Wózek spacerowy Joie Mytrax Flex Signature - recenzja

Najczęstszym dylematem rodziców jest wybór wózka 3w1/2w1, a następnie samodzielnej spacerówki. W naszym przypadku wybór wózka spacerowego nie należał do najłatwiejszych. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach na rynku dostępnych jest kilkadziesiąt modeli. Zapytałam więc Was na Instagramie: Jaki wózek/spacerówkę polecacie na nierówny teren? Zdziwiłam się, że największa liczba osób polecała nam właśnie Joie, którego w ogóle nie brałam do tej pory pod uwagę. W ciągu ostatnich czterech lat użytkowaliśmy wraz z naszymi chłopcami 4 wózki – Baby design lupo, Greentom Upp ClassicThule Chariot Cheetah 2 oraz Quinny MoodZ każdego z nich byłam bardzo zadowolona. W ostatnim czasie potrzebowałam wózka lepiej radzącego sobie na nieutwardzonych drogach, a przede wszystkim z większą budką, (czego zabrakło mi w spacerówce od Quinnie'go). Chciałam też, aby wózek choć troszkę pasował do mojego stylu. Te wszystkie wyobrażenia o idealnej spracerówce spełnił Joie. 
Wózek Joie Signature Mytrax - recenzja
Pewnej niedzieli wraz z mężem pojechaliśmy do LullabyBaby w Poznaniu z myślą zakupu wózka Valco Baby Snap 4, niestety na żywo nie do końca podobał mi się jedyny dostępny na miejscu szary odcień. Co więcej  z jego daszkiem również było coś nie tak. Po chwili zastanowienia, obsługa sklepu przestawiła nam wózek Joie Signature Mytrax i to było właśnie to. Po kilku minutach wyszliśmy już z nowym wózkiem.
Podstawą były dla nas pompowane i amortyzowane koła - chodzimy sporo po lasach, dziurach, nierównych terenach. Ten model ma to wszystko. Mało tego, amortyzowane jest również siedzisko - o tym napiszę jeszcze później. Rozkłada się banalnie i bez wysiłku. Nie trzeszczy i nie klekocze tak jak mi ktoś tu wcześniej pisał (przynajmniej mój nie klekocze). Posiada obszerny kosz na zakupy pod siedziskiem. Naprawdę mieszczę tam sporo rzeczy. Kolejna kwestia to zwrotność. Prowadzi się go bardzo lekko. Dodatkowo ma piękną skórzaną rączkę - troszkę jak kierownica w samochodzie, a kolor wózka "noir" jest przepiękny, elegancki i z klasą. 
Głowę dziecka chroni obszerny, rozkładanych daszek z filtrem UPF50+, a podparcie nóżek można regulować w zależności od wieku i upodobań dziecka. Niewątpliwym plusem tego wózka, będzie napewno to, że zajmuje mało miejsca w porównaniu do naszego poprzedniego wózka - Quinny Mood. Minusem może być cena, bo kosztował 1550 zł. Lecz moim zdaniem, wart jest każdego grosza.
Oparcie siedziska w Joie signature mytrax rozkładane jest do pozycji całkowicie leżącej. Dodatkowym atutem jest dla mnie, jako mamy zdejmowany uchwyt na kubek gorącej kawy. To oczywiście najważniejszy element całego wózka :D. Amortyzacja znajduje się pod czterema kołami plus siedzeniem -  "flex" (pod siedziskiem jest ukryta amortyzująca sprężyna) sprawdza się znakomicie. Przy koszu, mamy dodatkowo zdejmowany organizer na przekąski, klucze, mokre chusteczki, cokolwiek. Osobiście uważa, że wózek posiada wszystko to co wymaga się od nowoczesnych wózków. Marcelek w środku ma sporo miejsca, a o jego bezpieczeństwo dbają pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa oraz pałąk poprzeczny zabezpieczający przed niekontrolowanym wyjściem z wózka. 
Spacerówka w lesie, a zarazem na wsi  sprawdza się świetnie. Ostatnio przetestowaliśmy go w ekstremalnych warunkach w lesie w deszczu, błocie i dał sobie świetnie radę. Gwarantuje Wam, że będziecie z niego bardzo zadowoleni. Jest to jak narazie mój najlepszy wózek dla dziecka :)
Dajcie znać koniecznie, jak Wam się podoba. Napiszcie też, jaki wózek użytkujecie oraz czy jest warty uwagi :) 

Dane Techniczne:
Przeznaczenie produktu: od urodzenia do 25 kg. 
Wymiary rozłożonego produktu: 99 x 59 x 99 cm (dł. x szer. x wys.). 
Wymiary złożonego produktu: 82 x 59 x 40 cm (dł. x szer. x wys.). 
Waga produktu: 12,3kg

Apel twojego dziecka


W dzisiejszym świecie, przez ilość otaczających nas bodźców, często sztuką jest opanować emocje naszych dzieci, jak również nauczyć ich  postrzegania otaczającego świata. Ile na świecie sposobów, tyle pomysłów na wychowanie Dziecka. Każdy z nas ma swoje zasady, przyzwyczajenia, obawy...
Dzisiaj przypadkiem znalazłam w sieci apel Janusza Korczaka, które nie tylko chwyta za serce, ale także skłania do przemyśleń.  Każdy rodzic choć raz powinien go przeczytać. Wklejam go Wam oraz dla siebie. Zachęcam do refleksji oraz wdrożenia poniższych punktów w życie. Ja planuje go wydrukować i przywiesić w widocznym miejscu w domku. 

Apel dziecka wg idei Janusza Korczaka:

Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba sił z mojej strony. 

Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję – poczucia bezpieczeństwa. 

Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko ty możesz pomóc mi zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe. 

Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuje postawę głupio dorosłą. 

Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy. 

Nie chroń mnie przed konsekwencjami. Czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. 

Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości. 

Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że cię nienawidzę. To nie ty jesteś moim wrogiem, lecz twoja miażdżąca przewaga! 

Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć twoją uwagę. 

Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed tobą bronić i robię się głuchy. 

Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic z tego wszystkiego nie wychodzi. 

Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dlatego nie zawsze się rozumiemy. 

Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa. 

Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w ciebie. 

Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić cię o wyjaśnienia, poszukam ich gdzie indziej. 

Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są. 

Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. 

Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło. 

Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy. 

Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało. 

Nie bój się miłości. Nigdy.

Apel Twojego Dziecka to synteza myśli Janusza Korczaka, który był pedagogiem, autorem publikacji z zakresu teorii i praktyki wychowania. Był zwolennikiem poszanowania praw dziecka, całkowitego równouprawnienia dzieci. Jego nowatorskie idee i rozwiązania wychowawcze, jego koncepcja praw dziecka na stałe weszły do kanonu kultury Polski i świata. 
Do następnego!

Nasze początki z BLW


Rozszerzanie diety niemowlaka to temat rzeka. Zanim podamy pierwszy posiłek naszemu dziecku, warto się do tego dobrze przygotować. Sama doskonale pamiętam jak wertowałam książki i fora internetowe, by uzupełnić niezbędną wiedzę. Jeszcze cztery lata temu był to dla mnie temat zupełnie obcy.

Škoda Auto Lab - Innowacyjne Centrum Bezpieczeństwa



W sobotę odwiedzili nas znajomi z Wrocławia, którzy tak jak i my mają dwójkę chłopaków i uwielbiają zwiedzać ciekawe miejsca. Cały weekend było zimno, wietrznie i deszczowo. Mogliśmy zapomnieć o turystyce pod chmurką. Dlatego też, postanowiliśmy zwiedzić interaktywne laboratorium Skody Auto Lab w Poznaniu. To pierwsza w Polsce nowoczesna mobilna wystawa motoryzacyjna  stworzona dla całej rodziny. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ja przyznam się szczerze, nigdy wcześniej nie słyszałam o tym miejscu, a mieszkam w Poznaniu już 9 lat. 

Miejsce składa się z 5-ciu stref: bezpieczeństwa, technologii, ekologii, bezpiecznej podróży oraz kina. Możemy skorzystać z interaktywnych eksponatów i doświadczyć wielu sytuacji drogowych. W strefie "Bezpieczeństwa" zachwycił nas symulator zderzenia i dachowania. Poznaliśmy także procedurę postępowania w razie wypadku w tym podstawowy zakres udzielania pierwszej pomocy. Strefa "Technologia" zapoznała nas z parametrami technicznymi samochodu. Na przykładach kilku modeli aut, dowiedzieliśmy się jak ważne jest zawieszanie. Zaś strefa "Eko", uwiadomiła nam w jaki sposób można odzyskiwać energię z hamowania. Poznaliśmy też zasady eko jazdy. W kolejnej strefie "Bezpieczna podróż" otrzymaliśmy praktyczne wskazówki co do pakowania samochodu. W kinie natomiast zaprezentowano Nam edukacyjne filmy, które dały na prawdę do myślenia.
Spędziliśmy tam niezapomniane chwile, a symulator dachowania  pozostanie w naszej pamięci na długo. Dzieciaczki podczas symulatora z eko oraz bezpiecznej jazdy, przyswoiły i wyniosły cenną wiedzę z zakresu motoryzacji. 

Obowiązkowo te miejsce powinien odwiedzić każdy przyszły i obecny kierowca. Gwarantuje Wam, że przeżyjecie niezapomnianą przygodę.


Zaraz przy wejściu znajdował się kącik dla dzieci, pełen znaków drogowych.

Ceny biletów: normalny 7 zł, ulgowy 5 zł, rodzinny (2 os. dorosłe + 2 dzieci do 10l.) - 15 zł

Jeśli i w Waszym mieście znajduję się Skoda AutoLab to zachęcam Was, abyście odwiedzili  to miejsce i zapoznali się z zasadami bezpiecznej jazdy. Pamiętajcie, że  bezpieczeństwo na drodze jest najważniejsze!

Do następnego!

W drodze do przedszkola słuchamy audiobook'ów


Codziennie rano aby dotrzeć do przedszkola, pokonujemy średnio 20 km. Dla moich chłopaków to pikuś, bo są zaprawieni w boju. Lecz żeby droga była jeszcze przyjemniejsza, posiłkujemy się audiobookami. Nie ma dnia by w domu, czy w trasie audiobooki nie rozbrzmiewały na pełnej mocy z głośników. Potrafimy je słuchać całymi dniami. Uważam, że audiobooki to idealne czasoumilacze dla dzieci oraz dorosłych i to nie tylko w podróży. Zresztą i ja sama uwielbiam tę formę rozrywki, szczególnie wtedy, kiedy czytanie jest nie możliwe. 

Rodzinny weekend w Mielnie

Dzisiaj przygotowałam dla Was zaległy wpis z naszego listopadowego, spontanicznego wypadu nad morze. Bałtyk poza sezonem to istna perełka. Nadmorskie powietrze to świetny substytut domowych inhalacji, w szczególności w okresie jesienno-zimowym.