WojtekPisze

CO POTRAFI OBIEKTYW ZA 200ZŁ? RECENZJA CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5

maja 09, 2018 Slomkowo 1 Komentarzy


Kontynuując wątek związany z wykorzystaniem starych obiektywów w nowoczesnych lustrzankach (pierwszy post zobaczysz tutaj), postanowiliśmy zaprezentować Wam kolejną "perłę", o której często wspominaliśmy na innych naszych kanałach.  Z ogniskową 135mm spotkaliśmy się już jakiś czas temu, korzystając z wypożyczonego obiektywu CANON 135 MM F/2.0L EF USM. Szkło to, niesamowicie radziło sobie w plenerze. Z uwagi na jego cenę oraz małą uniwersalność zakup tej klasy sprzętu całkowicie nie wchodził w grę. Szukając kompromisu, po dłużysz poszukiwaniach natrafiliśmy na optykę z byłego NRD, a mianowicie CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5. Za obiektyw zapłaciliśmy niespełna 5% wartości wspominanego CANONa. Z jakim efektem? Za moment przekonacie się sami.

Na wstępie warto wspomnieć, iż retro-sprzęt nigdy nie zastąpi renomowanego asortymentu dostępnego w XXI wieku, niemniej jednak może być fajną przygodą i wartościową lekcją klasycznej fotografii. To czego nie znajdziemy w CARL ZEISS JENA SONNAR 135MM F/3,5 to przede wszystkim elektronika. Brak tu funkcji automatycznego ostrzenia - AF, czy elektronicznej regulacji przysłony przy współpracy z korpusem. Reasumując wszystko musimy ustawiać ręcznie, polegając na własnych zmysłach. W naszym przypadku w celu trafniejszego oceniania punktu ostrości, zakupiliśmy przejściówkę do naszego korpusu, która informuje oprogramowanie aparatu w momencie poprawnego ustawienia punktu ostrości. Patent ten sprawuje się bezbłędnie, pod warunkiem bezruchu fotografowanego obiektu. W przypadku dynamicznych scen, ostrość pozostaje loterią.

Teraz trochę historii. Po II wojnie światowej w wyniku podzielenia Niemiec, wschodnio i zachodnio niemieckie fabryki Zeissa prowadziły długi spór prawny.  Dotyczył on ustalenia prawa i możliwości korzystania z nazwy "Carl Zeiss". Obiektywy wschodnio-niemieckich zakładów Zeissa z siedzibą w Jenie, przeznaczane poza tzw. "blok wschodni" oznaczano zatem nazwą "aus Jena" i sprzedawano na wielu rynkach ówczesnej europy zachodniej. Wersje z pełną nazwą tj.  "Carl Zeiss Jena" - takowy posiadamy i prezentujemy, sprzedawane były głównie w obrębie  NRD i innych krajach "obozu socjalistycznego".
Sam obiektyw  to legenda i zdaje się że najwyżej oceniana "135-tka" ze światłem f/3,5. Piękne kontrastowe rysowanie, jeszcze piękniejsze rozmycie tła i to co najważniejsze w takich szkłach czyli nieprawdopodobna ostrość - po której dosłownie "krwawią oczy". Wersja tzw. zebra daje najwięcej przyjemności obcowania ze szkłami Zeissa, a do tego generuje tak lubiany nieco inny klimat zdjęć niż kolejna wersja przedmiotowego obiektywu z wielowartościowymi powłokami. Sonnar to chyba najpopularniejszy wybór wśród wszystkich 135-tek pod standard mocowania typu m42. Ten model Zeissa stoi w jednym rzędzie z popularnym Takumarem 135mm i bardzo rzadkim Fujinonem 135mm, to trzy najsłynniejsze wybory wśród wszystkich krótkich teleobiektywów pod m42 ze światłem f/3,5. Sądzimy, iż jest to zakup obowiązkowy z gatunku "must have" - OBIEKTYW Z OSTROŚCIĄ TOTALNĄ BEZ WZGLĘDU NA WARTOŚĆ PRZYSŁONY.

1 komentarz:

  1. Jestem zachwycony zdjęciami, naprawdę, są genialne!

    OdpowiedzUsuń