Dziecko

ZAJĘCIA DODATKOWE - RYTMIKA

listopada 14, 2018 Slomkowo 1 Komentarzy

Muzyka towarzyszy nam od zawsze. Pamiętam dobrze, jak jako dziecko bardzo kochałam śpiewać. Wykonywałam wówczas takie hity jak "Stary niedźwiedź mocno śpi", "Mydło lubi zabawę", czy też "Pan tik-tak". Piosenki te nuciłam dosłownie wszędzie! W domu z rodzicami, w przedszkolu, czy też spędzając czas u dziadków. Pomyśleć, iż od tego beztroskiego okresu minęło już ponad 20 lat. 

1 komentarze:

Lifestyle

JAK TO JEST BYĆ MAMĄ DWÓCH SYNÓW

listopada 08, 2018 Slomkowo 5 Komentarzy


Gdyby ktoś mnie zapytał jeszcze kilka lat temu o to, jaki jest najlepszy czas dla kobiety by zajść w ciąże, odpowiedziałabym bym wprost: NIE WIEM. Zależy to od wielu ważnych czynników. Po pierwsze, potrzeba odpowiedzialnego mężczyzny, gotowego do roli ojca. Choć myślę, że tatusiowe tak naprawdę bardziej spełniają  się w momencie, gdy dziecko zaczyna mówić, bądź chodzić. Po drugie, ważna jest stabilność finansowa. Warto o to zadbać jeszcze przed zajściem w ciąże, na tyle na ile to możliwe. Pamiętajmy, że nie wszytko jesteśmy w stanie zaplanować. Zawsze powtarzam "planujesz, krzyżujesz".

Dobrze wiecie moje drogie mamy, że macierzyństwo to duża odpowiedzialność i poważne zadanie na całe życie. Mój pierwszy synek Olivier skończył właśnie 3,5 roku, Marcelek 1 listopada zaczął 7 miesiąc życia. Jestem nimi absolutnie zafascynowana. Najpiękniejsze uczucie, gdy trud wkładany w wychowanie procentuje. To daje mi tą ogromną satysfakcje i energię. Tak! Bycie mamą sprawiło, że szybciej niż kiedykolwiek rozwijam się i dojrzewam. Czuję się pewniejsza i mniej zestresowana. Przestałam zamartwiać się na zapas, a co będzie jeśli... Nie! Takich myśli już do siebie nie dopuszczam, przez co jestem szczęśliwszym człowiekiem. Dzięki temu potrafię docenić każdy dzień. Jako mama dwójki małych szkrabów, mogę Ci powiedzieć, że macierzyństwo jest dla mnie jednocześnie najcudowniejszą, jak również najtrudniejszą rolą jaką przyszło mi pełnić. Jestem święcie przekonana, że do roli mamy nie można się przygotować, ani do czegoś innego porównać - trzeba to po prostu przeżyć i poczuć. Ile razy to myślałam, że nie dam rady, a potem jak by ktoś dotknął mnie magiczną różdżką i napełnił nową energią, której nigdy w sobie wcześniej nie doświadczyłam. Całe dnie i noce spędzasz przy łóżku maluszka gdy choruje, czy też całujesz, głaszczesz po główce, śpiewasz kołysanki gdy nie może zasnąć. Troszczysz się, czasem wpadasz w panikę przy zwykłej zmianie skórnej. Niekiedy też opadasz z sił, liczysz tylko minuty, aż zaśnie, a potem wpatrujesz się w niego godzinami i wspominasz miniony dzień. No powiedz, nie masz tak? Bo jak tak mam za każdym razem. To jest właśnie matczyna siła.

Czy bywam czasem zmęczona?

Skłamałabym Was, gdybym napisała, że nie. Owszem bywam, ale przy drugim synku zdecydowanie mniej to odczuwam. Po prostu się wysypiam! Pierwszy synek dał mi ostro w kość, gdyż prawie w ogóle nie spał, a jak spał to 2-3 godzinki i się budził. To było "żywe sreberko". Zdarzało mi się zrobić kawę, trzy razy podgrzać ją w mikrofalówce, a potem i tak wypijałam zimny napój. Macierzyństwo to masa wyrzeczeń, ale powiedzcie same drogie mamy jak to się ma do cudu jakim jest dziecko. Tylko ono daje nam codziennie ogrom miłości, począwszy od pierwszego świadomego uśmieszku, pierwszego chwytu za Twoje włosy, kończywszy na pierwszym kroczku czy wypowiedzianym wyrazie.
Jeśli mam na coś ponarzekać, to jedynie na ponadprogramowe kilogramy po dwóch ciążach, których zrzucenie idzie mi z wielkim trudem. Mam mnóstwo obowiązków każdego dnia i na regularne ćwiczenia niestety brakuje mi czasu. Za to spaceruję ile tylko się da!  Chodzimy tak długo, aż poczuję mięśnie nóg i będzie już pora na odebranie Olivierka z przedszkola. 

Czy mamy wprowadzony wieczorny rytuał?

Tak! Mamy utarty schemat wieczorny! Uważam, że dziecko, które ma wprowadzone rytuały czuje się bezpieczne i łatwiej się wycisza. Jak to dokładnie wygląda u nas? Nasze szkraby bawią się z nami do godziny 19:00. To jest właśnie czas na wspólne wygłupy. Po zabawie z rodzicami siadamy wszyscy przy stole bez TV i przystępujemy do kolacji. Tuż po jedzeniu czas na kąpiel, a gdy maluchy są czyste i pachnące, kładziemy się i wspólnie czytamy. Zazwyczaj są to trzy niedługie historyjki wybrane przez starszego brata. Po czytankach czas na samodzielne zasypianie w objęciu odtwarzanych kołysanek. Czasem chłopaki buntują się. Wtedy kładę się z nimi i "dośpiewuje" kolejne wersy usypiających piosenek. W takiej sytuacji najczęściej zasypiam razem z nimi.

Powyższy tekst powstał, kiedy synek zrobił sobie trzygodzinną drzemkę. Popijając już zimną kawkę skleiłam specjalnie dla Was te kilka zdań i przygotowałam do wywołania kilka zdjęć z ostatniego spaceru. Za oknem głośnym ćwierkaniem towarzyszą mi wróble, stukając rytmiczne co jakiś czas w szybę. Koniecznie musimy dla zorganizować dla nich karmnik. 

Mam nadzieję, że mój troszkę chaotyczny wpis doda Wam choć troszkę sił i energii. Nie ma nic piękniejszego, niż piękna i bezwarunkowa miłość dziecka.

Chusta - Ehawee
spódniczka - Marco Polo
buty - Vagabond
pół golf - Orsay 

5 komentarze:

Książki

CHCESZ ŻYĆ ZDROWO, ZRÓB TO NATURALNIE. ODKRYJ MOC NATURY.

listopada 03, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy

O książce Agnieszki Cegielskiej po raz pierwszy usłyszałam  w programie "Gwiazdy prywatnie", kiedy Urszula Chincz odwiedziła Agnieszkę w jej domu. Aga jest znaną i uwielbianą prezenterką pogody, prowadzi także w "Dzień Dobry TVN" cykl "Naturalnie".

0 komentarze:

Migawki

ŻEGNAJ, PAŹDZIERNIKU!

listopada 01, 2018 Slomkowo 3 Komentarzy

Dawno nie było u mnie podsumowania minionego miesiąca. Czas powrócić do tej serii, którą nie tylko lubiłam ja, ale również i Wy. Od kiedy w naszym domku pojawił się drugi "bejbuś", mój telefon uwiecznia jeszcze więcej pięknych kadrów. Robię ich tak dużo, że sama często zapominam co jest w albumach. Chcecie wiedzieć jak nam minął październik? Zatem zapraszam na migawki minionego miesiąca:)

3 komentarze:

Kulinarne szaleństwa

SPIRULINA-SMOOTHIE. MÓJ ZIELONY ZASTRZYK WITALNOŚCI

października 30, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy



Mam totalnego bzika na punkcie smoothie. Każdy dzień zaczynam od filiżanki gorącej kawy bądź właśnie od zielonego smoothie. Uzależniłam się od tego! Oczywiście jest to zdrowe uzależnienie (no... kawa może nie do końca...). Wypicie z samego rana szklanki odżywczego napoju cudownie wpływa na moje zdrowie fizyczne i psychiczne. Mam wrażenie, że lepiej mija mi dzień, gdy żyję ze świadomością, iż z rana spożyłam zdrowy i pożywny "nektar". Dobrej kompozycji smoothie niewątpliwie dostarcza nam mnóstwo energii, witamin i minerałów. Pomaga czuć się w gotowości do działania.  
Z samego rana zazwyczaj nie mam czasu na wykwintne śniadania, dlatego też smoothie to dla mnie strzał w dziesiątkę. Ułatwia mi poranne nasycenie, a jego przygotowanie zajmuje mi mniej niż 5 minut. W naszym domu sprawdza się jako ekspresowe śniadanko, które pijemy w drodze do pracy, czy przedszkola. Smoothie przyrządzam w thermomix'ie, ale tak na prawdę wystarczy zwykły blender. 

Dziś chciałabym podzielić się Wami tajemnicą dotyczącą mojej "super-żywności". Chodzi o spiruline. Od 10 miesięcy nie jem mięsa. Wyeliminowałam go ze swojego jadłospisu, będąc w ciąży z Marcelem. Czy martwiłam się, że mogę zaszkodzić tym dziecku? Nie, ponieważ dość często badałam żelazo, a wyniki wychodziły jeszcze lepsze, niż z okresu kiedy spożywałam mięso. Po obejrzeniu kilku dokumentów i przeczytaniu paru książek podjęłam świadomą decyzję. Uważam, iż dzięki zaczerpniętej wiedzy, sięgam po zdrowsze i bardziej wartościowe jedzenie. Tak jak wspominałam wyżej, dostrzegam ogromną różnicę w samopoczuciu, w kondycji mojej cery, w odporności oraz w  chęci do wszelkiej aktywności. Otworzyłam się na nową kuchnię. Jest mi z tym bardzo dobrze i cieszę się, że podjęłam właśnie taką decyzję. 

Nie od razu zaprzyjaźniłam się ze spiruliną, ze względu na jej dość specyficzny, "glonowaty" posmak. Z początku zaczęłam od małej dawki tj. na szklankę smoothie dodawałam pół łyżeczki spiruliny, cyklicznie zwiększając jej ilość co tydzień. Spirulina to szmaragdowozielona alga. Zawiera w swoim składzie sporo białka, a także wszystkie niezbędne aminokwasy, potas, cynk, wapń, witaminy B1, B2, B3, B6 i B12 oraz witaminy C, D i E.  Ma sproszkowaną postać i dość intensywny algowy smak. W książce "Naturalnie" Agnieszki Cegielskiej wyczytałam, że spirulina posiada w składzie GLA - kwas gamma-linolenowy, który znajduje się także w mleku matki. Przyjmowanie spiruliny obniża poziom cukru we krwi, a co za tym idzie, dzięki niej możemy uniknąć huśtawek nastroju.  Wspiera także nasz układ immunologiczny. 
Z zielonymi glonami spotkałam się po raz pierwszy pół roku temu. Z samego początku sproszkowaną spirulinę łączyłam z wodą i robiłam z niej papkę, następnie nakładałam na twarz. Cera po takiej maseczce wygląda promienie i świeżo. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam dodawać ją do koktajli. To był strzał w dziesiątkę!
Pamiętajcie dziewczyny! Jeśli coś naturalnego działa na nas od wewnątrz, to z pewnością będzie równie dobre na zewnątrz. To niezwykły dar natury, warto z niego skorzystać.

Mój przepis na poranne smoothie 
1 dojrzałe awokado
1 jabłko
1 łyżeczka spiruliny 
sok z limonki
dojrzały banan
garść liści jarmużu
1/2 mango (oczywiście, można i bez niego)

Wszystkie składniki blenduję. 
Pamiętajcie, by przed blenodwaniem dokładnie przepłukać jarmuż. 






0 komentarze:

Dziecko

6 MIESIĘCY ZA NAMI / DOCENIAM I CHŁONĘ KAŻDĄ NAJMNIEJSZĄ CHWILĘ

października 28, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy


Za trzy dni, a dokładnie 1 listopada nasz mały Marcelek skończy 6 miesięcy! To niewiarygodne jak ten czas szybko leci. Do dziś pamiętam każdy szczegół z porodu i ten najpięknieszy płacz w pierwszych sekundach życia! Wspaniałe uczucie i niezapomniane emocje. Sądzę, że te piękne momenty, zostaną w mej pamięci już na zawsze. 

0 komentarze:

Dziecko

FARMA DYŃ W POWSINIE. DZIECI UWIELBIAJĄ TO MIEJSCE!

października 25, 2018 Slomkowo 1 Komentarzy


Pamiętacie moją listę marzeń

To właśnie o tym miejscu zamarzyłam jakiś czas temu.  Pragnęłam pojechać na farmę dyń, by zrobić moim chłopcom niepowtarzalną sesję w pomarańczowej krainie. Udało się! Wycieczka do Warszawy wyszła dość spontanicznie i prawie całkiem przypadkowo.

1 komentarze:

Dziecko

WSPÓLNE SPACERY Z PRZYCZEPKĄ THULE CHARIOT CAB 2

października 23, 2018 Slomkowo 1 Komentarzy



Ostatnio moje tempo życia i liczne obowiązki sprawiają, że często brakuje mi sił i czasu na spontaniczne działania, które tak bardzo uwielbiam. Mam tu na myśli, spakowanie plecaka i wyruszenie  z rodzinną w nieznane. Zwiedzanie miejsc, w których jeszcze nie byliśmy. Absolutnie nie mam tu na myśli wielkich wypraw. Wystarczy, że pojedziemy 30 km od domu do miejsca, w którym jeszcze nie byliśmy. Bo jak wiecie - lubię zachwycać się wszystkim  dookoła. Cenię sobie każdą najmniejszą chwilę. Ciężko mnie czymś rozczarować. Staram się zawsze dostrzegać plusy każdego miejsca. Tego też chcę nauczyć moich synów, aby w każdej podróży życia dostrzegli coś pięknego i by w ciągu każdego dnia odkrywali nowe fascynacje, które wykrzeszą z nich mnóstwo radości i odwagi.

Zapewne wiecie już, że kochamy spacery we czworo na świeżym powietrzu. W ostatnim czasie coraz chętniej zabieraliśmy naszych maluszków do przyczepki i szliśmy tak po prostu przed siebie, nabijając kolejne kilometry. Pogoda ku temu sprzyjała. Ach ile śmiechu przynosi wspólne spędzenie czasu, co więcej ruch to dla nas podstawa dobrego samopoczucia.

Dzisiaj chciałabym Wam troszkę przybliżyć temat spacerów z dziećmi w przyczepce. Tym razem mieliśmy przyjemność testować jeden z najnowszych modeli marki Thule - Chariot Cab 2.  Na moim blogu przeczytasz dwie recenzje na temat przyczepek Qeridoo Speedkid2 oraz Thule Chariot Cheetah 2. Jeśli tylko macie ochotę to zapraszam Was do lektury. Tak samo jak poprzednich wpisach nie będziemy się rozdrabniać w kwestii parametrów technicznych, ani pokazywać szczegółowych zdjęć sprzętu, bo wszystko to możecie sobie wygooglować. Opiszemy ją raczej w kwestii codziennych zwykłych spacerów. Bo nikt z nas nie jest przecież ekspertem w tej dziedzinie. Także do rzeczy. Przyczepka, z którą mieliśmy przyjemność podróżować była oczywiście dwuosobowa. Na pokładzie przyczepki mieliśmy niemowlaka, także żadne szosowanie po drodze nie wchodziło w grę. Sprzęt posłużył nam rekreacyjnie na długie spacery z dwójką milusińskich "na pace". Robiliśmy średnio 10 kilometrów dziennie. Nasze ukochane maluszki w tym czasie nie marudziły. Też w tym wszystkim staraliśmy się dostosowywać się do nich. Jak Marcel zaczynał płakać od razu zatrzymywaliśmy się, wyciągaliśmy go i albo był karmiony, albo spędzał kilka chwil u mamy na rękach. Olivier tymczasem biegał po łące z tatą lub jeździł na hulajnodze. Testowana przyczepka sprawdza się rewelacyjnie także przy starszych, większych dzieciach. Wszystko to dzięki wydłużonemu oparciu. Nie martwcie się również jeśli podczas wspólnego spaceru dopadnie Was deszcz lub silny wiatr. W zestawie jest folia przeciwdeszczowa, którą ostatnio mieliśmy okazję przetestować gdy złapał nas pierwszy jesienny deszcz. Z czystym sumieniem możemy Wam powiedzieć, że ani kropelka nie wpadła do środka. Co innego my...

Co zabieraliśmy ze sobą dla dzieci?

Przyczepka posiada bardzo przestronną przestrzeń bagażową przez co nie mieliśmy problemów by zapakować do niej hulajnogę, dużą torbę oraz podręczne akcesoria dla dzieci. Reasumując zakładając ponad 2 godziną wyprawę zabieraliśmy ze sobą:

- wodę do picia
- warzywa i owoce (marchewkę, banana i jabłko)
- hulajnogę
- moją dużą torbę
- pieluchy, chusteczki nawilżające

Raczej nie zdarzyło nam się, aby Olivier przespał nam całą wycieczkę, pomimo przyjemnego kołysania na leśnych ścieżkach. Co innego Marcel. Ten to zasypia jak tylko ruszymy z miejsca :) Chyba tak jak mama lubi każdą jazdę. Staramy się urozmaicać nasze wyjścia, aby chłopaki poznawali nowe tereny, pamiętając też o tym, by nasze trasy były przemyślane i dostosowane do nich pod kątem przerw na małe posiłki, czy też  zabawę. Nie ciągniemy chłopaków na siłę, bo w ten sposób moglibyśmy tylko ich zniechęcić do wspólnych wyjść. Wszyscy razem chcemy w przyszłości wspominać ten czas z przyjemnością. Myślimy, że nasze dzieciaki lubią te nasze wspólne wypady. Niejednokrotnie, w czasie tych spacerów, rozmawiamy też z mężem o naszych dalszych i bliższych planach czy marzeniach. Często zapominamy, jak wiele dobrego może nam dać zwykły spacer. 

Co charakteryzuje tę przyczepkę i wyróżnią ją spośród innych przyczepek?

Bezapelacyjną cechą przyczepki jest jej podłoże, które jest wykonane z grubego i bardzo wytrzymałego materiału. Dzięki temu nasze maluchy podróżują w niej bardzo bezpiecznie - a to właściwie jej najważniejsze. Drugi atut to rewelacyjne zawieszenie oparte na resorach piórowych, perfekcyjnie amortyzujące wszelkie przeszkody napotkane na drodze. Jak to niezwykle ważne szczególnie przy młodszych podróżnikach. Inną niewątpliwą cechą jej możliwość złożenia przyczepki. Pomimo słusznych rozmiarów, po złożeniu, bez problemu zmieści się w bagażniku kompaktowego auta typu kombi.

Hamak dla niemowląt

Ponieważ Marcel ma dopiero 5 miesięcy i jeszcze samodzielnie nie siedzi, musieliśmy zaopatrzyć się w specjalną dostawkę - leżaczek dla niemowląt, który jest przeznaczony dla dzieci do 1 roku życia, bądź do momentu osiągnięcia 9 kg. Hamaczek składa się z pasów, poszycia i elementów montażowych. Wielopunktowe pasy zapewniają dziecku właściwą i bezpieczną pozycję. Zamontowanie go w wózku trwa dosłownie chwilkę. Wystarczy umieścić leżaczek we właściwej pozycji i zapiąć pasy. Dobrze zapięty maluszek jest gotowy do drogi :)

Jeśli tak jak my masz dwójkę maluszków i nie chcesz rezygnować z uprawiania sportu to zachęcam Cię gorąco do wypożyczenia i przetestowania sobie takiego sprzętu. Najlepiej zrobić to u fachowców, ja polecam Wam Turisto - sklep i wypożyczalnię sprzętów sportowych. Kto wie, może Wasza wspólna przygoda okaże się na tyle fascynująca, że zdecydujecie się na zakup własnej przyczepki? Nie przekonasz się jeśli nie spróbujesz! :)

Niestety dzisiaj w Poznaniu mamy totalny armagedon pogodowy, dlatego raczej nie będę Was zachęcać do wychodzenia z domu z niemowlakiem. Lepiej ten jeden dzień przeczekać i wtulić się w cieplutki sweter, wskoczyć pod koc z kubkiem gorących ziół i poczytać maluszkowi bajkę. Przynajmniej ja mam tak w swoich najbliższych planach. Tak czy inaczej cały czas śledzę prognozy pogody i odliczam dni do kolejnej złotojesiennej aury.



Przyczepka ma w zestawie zapinaną siatkę, która chroni nasze pociechy przed kamyczkami, owadami.

A Ty? Co sądzisz o takiej formie wspólnej aktywności fizycznej? 

1 komentarze:

Ciąża

MOJA KRÓTKA INSTRUKCJA SPOWIJANIA MARCELKA

października 23, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy


Otulanie, spowijanie, swaddling to moim zdaniem najlepsza metoda na zapewnienie maluszkowi warunków zbliżonych do tych panujących w łonie mamy. Już w pierwszych tygodniach życia wkładałam Marcelka w otulacz antykolkowy. Tulik zapewniał mu totalne wyciszenie i służył nam aż trzy miesiące.

0 komentarze:

Dziecko

RELACJA ZE ŚNIADANIA Z WHISBEAR

października 17, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy

Dzisiaj mam dla Was obiecaną relację z wtorkowej wizyty w Warszawie. Wraz z moimi maluchami uczestniczyłam w "Śniadaniu z Whisbear", które odbyło się w sklepie Modne Zabawki. Wydarzenie przebiegło w znakomitym towarzystwie aktorki Haliny Rowickiej oraz jej córki, dziennikarki i prezenterki DDTV. Rozmawialiśmy zarówno o trudach jak i pięknych momentach macierzyństwa, o tym jak wychować dzieci i nie zwariować w dzisiejszym szybko pędzącym czasie.

0 komentarze:

Dziecko

POCZĄTEK NOWEJ PRZYGODY. JAK BYĆ BLIŻEJ SIEBIE?

października 08, 2018 Slomkowo 0 Komentarzy

Dobrze wiecie, że od samego początku stałam bardziej po stronie nosideł. Dla osób początkujących były prostsze w obsłudze, jednak gdzieś w głębi serca czułam, że chusta byłaby mi bliższa. Pewnego dnia przy drugim dziecku, postanowiłam spróbować. I stało się! Przepadłam do reszty! Od tamtej chwili, wciąż czytam o zaletach chust. Wiem jak ważna dla dziecka jest cielesna bliskość. Pozwala mu poczuć, że jest na znajomym terenie. Mi natomiast pomaga natychmiastowo zareagować na jego płacz, choć muszę Wam powiedzieć, że Marcel bardzo rzadko płacze. Prawie w ogóle. Zresztą jest to absolutnie logiczne. Jeżeli dziecko czuje się bezpieczne i pewnie, tudzież mama odpowiada na jego potrzeby niemal natychmiast - płacze ono mniej. Bynajmniej jest tak u mnie. Moi synowie to moje oczka w głowie i chcę dla nich jak najlepiej. Nie potrafię się na nich złościć, choć czasem Olivier potrafi mi dopiec. Zawsze staram się panować nad swoimi emocjami, lecz nie zawsze jest mi łatwo. Wiem, że chłopaki kiedyś dorosną, staną się mężczyznami, będą mieli żony, dzieci i obowiązki. Dlatego też pragnę maksymalnie wykorzystać każdy dzień ofiarując chłopakom to, co nic nie kosztuje - własną bliskość.  Póki mogę, chcę z nimi być jak najbliżej. 

Moje pierwsze omotanie chustą


Chusta to tak naprawdę kawałek materiału. Nie musisz wygospodarować na nią dodatkowej przestrzeni w swoich czterech kątach z uwagi na ciężar czy też rozmiar. Wystarczy raz jeden pomóc matce w wniesieniu wózka po schodach na piąte piętro, aby zrozumieć jej użyteczność. Z chustą można dojść wszędzie tam gdzie poniosą nas nogi. Jak mawia pewne afrykańskie przysłowie: "Dziecko noszone na plecach nie zna długości drogi". Problemu nie stanowią schody, wąskie alejki czy też drzwi obrotowe. Podczas pierwszego zamotania chustą od razu doceniłam ogromną łatwość tego zadania. Nie jest to wbrew pozorom takie trudne. Na ten moment stosuję jedno wiązanie, którego nauczyła mnie Kasia (automatycznie też zaraziła mnie chustonoszeniem). Dziecko noszone odkrywa to, co dookoła nas, z wysokości osoby dorosłej. Wiem, że niektóre mamy znają sposób na noszenie dziecka, pozwalające na jednoczesne karmienie piersią. Mam nadzieję, iż w krótce i ja poznam wszelkie tajniki. Małymi kroczkami do celu. Koniecznie podzielcie się swoją historią chustonoszenia w komentarzu!
Teraz czas na ciekawostkę :) Wiecie, że Playmobil wprowadził na rynek figurkę matki noszącej swoje maleństwo w chuście? klik - coś pięknego.





0 komentarze: