Podróże

Rzym w 3 dni z dzieckiem / Relacja + praktyczne porady

marca 30, 2017 Slomkowo 6 Komentarzy

6 komentarze:

Dziecko

5 BŁĘDÓW, KTÓRE POPEŁNIŁAM BĘDĄC MAMĄ DWU LATKA I WCALE SIĘ ICH NIE WSTYDZĘ!

marca 05, 2017 Slomkowo 5 Komentarzy

Jeszcze dwa miesiące i Olivier będzie miał dwa latka. Nadal nie mogę w to uwierzyć jak ten czas szybko leci, a ja nie mogę go zatrzymać. Jako matka idealna jestem  ciągle wyspana, wypoczęta i zawsze mam ochotę na zabawę z moim dzieckiem. Potrafię na poczekaniu zaśpiewać wszystkie piosenki, które dzieci aktualnie śpiewają w żłobku, a z każdego skrawka papieru zrobię origami. A lepszych obiadów niż u mnie to nie zjecie :) Macie wrażenie jakbyście czytały mamuśki o sobie? No właśnie, JA TEŻ NIE! Bo matki idealne nie istnieją. Nawet moja mama taka nie była i za to jej ogromnie dziękuje, bo idealne matki są PRZEREKLAMOWANE!

Dziś przyznam się bez bicia do moich 5 błędów, które popełniłam jako świeżo upieczona mama i absolutnie się ich nie wstydzę. Myślę, że gdyby tylko takie niedoskonałości mieli wszyscy rodzice, to nasze dzieciaki byłyby najszczęśliwsze na całym globie.

1. Panika z powodu błahostek. 
Czy to katar? O nieeee pilnie musimy jechać do lekarza, przecież sami go nie wyleczymy? A może on ma już zapalenie płuc? Za każdym razem, gdy Oliś tylko zakaszlał stałam już na baczność i trzęsłam się ze strachu, że mu coś dolega. Na szczęście synek prawie w ogóle nam nie chorował. Może dwa razy zdarzyły się drobne infekcje ale na tym zazwyczaj się kończyło. Dopiero jak poszedł do żłobka zaczął przynosić różne infekcje. Lecz do tego czasu zdążyłam się już uodpornić na różne zmiany w jego stanie zdrowia ...

2. Noszę Oliviera na rękach od kiedy tylko pamiętam.
Ile razy ja to słyszałam: "Nie noś go na rękach, bo się przyzwyczai, a potem będziesz miała z nim kłopot" Really? Największa bzdura jaką słyszałam. Przecież dziecko już w brzuchu mamy zaczyna się przyzwyczajać do noszenia. A zresztą to moje dziecko i będę je nosić na rękach tak długo jak chcę i nikomu nic do tego! Tak w ogóle to noszenie dziecka na rękach daje mu ogromne poczucie bezpieczeństwa.

3. Jedzenie wszędzie byle nie w krzesełku. 
Mały w krzesełku zjada śniadanie i obiad. A przekąski... Hmm... No cóż... Z tym bywa już nieco gorzej. Oliś jest małym niejadkiem. Dlatego często, by zainteresować go jedzeniem robię mu małe przekąski. Kładę je następnie na niskim stoliku w pokoju by Olivier mógł w każdej chwili po nie sięgać. W rezultacie odkurzam 4 razy dziennie :).

4. Spanie razem w jednym łóżku. 
Chodź od samego początku zapierałam się, że nigdy synek nie będzie z nami spał, to dziś mogę spokojnie powiedzieć, że cofam te słowa. Zarówno mi jak i mojemu mężowi nie przeszkadza, gdy nagle w środku nocy, bądź też całkiem nad ranem zjawia się niczym szpieg ktoś (nie)spodziewany w naszym łóżku. Wręcz przeciwnie. Uwielbiamy poranne przytulańce. Faktem jest, że czasem dostaniemy z łokcia, szczególnie gdy młody przekręca się z brzucha na plecy, a potem jeszcze raz na bok i tak kilka razy w ciągu nocy. To jego miejsce w którym czuje się bezpiecznie i absolutnie nie mam zamiaru mu tego odebrać.

5. Jedzenie kaszki podczas zasypiania. 
Tak, dawałam synkowi na noc butelkę ze słodką kupną kaszką, gdyż myślałam, że jego częste pobudki w nocy spowodowane były głodem. Oczywiście myliłam się, bo on wcale nie był głodny, po prostu miał taki kaprys, że budził się co 3, 4 godziny i tak aż do ukończenia półtora roku. Dopiero po tym czasie zaczął przesypiać nam prawie całe noce. Wiadomo, że ten produkt to żadna trucizna, ale w naszym przypadku wspomniane nocne dokarmianie doprowadziło do pierwszych ognisk próchnicy butelkowej. Na szczęście szybko udało nam się to zauważyć i zaleczyć dzięki dobremu stomatologowi dziecięcemu ( więcej tutaj ).

5 komentarze: