Lifestyle

SPACER PO WSI

grudnia 17, 2014 Slomkowo 5 Komentarzy


 Zwykły szary dzień. Pogoda za oknem idealna na krótki spacer. Nie dawno poznałam naszą sąsiadkę z dołu gdzie urodziło jej się mała Hanusia. Dziecko anioł. Jest przeekochana.
Wpadły do nas wczoraj na małe pogaduchy ja oczywiście musiałam się wypytać świeżo upieczonej mamuśki. Co, gdzie, za ile, jakiej jakości kupiła ciuszki i różne gażdżety dla maluszka. Bo u nas się już pomału mała wariacja zaczęła na kupowanie małych ciuszków. Pogadałyśmy sobie, a w tym czasie maluszek zasnął na podłodze i spał jakieś 40 min. Czesław mój kot, zaczął skradać się bardzo po cichutku do maleństwa śpiącego. Tylko ją powąchał po patrzał i poszedł się położyć. Już wiem mniej więcej jak Czesław zareaguje na nowego członka rodziny. Będzie bawił się w podchody :)
Dzisiejsza pogoda była idealna na krótki spacer, bo mimo braku wiatru i mrozu to mimo wszystko wyjście bez czapki i rękawiczek, było z mojej strony mało rozsądne. Ale co ja poradzę na to, że już tak mam. Że jak kupię nową rzecz, to gdzieś położę i nie mogę jej znaleźć. Tak było i dziś z nowymi rękawiczkami. Za cholerę nie mogłam ich znaleźć. Pewnie znajdą się wtedy kiedy nie będę ich już potrzebować. Wybrałam się z M. i H. na krótki spacerek, a potem zaprosiły mnie na pyszną kawę inkę z mlekiem. Od kiedy jestem w ciąży ograniczyłam picie kawy. Za to pije więcej soków domowej roboty no i oczywiście woda :)
Nasza wieś nie jest duża, i też za bardzo nie ma gdzie spacerować, chodź jak się człowiek w leśną polankę wypuści to potem nie wiadomo którędy wrócić. Do Poznania mamy jakieś 5 kilometrów to wcale nie daleko. A kto ceni sobie ciszę i naturę to wie o czym mowa...





 Na naszej na wsi mamy dość blisko jeden sklep spożywczy.
I jest kilka kroków od naszych bloków prywatny żłobek "Kraina małych stópek".


Tak szliśmy sobie i mówię do Magdy:
- Że pewnie w tym domu nikt nie mieszka, bo w dachu pełno ciur, okna powybijane, dom ledwo się trzyma.
A Magda mówi, że kiedyś widziała jak taka staruszka wychodziła z tych drzwi. A ja do niej:
- Że musiało jej się przewidzieć.
Zrobiliśmy dosłownie trzy kroki, a w drzwiach ukazała się starsza zgarbiona babuleńka.
Śmiałam się, że jak na zawołanie, nie wierzysz to patrz haha :) Pomyślałam, że jakie to życie musi być smutne, nigdy nie widziała, że by jakieś auto tam stało, czy też ktokolwiek tą Panią odwiedzał.
Los samotności musi być okrutny...






5 komentarzy:

  1. Jakie cudne zdjęcia! A co to za wózek? Wygląda świetnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje :) Wiem, że to wózek quinny ale nie wiem jaki model :(

    OdpowiedzUsuń
  3. quinny buzz by henrik vibskov :):):)

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę ktoś tam mieszka? Zawsze kiedy tam przechodzilam myślałam, że ten dom stoi pusty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszka tam taka staruszka. Sama sie dziwie, że ona może funkcjonować w takich warunkach:(

      Usuń