Podróże

Rzym w 3 dni z dzieckiem / Relacja + praktyczne porady

marca 30, 2017 Slomkowo 6 Komentarzy


Dzisiaj mamy dla Was obiecaną relację z 3 dniowego tripu do Rzymu. Na samym początku będzie trochę o biletach lotniczych i noclegach. Później zdradzimy Wam w jaki sposób wygodnie poruszać się po mieście. Nie zabraknie również ciekawostek takich jak co warto zobaczyć, gdzie dobrze, tanio i smacznie zjeść oraz w jakie zaułki koniecznie zajrzeć. Choć nasza wizyta w Rzymie była niezwykle krótka (byliśmy tam zaledwie 3 dni), to bez pamięci zakochaliśmy w tym Wiecznym Mieście. Zresztą każdy z nas symbolicznie wrzucił 3 monety do słynnej Fontanny Di Trevi, a legenda głosi jasno, że kto to uczynił  z pewnością jeszcze tu wróci. Tymczasem zapraszamy Was na relację. Miłego czytania i oglądania :)

BILETY LOTNICZE

Bilety kupiliśmy z trzymiesięcznym wyprzedzeniem i to zupełnie przypadkiem, gdyż pomysł zrodził się znienacka. Cena była naprawdę bardzo kusząca. Loty do Rzymu z reguły nie są drogie. Wylatywaliśmy z Poznania. W opcji bez bagażu rejestrowanego mogliśmy zabrać ze sobą jedynie walizki podręczne zgodne wymiarami określonymi przez przewoźnika oraz o wadze nie przekraczającej 10 kg. Dodatkowo Olivierowi przysługiwało prawo do posiadania dwóch sztuk akcesoriów dziecięcych. W naszym przypadku był to wózek i mini walizka Trunkiktóra świetnie sprawdza się w każdej podróży. Wracając do meritum. Lecieliśmy liniami Ryanair. Lot trwał nie całe dwie godziny, a przelot w obie strony kosztował 550 zł dla całej naszej trójki. Wylądowaliśmy na lotnisku Ciampino, położonym ok. 15 km na południowy wschód od centrum Rzymu, przy obwodnicy miasta. Z lotniska mieliśmy wykupiony transfer autobusem do głównego dworca (bilety zakupiliśmy będąc jeszcze w Polsce -> tutaj). To właśnie tam, na dworcu kolejowym o nazwie Termini zaczynają i kończą się wszystkie rzymskie wakacje :)

NOCLEGI

Po raz pierwszy skorzystaliśmy z portalu Airbnb i nie zawiedliśmy się. Udało nam się wynająć uroczy i niedrogi apartament w samym centrum Rzymu, w pięknej kamienicy z antyczną windą.

Dzielnica w której się znaleźliśmy to Ludovsi. Od właścicielki otrzymaliśmy kilka cennych wskazówek oraz praktyczną mapkę miasta. Airbnb to zdecydowanie najłatwiejszy sposób na to, by nie wydawać fortuny na hotele. Polecamy każdemu by choć raz spróbował takiej formy organizacji noclegu na wakacyjnym wyjeździe :)


PORUSZANIE SIĘ PO MIEŚCIE, BILETY, KOMUNIKACJA

Jeżeli tak jak my wybieracie się do Rzymu na własną rękę to zdecydowanie polecamy Wam poruszać się pieszo. W centrum , aż roi się od interesujących miejsc z duszą. Jest ich tak wiele, iż nie skłamiemy mówiąc, że są one praktycznie na każdym rogu i to w różnej formie czy to pomników, fontann czy nawet poukrywanych w ruinach kościołów. Mało tego, wszystkie ważniejsze zabytki są w swoim bliskim sąsiedztwie. Uważamy, że przy dobrej pogodzie i organizacji można obejść dosłownie wszystko, nie tracąc czasu na przystanku w oczekiwaniu na autobus.  Z metra skorzystaliśmy tylko raz podczas wycieczki do Watykanu. Bilety do metra można kupić prawie przed każdym wejściem na stację w specjalnych biletomatach. Bilety kasuje się przy oznakowanych bramkach (nie sposób ich przeoczyć). Przykładowo 1 bilet na 150 min kosztuje 1,50 EUR.

RELACJA Z WYJAZDU

Pierwszego dnia nie zwiedziliśmy za wiele. Niestety nasz przelot odbywał się w godzinach popołudniowych, a w apartamencie wylądowaliśmy dość późno. Po zameldowaniu i rozpakowaniu toreb, udaliśmy się na krótki spacer po okolicznych uliczkach. 
Cały czas towarzyszył nam wujek Google i jego nieomylna i niezastąpiona mapa.

Dzień 1 
Nikt z nas nie spodziewał się, że dzieli nas niesamowicie mała odległość (ok. 1,5 km) od dwóch najpopularniejszych miejsc w Rzymie, czyli Fontanny di Trevi oraz Hiszpańskich Schodów. Na samym ich szczycie prócz obłędnego widoku znajduje się piękny, biały kościół Trinita dei Monte. Mała ciekawostka - dawniej dzielnica w której znajdują się schody była ulubioną pośród rzymskiej arystokracji oraz cyganerii artystycznej. Należy pamiętać, iż do tego typu zabytków autobusy nie dojeżdżają, gdyż uliczki są zbyt wąskie przez co żaden środek publicznej lokomocji się tam nie przeciśnie. Reasumując, dojdziecie tam tylko piechotą.
Dzień 2 
Na drugi dzień zaplanowaliśmy zwiedzanie Watykanu. Zanim doszliśmy do metra całkiem przypadkowo natknęliśmy się na bazylikę Matki Bożej Anielskiej i Męczenników przy Piazza della Repubblica. Niezwykłe miejsce, bardzo oryginalne zarówno z zewnątrz (ruiny antycznych term rzymskich), jak i wewnątrz. Wstęp jest wolny od poniedziałku do soboty w godzinach 7:00-18:30, niedziela i święta 7:00-19:30. Wnętrze zostało zaprojektowane przez Michała Anioła. W kościele znajduje się również zegar słoneczny zbudowany przez Francesco Bianchini, wraz z symbolami znaków zodiaku oraz piękne piszczałkowe organy.
Po przejściu kolejnych 3 km doszliśmy do centralnego punktu Rzymu, czyli Piazza Venezia (Plac Wenecki), który znajduje się u podnóża Kapitolu. 
Na placu znajduje się budowla nazywana potocznie "tortem weselnym" lub "maszyną do pisania". Ale jej oficjalna nazwa to pomnik króla Wiktora Emanuela II. Zatrzymaliśmy się tutaj na drugie śniadanie, następnie ruszyliśmy dalej w stronę metra, mając w planie zwiedzanie Watykanu.
Idąc dalej przed siebie zobaczyliśmy wspaniałe szerokie schody Cordonata, które prowadzą na Plac Kapitoliński Michała Anioła.
Na szczycie jednego z siedmiu wzgórz Kapitolu znajduje się ratusz miejski, a po  jego bokach Muzea Kapitolińskie. Zatrzymaliśmy się tutaj, by Olivier mógł troszkę pobiegać, gdyż dotychczas większość wycieczki spędził w swoim wózeczku. Stąd do metra mieliśmy już  tylko niecały kilometr. 
Tuż obok znajduje się rzeźba słynnej wilczycy, która wykarmiła własnym mlekiem porzuconych braci (Romulusa i Romusa). Ma 2400 lat.
Zaraz obok Kapitolu rozprzestrzenia się cudny widok na Forum Romanum, który zapiera dech w piersiach. Coś pięknego! Prawda?

Nie wiedzieć kiedy znaleźliśmy się na placu Św. Piotra. Podróż metrem zajęła nam niecałe 10 minut. Sieć metra w Rzymie składa się obecnie z dwóch linii A i B, aktualnie trwa budowa trzeciej linii C. 
Będąc przy temacie metra należy wspomnieć również o bardzo ważnej kwestii. Żadna stacja, którą mieliśmy okazję odwiedzić nie była wyposażona w udogodnienia zarówno dla wózków inwalidzkich jak i dziecięcych. Jak możecie się domyśleć, podróżując z maluchem było to dla nas dość uciążliwe.
Niestety będąc w Watykanie nie udało nam się dostać do bazyliki i nawiedzić grób Św. Jana Pawła II. Długość kolejki była przerażająca, a promocje i oferty pseudo przewodników wręcz zabójcze. 

Wracając z Watykanu zrobiliśmy sobie przerwę na lody i najprawdziwsze cappuccino, następnie udaliśmy się do kolejnego zaplanowanego wcześniej miejsca. Mowa tu o atrakcji dla dzieci, czyli o największym zielonym terenie Rzymu - Villa Borghese. Zajmuje 688 hektarów.
Jedyną atrakcją dla dziecka jaką udało nam się zlokalizować i "zaliczyć" była karuzela w ogrodzie Villa Borghese. Pięciominutowa przejażdżka autkiem i wycieczka do Watykanu tak zmęczyła naszego szkraba , że gdy wróciliśmy do domku Oliś padł jak mucha. Reasumując uważamy, że Rzym niestety nie jest zbyt przyjazny małym dzieciom. Z resztą niewiele dzieci widzieliśmy tu na ulicach miasta. Mało tu również placów zabaw, a wąskie uliczki i strome schody skutecznie utrudniają poruszanie się z wózkiem. Na szczęście klimat miasta wynagradza wszystko.

Wojtka zdaniem, będąc we Włoszech obligatoryjnie należy posmakować lokalnych alkoholi, a przede wszystkim lokalnego Limoncello.

Nie wyjechaliśmy również bez pamiątki - słynnej marionetki Pinokio.

Dzień 3
Obowiązkowym punktem na mapie podczas zwiedzania Rzymu jest amfiteatr Flawiuszów, wzniesiony w latach 70-72 do 80 n.e. przez cesarzy z dynastii Flawiuszów. Koloseum o którym mowa zrobiło na nas ogromne wrażenie i pobudziło naszą zastałą wyobraźnie. Ważne! W celu zwiedzenia najważniejszych rzymskich zabytków polecamy zaopatrzyć się w kartę muzealną ARCHEOLOGIA CARD. Kosztuje ona 23,00 EUR normalna, ulgowa zaś 13,00 EUR od osoby. Umożliwia wstęp m.in. do Koloseum, Forum Romanum-Palatynu, Muzeum Narodowego i wielu, wielu innych. Dzięki karcie nie tracicie również czasu na stanie w kolejach do kas biletowych.
 
Następnie po zwiedzeniu Kolseum udaliśmy się Forum Romanum.

Oto liść krzewu akantu, który rośnie w Rzymie dosłownie wszędzie.

Zaraz po zwiedzaniu Koloseum i Forum Romanum, udaliśmy się na długi spacer. W ten właśnie sposób dotarliśmy do niezwykle słynnych Ust Prawdy - Bocca della Verita. Teraz uwaga. Ogromny akt odwagi z naszej strony. Włożyliśmy nasze dłonie do tej przerażającej gęby. Na szczęście obyło się bez ofiar i uciętych kończyn. 

Po wszystkim troszkę zgłodnieliśmy. Ruszyliśmy więc za pięknym zapachem jedzenia na drugą stronę rzeki Tyber. W ten właśnie sposób trafiliśmy do genialnej,  lokalnej włoskiej restauracji o nazwie Carlo Menta. Było pysznie, najlepsza, klasyczna Margarita jaką jedliśmy w życiu, pokonała zamówione pozostałe trzy też dobre pizze. Chętnie tu wrócimy.
Mamy nadzieję, że choć w niewielkim stopniu w czasie czytania i oglądania tego posta przenieśliście się wraz z nami do Wiecznego Miasta :) Chcielibyście coś dodać? Zapytać? Czy może jest coś o czymś zapomnieliśmy? Piszcie śmiało w komentarzach!



6 komentarze: