Sesja zdjęciowa Marcela dla Indianka


Dzisiaj mam dla Was materiał z  sesji zdjęciowej naszego Marcela dla Indianka. Celem sesji było pokazanie produktów marki, poprzez prezentację nowych modeli bonetek oraz bloomersów, które wchodzą na polski rynek. Zdjęcia wyszły cudownie, choć współpraca z biegającym roczniakiem wcale nie była prosta. 

Ostatnio często dostaje od Was pytania: "Jak to jest, że jestem mamą dwójki małych dzieci i mam na wszystko tyle energii?". Nauczyłam się być osobą radosną i doceniać każdy dzień! Rano budzę się z uśmiechem na twarzy i dziękuje, że dostałam od losu kolejny dzień życia, który wiem, że muszę wykorzystać jak najlepiej, nawet jeśli spędzę go w domu z moim maluszkami. Głęboko wierzę, że mamy bardzo duży wpływ na to, jak wygląda nasza rzeczywistość! Choć wiadomo czasem zupełnie niespodziewanie zmieniają się nasze plany i wszystko musi zostać zreorganizowane! Życia nie da się idealnie wykreować i zaplanować! Dlatego na wszystko warto nastawić się pozytywnie niezależnie od tego co się dzieje. Polecam Wam obejrzeć bajkę pt. "W głowie się nie mieści", która nastroi Was dobrą energią :) 

I tym pozytywnym akcentem zapraszam Was do obejrzenia zdjęć, które wykonała Marta (PaniWoźna) dla Kamili, która szyje dla dzieci od 0 do 3 lat te wszystkie cudowne ubranka :) Jestem w nich po prostu zakochana! Najlepszym dowodem na to, iż sesja była dla nas świetną zabawą są te uwiecznione uśmiechy mojego małego rocznego brzdąca. Nie mogę się doczekać lepszej pogody, kiedy będę mogła ubrać go w te cudowne bloomersy. 

Bonetki, bloomersy i kapciuszki kupicie (tutaj)

KRÓTKI WYPAD DO STOLICY

Uwielbiam takie rodzinne, spontaniczne wypady. Dawno nie byliśmy w Warszawie, lecz w ramach pewnego projektu udało nam się w końcu tam pojechać. Summa summarum odwiedziliśmy stolicę i uciekliśmy na parę dni z domu. Olivier był cały w skowronkach. Droga z Poznania do Warszawy to niespełna 3,5 godziny jazdy samochodem z jednym przystankiem na potrzeby dzieci. Skłamałabym gdybym nie napisała, że nie obyło się bez pytań typu: "Tato, daleko jeszcze?!". Scena jak ze Shreka. Czy Wasze dzieci robią tak samo w podróży? 
Warszawa to istny skarbiec rodzinnych atrakcji. Bez wątpienia, będąc w stolicy musicie odwiedzić wraz z dziećmi Centrum Nauki Kopernik (niestety tym razem nie udało nam się zakupić biletów, gdyż w trakcie majówki wszystkie zostały wyprzedane z dużym wyprzedzeniem - bardzo żałujemy). 
Hotel Moxy Warsaw Praga(klik)
Dzień przed przyjazdem udało nam się zarezerwować fantastyczny hotel w samym centrum dzielnicy Stara Praga (na terenie dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek "Koneser"), w miejscu w którym mieliśmy konkretne plany :) 
W Moxy spędziliśmy jedną noc z piątku na sobotę wspólnie z dzieciakami 1 rok i 4 latka. Naszym zdaniem hotel ten był doskonałym wyborem dla naszej słomkowej ekipy. Na parterze do naszej dyspozycji mieliśmy przestronne lobby z odjechanym wystrojem. Mogliśmy pograć tam w piłkarzyki, czy też w gry planszowe. Wszystko było na miejscu. Pokój był czysty, z dużą łazienką. Osobiście, choć rzadko bywamy w tej części Warszawy, to z czystym sumieniem polecamy tę lokalizację. Naokoło znajdziecie mnóstwo różnych knajpek i klimatycznych barów.
Hotel zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jak dobrze pójdzie to już niebawem tam powrócimy :)
Zapraszam Was do obejrzenia krótkiej fotorelacji z naszego krótkiego pobytu w Warszawie :) 
Poranne śniadanie zastaliśmy w formie bufetu. Wszystko było przepyszne! 
Po smacznym śniadanku udaliśmy się na krótki spacer po Centrum Praskim Koneser. 
Całkiem przypadkiem, będąc na miejscu odwiedziliśmy wystawę: Beksiński – od Fotografii do Wirtualnej Rzeczywistości. Na terenie kompleksu znajduje się również Muzeum Polskiej Wódki. Niestety mieliśmy zbyt mało czasu, aby tam zajrzeć. Podobno warto!
Po południu pojechaliśmy na krótki spacer po Warszawie...
Restauracja/Der Elefant (klik)
Po długim spacerze wszyscy zgłodnieliśmy, dlatego też udaliśmy się do restauracji przyjaznej rodzinom - "Der Elefant". Piękne wnętrze, bardzo pomocna obsługa i przepyszne jedzenie, w środku na piętrze jest także kącik dla rodzin z dziećmi.
Zamówiliśmy kilka dań i wszystko było wyśmienite. Mamy nadzieję, że jeszcze będziemy mieć okazję ponownie odwiedzić  tę restaurację. To miejsce koniecznie musicie odwiedzić.
Na prośbę Oliviera udaliśmy się także na krótką przejażdżkę metrem.

Podpowiedzcie co moglibyśmy jeszcze odwiedzić, będąc kolejny raz przejazdem w Warszawie?

Karty edukacyjne zgodne z duchem pedagogiki Marii Montessori „Różowa Wieża”


Uwielbiam bawić się z moimi dzieciaczkami. Moja radość jest jeszcze większa, kiedy okazuje się, że otrzymane w ramach współpracy zabawki edukacyjne stają się u nas prawdziwym hitem. Tak było m.in. z kartami edukacyjnymi marki Różowa Wieża (marka ta, została stworzona przez dwie kreatywne kobiety).

Dobrze mi w męskim towarzystwie



Podczas pierwszej i drugiej ciąży dość mocno deliberowaliśmy z mężem na temat płci, bo skoro moja babcia miała dwie córeczki, moja mama również (choć pierwszy był syn), to i pewnie u mnie tak będzie. A tu niespodzianka! Obecnie mam dwóch synów. Zdradzę Wam, iż przez to całe męskie towarzystwo zostałam totalnie zdominowana. To dla mnie nic strasznego. Nigdy nie byłam typową dziewczynką, zamkniętą w pokoju, bawiącą się lalkami. Zawsze wolałam męskie towarzystwo. Na rolki, czy rower wychodziłam zawsze z chłopakami. Ich poczucie humoru i podejście do życia zdecydowanie bardziej mi odpowiadało, aniżeli wiecznie "fochujące" się dziewczyny. Koledzy nigdy nie dawali mi odczuć, że jest między nami jakiś dystans i to było super!
Dziś dzięki moim chłopcom na nowo poznaję męski świat, do którego miałam dostęp jako młodsza siostra i mała dziewczynka. Pamiętam, że uwielbiałam bawić się znalezionymi w domu resorakami, czy też ołowianymi figurkami - żołnierzykami. To były fajne czasy! 
Tymczasem nie możemy się doczekać, kiedy chłopaki będą na tyle duzi, abyśmy mogli ich zabierać na rodzinne obozy sportowe. 
Podsumowując moje młodzieńcze wspomnienia, na finał mam dla Was kilka zdjęć z minionych świąt, które wykonał mój mąż. Urządziliśmy sobie mini sesję w ogródku moich rodziców. Wszystko wyszło spontanicznie, kilka godzin przed naszym powrotem do domku. Życzę miłego oglądania :)

Miałam na sobie spodnie cygaretki (wysoka marszczona talia z zakładkami i ozdobnymi guzikami po bokach). Całość połączyłam z jasną bawełnianą bluzką z falbankami i butami w beżowym odcieniu. Wspomniane wyżej spodnie są polecane często niskim kobietom o pełnych kształtach. 

Olivier
koszula - kappahl
spodnie 
buty - bobux
Marcel
bonetka - malika Handmade
spodnie i bluzka - kappahl
MAMA
apaszka - h&m
spodnie - h&m
bluzka- h&m
buty - ccc