Lifestyle

JAK TO JEST BYĆ MAMĄ DWÓCH SYNÓW

listopada 08, 2018 Slomkowo 5 Komentarzy


Gdyby ktoś mnie zapytał jeszcze kilka lat temu o to, jaki jest najlepszy czas dla kobiety by zajść w ciąże, odpowiedziałabym bym wprost: NIE WIEM. Zależy to od wielu ważnych czynników. Po pierwsze, potrzeba odpowiedzialnego mężczyzny, gotowego do roli ojca. Choć myślę, że tatusiowe tak naprawdę bardziej spełniają  się w momencie, gdy dziecko zaczyna mówić, bądź chodzić. Po drugie, ważna jest stabilność finansowa. Warto o to zadbać jeszcze przed zajściem w ciąże, na tyle na ile to możliwe. Pamiętajmy, że nie wszytko jesteśmy w stanie zaplanować. Zawsze powtarzam "planujesz, krzyżujesz".

Dobrze wiecie moje drogie mamy, że macierzyństwo to duża odpowiedzialność i poważne zadanie na całe życie. Mój pierwszy synek Olivier skończył właśnie 3,5 roku, Marcelek 1 listopada zaczął 7 miesiąc życia. Jestem nimi absolutnie zafascynowana. Najpiękniejsze uczucie, gdy trud wkładany w wychowanie procentuje. To daje mi tą ogromną satysfakcje i energię. Tak! Bycie mamą sprawiło, że szybciej niż kiedykolwiek rozwijam się i dojrzewam. Czuję się pewniejsza i mniej zestresowana. Przestałam zamartwiać się na zapas, a co będzie jeśli... Nie! Takich myśli już do siebie nie dopuszczam, przez co jestem szczęśliwszym człowiekiem. Dzięki temu potrafię docenić każdy dzień. Jako mama dwójki małych szkrabów, mogę Ci powiedzieć, że macierzyństwo jest dla mnie jednocześnie najcudowniejszą, jak również najtrudniejszą rolą jaką przyszło mi pełnić. Jestem święcie przekonana, że do roli mamy nie można się przygotować, ani do czegoś innego porównać - trzeba to po prostu przeżyć i poczuć. Ile razy to myślałam, że nie dam rady, a potem jak by ktoś dotknął mnie magiczną różdżką i napełnił nową energią, której nigdy w sobie wcześniej nie doświadczyłam. Całe dnie i noce spędzasz przy łóżku maluszka gdy choruje, czy też całujesz, głaszczesz po główce, śpiewasz kołysanki gdy nie może zasnąć. Troszczysz się, czasem wpadasz w panikę przy zwykłej zmianie skórnej. Niekiedy też opadasz z sił, liczysz tylko minuty, aż zaśnie, a potem wpatrujesz się w niego godzinami i wspominasz miniony dzień. No powiedz, nie masz tak? Bo jak tak mam za każdym razem. To jest właśnie matczyna siła.

Czy bywam czasem zmęczona?

Skłamałabym Was, gdybym napisała, że nie. Owszem bywam, ale przy drugim synku zdecydowanie mniej to odczuwam. Po prostu się wysypiam! Pierwszy synek dał mi ostro w kość, gdyż prawie w ogóle nie spał, a jak spał to 2-3 godzinki i się budził. To było "żywe sreberko". Zdarzało mi się zrobić kawę, trzy razy podgrzać ją w mikrofalówce, a potem i tak wypijałam zimny napój. Macierzyństwo to masa wyrzeczeń, ale powiedzcie same drogie mamy jak to się ma do cudu jakim jest dziecko. Tylko ono daje nam codziennie ogrom miłości, począwszy od pierwszego świadomego uśmieszku, pierwszego chwytu za Twoje włosy, kończywszy na pierwszym kroczku czy wypowiedzianym wyrazie.
Jeśli mam na coś ponarzekać, to jedynie na ponadprogramowe kilogramy po dwóch ciążach, których zrzucenie idzie mi z wielkim trudem. Mam mnóstwo obowiązków każdego dnia i na regularne ćwiczenia niestety brakuje mi czasu. Za to spaceruję ile tylko się da!  Chodzimy tak długo, aż poczuję mięśnie nóg i będzie już pora na odebranie Olivierka z przedszkola. 

Czy mamy wprowadzony wieczorny rytuał?

Tak! Mamy utarty schemat wieczorny! Uważam, że dziecko, które ma wprowadzone rytuały czuje się bezpieczne i łatwiej się wycisza. Jak to dokładnie wygląda u nas? Nasze szkraby bawią się z nami do godziny 19:00. To jest właśnie czas na wspólne wygłupy. Po zabawie z rodzicami siadamy wszyscy przy stole bez TV i przystępujemy do kolacji. Tuż po jedzeniu czas na kąpiel, a gdy maluchy są czyste i pachnące, kładziemy się i wspólnie czytamy. Zazwyczaj są to trzy niedługie historyjki wybrane przez starszego brata. Po czytankach czas na samodzielne zasypianie w objęciu odtwarzanych kołysanek. Czasem chłopaki buntują się. Wtedy kładę się z nimi i "dośpiewuje" kolejne wersy usypiających piosenek. W takiej sytuacji najczęściej zasypiam razem z nimi.

Powyższy tekst powstał, kiedy synek zrobił sobie trzygodzinną drzemkę. Popijając już zimną kawkę skleiłam specjalnie dla Was te kilka zdań i przygotowałam do wywołania kilka zdjęć z ostatniego spaceru. Za oknem głośnym ćwierkaniem towarzyszą mi wróble, stukając rytmiczne co jakiś czas w szybę. Koniecznie musimy dla zorganizować dla nich karmnik. 

Mam nadzieję, że mój troszkę chaotyczny wpis doda Wam choć troszkę sił i energii. Nie ma nic piękniejszego, niż piękna i bezwarunkowa miłość dziecka.

Chusta - Ehawee
spódniczka - Marco Polo
buty - Vagabond
pół golf - Orsay 

5 komentarzy:

  1. Przeczytane! Co mogę napisać...obecnie mam jedno dziecko, ale jest tak wspaniałe, że nawet nie wiem, co to niewyspanie! Aż boję się, że kolejne może być przeciwieństwem i jak się wtedy odnajdę? Trochę nas córcia rozpieściła....potrafi bawić się sama jak i z nami, zasypia pięknie, przesypia noce. Chyba najtrudniejsze były u nas początki - alergia, kilkanaście lekarzy na liście, wszystko nowe i bezradność...ale dziecko to cud <3 bywają gorsze dni ale mam jak Ty, że siadam i patrzę na śpiącą córeczkę i dziękuję za taki piękny dar bycia mamą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż łezka w oku mi się zakręciła czytając Twoje słowa. Pięknie!

      Usuń
  2. Pięknie to ujęłaś. Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  3. Co jak co ale dzieci to ogromny obowiazek. Ja mam wrazenie ze po trzech latach nadal jestesmy z zona niewyspani, niedojedzeni i wszystko jest tak jakby na szybko, dni uciekaja, siwych wlosow coraz wiecej. Oboje pracujemy. starsza corka poszla do przedszkola troche sie zmienilo, mlodszy syn nadal jest bobasem - obowiazki i obowiazki :) ale jak napisalas - dla dziecka warto :)

    OdpowiedzUsuń