Żadne dziecko nie rodzi się głupie i złe!

Jakiś czas temu zapomniałam wyłączyć alarm w domu i po pięciu minutach przyjechał pan ochroniarz. Trochę śpieszyłam się po synka do przedszkola i nie za bardzo miałam ochotę wchodzić z nim w dialog. Lecz nie udało mi się go kulturalnie pożegnać, bo w sekundę zauważył, że Marcel na foteliku trochę się niecierpliwi. W pewnej chwili zadaje mi pytanie, kiedy prawie wciskam pedału gazu do odjazdu  (…) "O widzę, że mały trochę marudny, ile ma miesięcy". Odpowiadam, że roczek skończył.  (…)  "Aaa to jeszcze macie spokój, bo pewnie siedzi grzecznie na dup...! Ja na to, że co proszę??? Nagle Pan wylewa do mnie swoje gorzkie żale, jaki to jego 18 miesięczny syn jest nie do wytrzymania, kontynuował: "Żona praktycznie na krok nie może go zostawić, bo za moment widzi go przy rusztowaniu (są w trakcie budowy domu), albo na ostatnim piętrze drabiny. W kuchni rzuca garami". Dowiedziałam się też, że gdy wyjeżdżają samochodem, to tylko mają tylko chwilę spokoju, gdy dają mu tableta. Słuchając go, wyobraziłam sobie tego biednego chłopca, u którego widać ukryty potencjał sprawności fizycznej, który warto byłoby wykorzystać. Ale do tego trzeba też mądrych rodziców. Dziecko nie poradzi sobie samo ze swoimi emocjami. 
Pod koniec naszej rozmowy mówi, "Pani - bądźmy szczerzy, dzieci na tym etapie są po prostu głupie, żadne małe dziecko nie jest mądre". Uwierzcie mi, że nie wytrzymałam i musiałam mu to powiedzieć: "Proszę Pana, dzieci rodzą się jako małe geniusze, a każde zdrowe dziecko przejawia niemalże nieograniczoną ciekawość świata i wrodzoną potrzebę odkrywania wszystkiego, co znajduje się w jego otoczeniu. Pańskie dziecko jest na etapie chłonięcia świata jak gąbka. Wystarczy odtworzyć jakąkolwiek książkę o etapie rozwoju dziecka i będzie Pan już wszystko wiedział. Dzieci są dziećmi. Są sobą. Kierują się własnymi emocjami, uczuciami, są po prostu szczere i autentyczne. Zazwyczaj robią to, czego nam dorosłym nie wypada, a głębi serca bardzo byśmy chcieli.To my rodzice odpowiadamy za to, że uczymy ich niedoceniania  własnych umysłów i pomniejszamy ich możliwości. Ogólnie uważa się, że dziecko jest niegrzeczne gdy nie jest takie, jakie chcemy by było. Czy wolałby Pan, aby Pańskie dziecko siedziało 12h na pupie i wpatrywało się tylko w jeden kierunek? Wtedy byłby Pan z żoną zadowolony?" Odpowiedzi nie usłyszałam, bo odjechałam. Nawet szczerze, to nie miałam ochoty go słuchać. Pewnie znalazłby kolejny argument, aby podkreślić, że jego dziecko jest okropne i zbyt ciekawe świata.  
W tym wpisie chciałabym podkreślić, abyście drodzy Rodzice bacznie obserwowali swoje szkraby, bo to od nas w dużym stopniu zależy, czy nasze dzieci będą w jakieś dziedzinie utalentowane.
Z pewnością nie należy narzucać dzieciom własnych niezrealizowanych w przeszłości ambicji! 

W pełni zgadzam się z tym, co powiedział, Buckminster Fuller: "Wszystkie dzieci rodzą się geniuszami, 9999 z każdych 10000 szybko i nieumyślnie zostaje pozbawionych geniuszu przez dorosłych".

Miód Malina! Witaminy na ratunek odporności naszych dzieci

Pokrótce opowiem Wam naszą przygodę z chorobami. Niespełna dwa lata temu nasz Olivier bez przerwy łapał infekcje, czy to na początku w żłobku, czy też później w przedszkolu. Ledwo co go podleczyliśmy i po tygodniu wracał od dzieci z nowymi dolegliwościami. Kaszel, gorączka, ból gardła (angina), zapalenie płuc (nawet 3 razy w roku). Reasumując Oli bardzo męczył się z przeziębieniami, a choroby wracały jak bumerang. Były momenty, że już poważnie zaczęłam myśleć o wypisaniu Oliviera z przedszkola, by wreszcie skończyło się to całe chorowanie. Dziś już wiem, iż niewiele by to pomogło. Dzieci tak naprawdę mogą zarażać się zawsze i wszędzie, czy to w sklepie, na placu zabaw, czy nawet u cioci na imieninach. W całych tych zawirowaniach nie dałam sobie wmówić, że tak częste infekcje u dzieci to coś normalnego i odporność organizmu nie ma z tym nic wspólnego.  Mam wokół siebie grono wspaniałych mam, które w naturalnym sposób budują odporność swoich dzieci i uwierzcie mi, ich pociechy nigdy nie miały żadnych większych problemów zdrowotnych. Oczywiście zdarzają się infekcje, ale również i wtedy wspomniane mamy starają się w naturalny sposób pomóc swoim maluchom w walce z chorobą. 
Doświadczenie nauczyło mnie jak ważna jest prosta, naturalna dieta oraz życie w zgodzie z prawami natury. Osobiście nie choruję już od kilku dobrych lat. Obie ciąże przeszłam bez większych problemów, wyniki badań za każdym razem zawsze miałam w normie. Od kiedy mam dzieci jeszcze bardziej dbam o odporność całej rodziny. Ogromną rolę odgrywa u nas duża dawka witaminy C. Jak tylko widzę, lekkie osłabienie organizmu u synka, pozostawiam go na dwa/trzy dni w domu (nie puszczam do przedszkola), aby organizm miał czas na odpoczynek i regenerację. Podaje mu wówczas w ilości wprost proporcjonalnej do wieku, syrop z malin (Miód Malina Witamina),  gdzie w jednej łyżeczce znajduje się 1000 mg witaminy C. Więcej cennej wiedzy o wzmacnianiu odporności przedszkolaka znajdziecie tutaj (klik). 
Co robię gdy dopada mnie infekcja? 
W ogromnym skrócie, podstępuję według poniższych kroków:
1. przy pierwszych objawach "rozkładania": 1 łyżeczka Miód Maliny Witaminy, co 30 minut, aż do buntu żołądka i/lub jelit; 
2. po osiągnięciu dawki maksymalnej: 1 łyżeczka co godzinę lub pół łyżeczki co pół godziny; 
3. po ustąpieniu objawów: dawka odpowiednio mniejsza, ale nadal wysoka jeszcze przez 2-3 dni, inaczej infekcja może szybko powrócić. 
Więcej informacji o dawkowaniu znajdziecie tutaj (klik).
Nie wiem czy wiecie, ale witamina C zmniejsza stan zapalny i równocześnie pomaga oczyszczać organizm z toksyn.
Aktualnie po silne farmaceutyki sięgamy tylko w ostateczności.  
Kwas askorbinowy nie jest toksyczny. Jego nadmiar w organizmie objawia się dolegliwościami ze strony przewodu pokarmowego. Najczęściej są to biegunki, nudności lub też wysypka skórna. 
Witamina C to skuteczny przeciwutleniacz, który zapobiega procesom starzenia się i poprawia pracę układu krążenia. Dezaktywuje wolne rodniki, chroniąc przed nowotworami i patologicznymi stanami. Bierze udział w procesie tworzenia kolagenu, dzięki temu ma ogromny wpływ na mocne kości i sprawne stawy. Niedobór tej witaminy może przyczynić się do ogólnego osłabienia organizmu, osłabienia naczyń włosowatych, rozwoju szkorbutu, bólu w mięśniach i stawach, zmian w kościach i chrząstkach, krwawienia z dziąseł, trudności w gojeniu się ran, czy też złej wchłanialności żelaza.
Mój drogi kochany rodzicu ciągle chorowitego przedszkolaka, doskonale rozumiem Twój ból. Dlatego jeśli chcesz w naturalny sposób wzmocnić organizm swojego dziecka, to nie ma na dzień dzisiejszy nic lepszego jak syrop z Miód Malina Witamina (klik).  Syrop zawiera miód, witaminę C i maliny - wszystkie te składniki, które pomagają zwalczać infekcje, a także podnosić odporność organizmu!
Na początek na próbę możecie zaopatrzyć się w pojemność: 250 ml. Są też dostępne większe syropki w butelkach 500 ml. Nie ukrywam, że pierwsza buteleczka została wypita przez naszą czwórkę w ciągu zaledwie kilku dni. 
Regularne podawanie w naszym domu witaminy C przyniosło ogromne efekty. Nasze moje maluchy po prostu nie chorują :)
W ofercie ANNA BEE są również dostępne inne produkty w tym octy, które z pewnością warto spróbować. Czuję, że sama niebawem się na nie skuszę. A może macie ochotę wypróbować Miód Malinę, jeśli tak to łapcie ode mnie 5% zniżki na hasło: slomkowo, kod będzie ważny do 24.06.2019 :)
Koniecznie podzielcie się w komentarzu jak dbasz o odporność swojego dziecka!

Ratunek dla zniszczonych włosów - DEEP PLEX SYSTEM

 
(włosy nie były prostowane)

Zawsze gdy przyjeżdżam do swojego rodzinnego miasteczka, udaje się do zaprzyjaźnionej fryzjerki, która ratuje moje zniszczone, wysuszone i pozbawione blasku włosy. Wszystkiemu winne są dwie ciąże, słońce, woda i wiatr. Za każdym razem po umyciu głowy i osuszeniu, doświadczałam tzw. efektu "PUSZ" - po zabiegu ten problem minął. Wcześniej moje włosy były słabe, pozbawione blasku oraz bardzo się puszyły. O wypadaniu już nie wspomnę. Po dwóch ciążach bez wątpienia potrzebowały intensywnej terapii i regeneracji. Teraz aby je wyprostować potrzebuję zdecydowanie mniej czasu. Już po samym umyciu włosy są pięknie wygładzone. Uwierzcie mi, wiem co mówię :) Przed zabiegiem moja głowa  żyła swoim życiem, każdy włos kierował się w inną stronę. Efekt po kuracji widoczny jest gołym okiem. Moje włosy stały się gładkie, lśniące i bardziej miękkie. Właśnie taki efekt chciałam uzyskać. Na dowód tego, jak wróciłam od fryzjerki, reakcja mojej mamy, była następująca: "Doczepiłaś włosy, że są takie gęste?"

STAPIZ DEEP PLEX SYSTEM OCHRONY I ODBUDOWY N2
Deep Plex - co kryje się w tym dozowniku? Tak w skrócie jest to rewolucyjny system ochrony i odbudowy włosów. System oparty na nowatorskim kopolimerze, który ma za zadanie dotarcia aż do kory włosa, dodając mu siły od wewnątrz. Deep_Plex daje włosom ekstremalną ochronę, wzmocnienie i intensywny blask. Jak wygląda zabieg? W pierwszym kroku włosy są myte, potem nakładana jest odżywka, po jakimś czasie zostaje spłukiwana, a następnie nakładana jest maseczka, po której przez około godzinę siedzimy  pod aparatem w kształcie kopuły. To tak zwana sauna dla włosów, która sprawia, że odżywcze składniki wnikają dokładnie w głąb. 

Od zabiegu minęło już kilka dni. Czy efekt utrzymuje się bez użycia profesjonalnych produktów i sprzętów? Zdecydowanie tak! Za każdym razem, nawet gdy używam innych szampon/odżywkę, włosy pozostają wciąż miękkie i gładkie w dotyku. Zauważyłam też ich mniejszą łamliwości.  
Zapewne ciekawi Was jak to wygląda cenowo? Myślę, że to zależy od salonu. Ceny wahają się pomiędzy 70-100 zł w zależności od długości włosów. Przy ekstremalnie zniszczonych i wykruszonych włosach zalecane są częstsze kuracje. Mi osobiście jeden zabieg  w zupełności wystarczył. W salonie możecie zapytać też o kuracje OLAPEX'em - jest to odpowiednik DEEP PLEX SYSTEM.
To tyle jeśli chodzi o moją pielęgnację włosów. Najważniejsza jest systematyczność oraz prawidłowe nawilżenie włosa. Jeszcze kilka dni temu nie wyobrażałam sobie życia bez prostownicy. Na ten moment, jak widać wcale jej nie potrzebuję. Moje włosy dawno nie wyglądały tak zdrowo!
Podsumowując, jestem po prostu szczęśliwa. Mam mniej pracy przy włosach rano, zyskałam więcej czasu na wyszykowanie się , czy też wypicie pierwszej kawy.
Gdybyście miały jakieś pytania z chęcią na nie odpowiem :)

Zbieramy czereśnie u dziadków





Jakiś czas temu przyjechałam z moimi chłopcami do mojej mamy, aby trochę odpocząć od codziennych obowiązków w swoim domku. Bo nie ukrywajmy, sprzątanie domu czasem przypomina walkę z wiatrakami. Odnoszę wrażenie, że niemożliwe jest ciągłe utrzymanie domu w czystości mając dwóch małych szkrabów koło siebie? Bałagan się sam robi i to nawet tego samego dnia!
Chwilę przed wyjazdem do Poznania, nagrałam pamiątkowy filmik dla moich chłopów jak pomagają mi zbierać czereśnie z drzewa moich dziadków. Takie chwilę warto zachowywać. 
Tymczasem, życzę Wam miłego seansu :)




Jak skutecznie chronić siebie i dzieci przed kleszczami?


Jestem wielką fanką i miłośniczką letnich, leśnych wędrówek, spacerów po parkach, ogrodach czy łąkach. W podobnych okolicznościach uwielbiają przebywać także małe pajączkowate intruzy - kleszcze. Te podłe krwiopijce czyhają na nas najczęściej w krzakach, gałęziach jak również zagnieżdżają się na trawnikach osiedlowych, czy też parkach tworząc tam trwałe siedliska. Jako mama dwójki dzieci nie mogę spać spokojnie kiedy wiem, że nie ma 100-procentowej sprawdzonej metody na kleszcze, a straszliwe choroby jakie przynoszą tj.: boreliozę, kleszczowe zapalenie mózgu (kzm), tularemie - gorączka krwotoczna, tak łatwo można nabyć w najmniej oczekiwanym momencie. Nie pozostaje mi nic innego jak nauczyć się z nimi żyć i jak nalepiaj zadbać o ochronę mojej rodziny. 

Cztery produkty, które kupiłam na targach Dom w stylu Montessori


Dzisiaj chciałabym zrobić krótkie podsumowanie tego co zakupiłam będąc kilka tygodni temu z wizytą w Warszawie, w trakcie której uczestniczyłam w  warsztatach i targach pod hasłem "Dom w stylu Montessori" - cała relacja dostępna tutaj. Wraz z mężem, spędziliśmy dwa intensywne dni na pogłębianiu naszej wiedzy w zakresie Montessori. Było to jedno z pierwszych takich wydarzeń w Polsce! Na targach zgromadziły się firmy, którym idea Marii Montessori jest niezmiernie bliska. Mogliśmy na  żywo zobaczyć produkty wyposażenia wnętrza, zabawki, pomoce oraz inne akcesoria.