas temu.  Pragnęłam pojechać na farmę dyń, by zrobić moim chłopcom niepowtarzalną sesję w pomarańczowej krainie. Udało się! Wycieczka do Warszawy wyszła dość spontanicznie i prawie całkiem przypadkowo.