Wiosenna sesja z synkiem


Czas aby pokazać Wam moją kolejną sesję w wykonaniu PaniWoźnej. Za każdym razem, współpracując z Martą czuję się beztrosko i naturalnie. Tylko w takich warunkach rysują się najlepsze kadry. Wcześniejsze sesje z Martą możecie podejrzeć tutajtutajtutaj oraz tutaj (sesja ciążowa w stylu boho). Tym razem na plener wybraliśmy kwitnący sad. Trafiłyśmy idealnie, gdyż za kilka dni po białych kwiatach nie będzie już śladu.

Mija 11 miesięcy odkąd się karmimy i szczerze Wam powiem, że mam bardzo mało zdjęć z tych pięknych momentów. Dlatego cieszę się, że Martuśka uchwyciła te cudowne chwile. Marcel to taki „cycuś”, że nasze karmienie chyba nigdy się nie skończy (nie żebym miała coś przeciwko). Nie zawsze była  to łatwa i prosta droga. Nie brakowało zakrętów i stromych wzniesień. Mimo wszystko mój upór wygrał i jestem z siebie naprawdę dumna. Zapewne nie będę zbyt oryginalna, jeśli napiszę, że jest to dla mnie niesamowita przygoda, dająca mi wiele radości i  satysfakcji. 

Prezentowaną tu sesję sfinalizowałyśmy o zachodzie słońca. Właśnie takie warunki stworzyły te piękne kolory i niepowtarzalny, magiczny rezultat. Z początku obawiałyśmy się, iż będziemy musiały odwołać zdjęcia. Niebo sprawiało wrażenie jakby nie chciało się rozchmurzyć. Dopiero godzinę przed zachodem, zrobiło się tak jasno, jakby ktoś nagle uchylił specjalnie dla nas rąbek nieba. Całą sesję wykonałyśmy ekspresowo dosłownie w 30 minut. Podczas robienia zdjęć Marcel dał mi chyba z milion całusków. Całuśne są te moje chłopaki!

A Wy miałyście czas zrobić dla siebie taką pamiątkę? Niekoniecznie z karmienia, ale np. z samym maluszkiem bez taty? Dobrego wieczoru dla Was! 
Tak bardzo się cieszę, że w końcu jest czas na letnie, przewiewne sukienki. W tym roku stawiam zdecydowanie na styl retro. Jest to z pewnością to, za czym chciałabym podążać. Pewnie zastanawiacie się skąd u mnie nagle zamiłowanie do stylu retro. Myślę, że tu dużą rolę odegrały tu moje dzieci. To one wiele zmienił w moim podejściu do życia. Zresztą ja wręcz kocham stare filmy, klimatyczne miejsca z duszą, gdzie zatrzymał się czas. W wolnej chwili oglądam serial "Anne" w nowej ekranizacji i jestem nim oczarowana... te stroje tam. Cudo! Nowa produkcja to dla mnie serial roku. Serio!

Mama
sukienka - aeterie
Marcel
body i ogrodniczki - kappahl (newbie)
bonetka - minimilla 
buciki - no name
koc - jollein

Baśniowy portret moich synów

Między chłopakami są 3 lata i jeden dzień różnicy, więc najrozsądniej będzie, kiedy urodzinki będą obchodzić tego samego dnia. Długo myślałam nad obdarowaniem ich osobistym prezentem, który jednocześnie byłby bliski mojej estetyce.  
I tak dosłownie KWN.ART (klik) spadła mi z nieba, gdyż zaproponowała, iż namaluje coś specjalnie dla nich. Zanim powstał ten piękny portret, musiałam odpowiedzieć na kilka osobistych pytań zadanych przez Kasię. Na wstępie dodam, iż kontakt z Kasią jest rewelacyjny! Za każdym razem odpisywała mi błyskawiczna. Kasia to urodzona artystka, która maluje obrazy dla małych i dużych marzycieli. Są to spersonalizowane baśniowe portrety na zamówienie. Tworzy również ilustracje użytkowe, na przykład wzory na tkaniny, kalendarze, kartki itp. Lepiej trafić nie mogłam.
Musiałam dokładnie opowiedzieć co wywołuje uśmiech na buziach moich chłopców oraz jak ja, jako najukochańsza mama ich wtedy postrzegam. Były też pytania o kolory, o te ulubione i te nie za koniecznie akceptowane.  Musiałam zdecydować czy twarze na obrazie mają być rozmarzone, przymknięte czy raczej roziskrzone. Czy mają ulubiony instrument? Tak, oto także zapytała mnie Kasia. Moje odpowiedzi pomogły stworzyć jej ten piękny, baśniowy, spersonalizowany obraz namalowany charakterystyczną i niepowtarzalną kreską. Osobiście jestem zachwycona! 
Obraz przedstawia więź braterską, wspólne chwile przy muzykowaniu wraz z ukochanym psiakiem dziadków - Bastim. Psiak wprowadził na tym obrazie trochę wrażliwości i łagodności. Tak słodko sobie na nich z boczku spogląda. Jestem zauroczona! Myślę, że jest to wyjątkowa pamiątka, która będzie z nimi na zawsze.
Jeśli szukacie czegoś wyjątkowego na prezent, bądź też rozglądacie się elementem wystroju pokoju dziecięco - piękna ilustracja będzie strzałem w dziesiątkę! Już teraz łapcie od nas 10% zniżki na hasło: "slomkowo" :)
O wysyłkę też nie musicie się martwić. Dotarła błyskawicznie, bardzo dobrze zabezpieczona. 
Nie pozostało mi zatem nic innego jak zaprosić Was na prezentację tego wspaniałego DZIEŁA :)

Cudownego środowego popołudnia Wam życzymy!

Sesja z babcią i wnuczkiem

W dzisiejszej notce wystąpi gościnnie moja mama ze swoim najmniejszym wnusiem :) Przyjechała do nas w odwiedziny na kilka dni. Moja mama kocha kwiaty. Zawsze gdziekolwiek widzi piękne drzewko, musi stanąć koło niego i zrobić sobie zdjęcie, w sensie prosi innych, aby jej zrobili przy nim. Tak bardzo je kocha! Kiedyś może pokażę Wam jej ogród, który jest magiczny!
Wczoraj mieliśmy przepiękną, słoneczną pogodę w Poznaniu. Termometry wskazywały 20C. Żal było siedzieć w domu i nie skorzystać z tej urokliwej pogody. Nie wiele myśląc, zawieźliśmy Olinka do przedszkola, a z Marcelkiem zabraliśmy babcię na spacer do Ogrodu Botanicznego w Poznaniu. Ciekawostka, czy wiecie, że pierwotnie ogrodem botanicznym w Poznaniu był dzisiejszy Park Wilsona?! 
Jest to piękne miejsce w mieście na spacer z całą rodzinką. Wstęp jest bezpłatny w bajecznie zadbanym ogrodzie. Na terenie ogrodu wydzielono polanę piknikową gdzie możemy usiąść na kocu albo poleżeć na trawie. Do naszej dyspozycji mamy przepiękny park z urokliwymi alejami spacerowymi. Na początku kwietnia jeszcze jest mało atrakcyjne, bo drzewa nie zdążyły się zazielenić, ale za ten spokój, zapach i śpiew ptaków jaki tam panuje, warto się wybrać. Przy odrobinie szczęścia możemy spotkać wiewiórki czy też rzadsze gatunki ptaków. Nam udało się zobaczyć i jedno i drugie. Kawiarnia z dobrą kawą i ciachem też działa. Z pewnością przyjadę tu w z Marcelkiem w maju, wtedy to dopiero zacznie się tam dziać! 
Mam nadzieję, że zdjęcia spodobają się Wam, bo ja jestem nimi oczarowana i chcę zrobić mamie z nich album na pamiątkę. Marcelek ma tutaj 11 miesięcy i 9 dni. Do pierwszych urodzinek zostały nam tylko 22 dni. 
A to moje balerinki skórzane z wymienną wstążką marki Lof37, które wczoraj dorwałam w biedronce za jedyne 59,90 zł! Śmieszna cena jak za taką super jakość, prawda? 
Po długim spacerku usiedliśmy w kawiarni na pyszną kawkę i ciacho. To był naprawdę dobry dzień, taki bez wielkiego planu.