Dziecko

TOP 14 MIEJSC W KARKONOSZACH, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ Z DZIECKIEM / PUNKT KRYTYCZNY ENERGIA ZE SŁOŃCA

listopada 13, 2017 Slomkowo 0 Komentarzy


Nadszedł czas, by podzielić się z Wami wrażeniami z naszego ostatniego wypadu po Polsce. Z uwagi na piękną, słoneczną aurę jaka zastała nas w czasie tych kilku dni błogiego relaksu, na łamach  niniejszego wpisu, w ramach projektu „Energia odnowa” chcielibyśmy także zarekomendować Wam niezwykle interesującą i inspirującą video-publikację od WWF, dotyczącą ENERGII ZE SŁOŃCA. Film zwraca uwagę na zmiany, które zaistniały wokół nas. Przez miliony lat to natura regulowała klimat ziemi, niestety ostatnio trochę się pozmieniało. Faktem jest, że dzięki paliwom kopalnym zmieniliśmy świat,  ale zaszkodziliśmy tym samym naszej planecie. Węgiel - polskie czarne złoto, wciąż jest podstawą energetyki jednak jego epoka dobiega końca. Czas postawić na czystą, odnawialną energię. Reasumując koniecznie zobaczcie film!

 
Jakie miejsca udało nam się w tym czasie odwiedzić? Ile kosztowały bilety wstępu? Jak wiele kilometrów pokonaliśmy? O tym już za chwilę.
Pierwszego dnia urlopu udaliśmy się do bardzo kameralnego muzeum Kargula i Pawlaka w Lubomierzu. 
W środku są dwie niewielkie sale oraz stodoła, która z wyglądu przypomina bardziej "graciarnię". W jednym z pomieszczeń znaleźć możemy autentyczne pamiątki czy też eksponaty z planu filmu jak np. buty Kargula, czy też czapka Pawlaka w drugim zaś pamiątkowe fotografie. Pomimo, iż to mikro muzeum nie wzbudziło w nas wielkiego zachwytu, to na pewno warto było tu zajrzeć. Bilety dla dwóch osób kosztowały nas 12 zł. Olivier,  jak to przystało na niespełna 3-letnie dziecko oczywiście wszedł za darmo.  


Zaraz po muzeum udaliśmy się 20 kilometrów dalej w stronę czeskiej granicy na kolejkę gondolową SKI & SUN usytuowaną w Świeradowie Zdroju. Samochód zostawiliśmy na parkingu płatnym za który zapłaciliśmy 5 zł.

Taka jesienna aura towarzyszyła nam przez cały tygodniowy pobyt w górach, a widoki z gondoli zapierały dech w piersiach. Po dotarciu na szczyt Stogu Izerskiego, udaliśmy się na krótki spacer, by podziwiać przepiękne krajobrazy, które pozostaną w naszej pamięci na długo. Warunki pogodowe do zwiedzania były idealne, termometry pokazywały prawie 25 C. Czego chcieć więcej! 
Na górze wypiliśmy gorącą herbatkę, następnie udaliśmy się do kolejnego punktu określonego na naszej mapie :) Bilety za kolej gondolową wyniosła nas w obie strony 70 zł za 2 osoby, dzieci do lat 4 uprawnione są do darmowego przejazdu. Podsumowując wycieczka godna polecenia, gdyż widoki są nie do opisania.

Z kolejki docieramy do Zamku Czocha. Jest to ostatnie miejsce, które mieliśmy w planie odwiedzić w pierwszym dniu naszego pobytu. Od atrakcji SKI & SUN atrakcja oddalona jest o około 18 km. Zamek położony jest nad Jeziorem Leśniańskim w miejscowści Sucha/Leśna. Zostawiamy samochód na parkingu (6 zł) i kierujemy się w stronę kasy biletowej. Zwiedzanie z przewodnikiem kosztuje tu 18 zł od osoby. Byliśmy trochę przerażeni, czy nasz maluch wytrzyma te  40 - minutowe opowieści historyczne. Obawy okazały się bezpodstawne. Obyło się bez marudzenia i krzyku. Olivier oglądał zamek z ogromnym zainteresowaniem. W środku można było poczuć się niczym w kadrze filmu o Harrym Potterze. Pod koniec naszej przechadzki z przewodnikiem mogliśmy udać się na wieżę zamku, by móc podziwiać przepiękne krajobrazy. W zamku znajdowała się także restauracja, w której serwowano m.in. bardzo dobre zupy. Koniecznie wypróbujcie jeśli już tam będziecie. Reasumując zamek kryje w sobie masę ciekawostek i naprawdę warto go zwiedzić. 
Przejście przez regał na książki zrobiło ogromne wrażenie na Olivierze. Przez  kolejne dni wspominał, jak to fajnie było przejść przez szafę, oczywiście swoim językiem :)
Zamknięci w wieży Zamku Czocha. Uwielbiam to zdjęcie, jest w nim tyle magi i miłości!

Kolejny dzień przywitał nas równie piękną pogodą. Skoro świt ruszyliśmy na Kolorowe Jeziorka, które w plebiscycie organizowanym przez National Geographic Traveler zostały uznane za jeden z 7 nowych cudów Polski!♥ Miejsce absolutnie fantastyczne, które zalicza się do obowiązkowego punktu do zobaczenia przez każdego turystę będącego w okolicach Karkonoszy. Całe zwiedzanie z dojściem do jeziorka błękitnego zajęło nam 2 godziny. Synek w jedną stronę ze spokojem dał radę, w drodze powrotnej zaś ręce taty były niezastąpione.

Po dość intensywnej wędrówce byliśmy nieco spragnieni i głodni. Dlatego w drodze do kolejnego punktu wycieczki zatrzymaliśmy się w browarze Miedzianka.
 

Po pysznym posiłku i chwili oddechu ruszyliśmy dalej w kierunku kolejnego miejsca oddalonego o ok. 14 km - do Pałacu Wojanów. Synek oddał się w objęcia morfeusza, a my postanowiliśmy wykorzystać te parę chwil na wspólny długi spacer i zdjęcia.
Myśleliśmy, iż będzie to ostatni punkt odwiedzony w danym dniu. Jednak nic bardziej mylnego. Korzystając z resztek jesiennego słońca ruszyliśmy zobaczyć słynny wodospad w Przysiece. Jak prezentuje się o tej porze roku? Przekonajcie się sami!
W drodze powrotnej, zatrzymaliśmy się na kolacji w pięknych okolicznościach Pałacu Łomnica. Restauracja o nazwie Stara Stajnia zrobiła na nas ogromne wrażenie. Jest swojsko, domowo i smacznie. Polecamy!

Nowy dzień przyniósł kolejne wyzwania i spotkania z historią. Tym razem przyszła kolej na Czechy i Zamek Frydlant. Tu krótko, by Was nie przynudzać. Zamek duży, piękny, usytuowany na wzgórzu. Mnóstwo komnat, każda inna z duszą. Niestety nie dotrwaliśmy do końca wycieczki. "Nasza młodzież" była bardzo zniecierpliwiona opowieściami Pani przewodnik :) No cóż, może jeszcze tu wrócimy, gdy Olivier podrośnie. Koszt wycieczki 150 CZK (koron czeskich) za osobę. Zwiedzać można tylko z przewodnikiem.
Oczywiście musieliśmy zahaczyć o miejscowy punkt gastronomiczny - był nim PIVOVAR. To, że Czesi mają dobre piwo to już słyszeliśmy,  ale że tak doskonale radzą sobie z pizzą? Miłe zaskoczenie. Reasumując dawno nie jedliśmy tak dobrej pizzy jak tutaj. 
 
Międzyczasie przejeżdżając przez Karpacz odwiedziliśmy Muzeum Zabawek. Zobaczyć swoje zabawki z dzieciństwa w muzealnej gablotce - bezcenne. Bilet normalny kosztuje tu 10 zł. Dzieci do lat 7 wchodzą bezpłatnie.

Całkiem przypadkiem trafiliśmy również na tutejsze WESTERN CITY (Ścięgny, k. Karpacza). Bardzo lubimy takie klimaty, o czym możecie poczytać TU i TU. Bilet wstępu dla osoby dorosłej kosztuje 16 zł. W ramach biletu zobaczyć możemy pokaz cowbojski. Inne atrakcje są płatne dodatkowo. Jak prezentuje się miasteczko? Zobaczcie sami.
Nie odmówiliśmy sobie również 10 km spaceru po górach Izerskich. Poniżej kilka kadrów z drogi do schroniska Orle, gdzie można zjeść najlepsze pierogi na ziemi :) Pod same schronisko z parkingu dojdziecie utwardzoną drogą asfaltową. 
 
Będąc w Czechach odwiedziliśmy także jeden z najpiękniejszych wodospadów w Karkonoszach - Mumlavy. Dojście do wodospadu z parkingu zajmuje nie więcej niż 20 minut. Droga jest utwardzona, także spacer z wózkiem jest tu jak najbardziej możliwy.

 
To był udany urlop. Przez tydzień pokonaliśmy ponad 1000 km. Pogoda dopisała, a słońce nie opuściło nas ani jednego dnia. Jak widać z roku na rok polska jesień staje się coraz bardziej złota. O zaletach jakie niesie za sobą słońce nie zapomnieli również mieszkańcy tych pięknych terenów. Coraz więcej tutejszych gospodarstw wyposaża swoje domostwa w kolektory słoneczne wykorzystując tym samym energie słoneczną na użytek dnia codziennego. To cenny krok naprzód i niezwykle inspirujący temat, który warto rozwinąć dla samego siebie by być bardziej świadomym. Już dziś dowiedz się więcej dzięki najnowszej publikacji WWF dotyczącej Energii ze słońca (klik). Zobacz także pełnometrażowy film dokumentalny pt. „Punkt krytyczny. Energia odNowa” (klik).

Wpis powstał przy współpracy z WWF Polska. Więcej informacji na stronie Energia odNowa.


0 komentarze: