Lifestyle

Styczeń, luty i marzec! Żegnajcie!

kwietnia 03, 2019 Słomkowo 0 Komentarzy


Zaglądam do telefonu, przesuwam suwak w kalendarzu i patrzę ile wspaniałych dni nam już umknęło. W kwietniu planuje zrobić duże podsumowanie całego minionego roku - tak dla siebie. Uwielbiam zaglądać do lat ubiegłych i wspominać tę naszą codzienność uwiecznioną na zdjęciach. Od kiedy pojawił się drugi synek, jeszcze bardziej zaczęłam cieszyć się każdym dniem i każdą mała rzeczą.
Doceniam szczerych i pozytywnych ludzi, których mam wokół siebie. To właśnie oni motywują mnie do dalszego rozwoju, wspierają i trzymają za mnie mocno kciuki. Odsunęłam za to od siebie ludzi, którzy ciągnęli mnie w dół, którzy całą swoją negatywną energią burzyli moje marzenia i plany. "Wampirom energetycznym" w dalszym ciągu mówię stanowcze NIE. Dziś nikt nie jest wstanie zepsuć mi dnia, jestem gotowa do tego, by wreszcie żyć pełnią życia. Przez kilka miesięcy tyle się zmieniło, a wszystko za sprawą kolejnych dwóch malusich stópek, które nie potrafią jeszcze oderwać się samodzielnie od ziemi. Jesteście ciekawi co działo się u nas w styczniu, lutym i marcu? Zaczynajmy!

Styczeń


Rodzinka w komplecie i nic więcej do szczęścia prócz zdrowia nie potrzeba. 


Pomimo noworocznych postanowień trudno było nam zrezygnować ze słodkości. Najlepsza czekolada oczywiście w pijalni czekolady E.Wedel w Poznaniu. Mniamm...

Nie zabrakło też wspólnych wyjść. Koncert noworoczny odhaczony!

W chłodne i mroźne wieczory dość często rozpalaliśmy naszą kozę. To nie tylko klimat, ale i przyjemne ciepło, które w zimie jest nam na prawdę potrzebne. To nasz stały rytuał, od czterech lat. Uwielbiamy to!
Z takim widokiem, to śniadanie mogę jeść codziennie. Tu znajdziecie wpis z tego uroczego miejsca.
Potrafię się zatrzymać i przez parę minut patrzeć w niebo - tak po prostu, uwielbiam to. Taki klimat zdjęcia wprowadza mnie w niesamowicie dobry nastrój.

Świetna książka, którą szybko i lekko się czyta. Tego typu lektura sprawdzi się także idealnie podczas wyjazdu.

Dokładnie 14 stycznia spadł w Poznaniu pierwszy śnieg w roku 2019. Marcelek widząc spadające z nieba płatki był przeszczęśliwy. Obraz nie do opisania słowami. 

14 stycznia 2018 roku odbył się 26. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. My zawsze pamiętamy i wspieramy :)

 Kolejny mały fan książki pt. "Pucio". Też lubicie Pucia?
Las, śnieg i śmiejące się buźki małych dzieci, dodają energię na cały dzień. 

Drzemka Marcelka potrafi trwać nawet 3 godziny. Luksus dla mamy :)
Lubię takie naturalne odcienie. Teraz jestem zakochana w beżach. 
Drogim prezentem nie nadrobimy braku czasu i uwagi w stosunku do naszych dzieci. Wspólna zabawa potrafi zrekompensować wszelkie materialne zachcianki. Uwielbiam patrzeć z ukrycia jak chłopaki podejmują pierwsze próby wspólnej zabawy :)
 Super sprawa, wręcz odlotowa ✈️
Sekundy uchwycone w aparacie...
Pijemy z całą rodziną od kilku miesięcy zakwas z kapusty czerwonej oraz kombuchę. Póki co, odpukać, zimę przeszliśmy bez chorób. Zakwas jest bogaty w witaminy z grupy A, C, B, E, żelazo, potas, wapń, kobalt i biotynę. Kombucha to inaczej eliksir młodości, To pradawny, domowy środek leczniczy. Jest to naturalny napój probiotyczny na bazie fermentowanej herbaty z tzw. "japońskim grzybem herbacianym". (Informację zaczerpnięte z tej strony.)
Prawda, że obrazek jak z bajki? Niestety nie zawsze tak to u nas wygląda. Gdy zaczynamy wieczorny rytuał czytania bajek, Olivier siada mi prawie na głowie, byle tylko Marcel nie dotknął jego książki. Staram się tłumaczyć, ale czasem już nie mam siły. Od tego tygodnia robimy tak, że Wojtek czyta trzy ulubione bajeczki Olivierowi na dobranoc, a ja Marcelowi. U nas ta metoda sprawdziła się super.
 Od tamtej chwili, mam  oczy wokół głowy. 
Krótko przed wyjściem na zabawę, podczas której dopadł mnie straszny ból całego ciała i chwilowe załamanie zdrowia. Na szczęście trwało to tylko jeden dzień. Witamina C stawia szybko na nogi :)
Olivier po miesiącu wagarów wrócił do przedszkola. A ja na nowo znów mogę cieszyć się macierzyństwem. Z jednym dzieckiem jest naprawdę luksus.
Wieczorową porą tak to u nas wygląda...
Luty
{9 miesięcy za nami💪🏻🧡}
Dokładnie dziewięć miesięcy temu przyszedł na świat nasz maleńki, bezbronny synuś, ważący niecałe trzy i pół kilo. Przez pierwsze pół roku spał nam całe noce. Dziś budzi się tylko raz na mleczko, a następnie śpi do 10:00. Jest z nim naprawdę luksus. Dwa tygodnie temu zaczął samodzielnie wchodzić po schodach. Pomału zaczyna też rozumieć, że jak się coś chce od starszego brata to trzeba mu to siła wyrwać, bądź głośno krzyknąć. 
Jakiś czas temu mama przywiozła mi pewną maszynę, bym mogła kompleksowo wysprzątać swój domek. Sprzęt w mig czyści okna, zabrudzoną kanapę, krzesła, dywany, podłogę, fugi, a także kamień w łazience. Mało tego za jej pomocą możemy zdezynfekować nawet odpływy z umywalki, wanny czy zlewu. A co jest najfajniejsze? Nie używam przy tym żadnych dodatkowych płynów czy innych chemicznych środków. Wystarczy jedynie woda demineralizowana oraz czyste, białe ściereczki. Resztę zrobi za nas para 💨
Na początku lutego poszliśmy do teatru na światowy hit pt.: „Chcesz się bawić? Zadzwoń!”. Wspaniała sztuka - zabawne teksty, i zawodowa gra aktorska. Musicie sami zobaczyć. Dawno tak się nie uśmiałam.
 Za oknem mieliśmy taką piękną zimę 
Nasze wspomnienia z wyjazdu są już zamknięte w pięknym albumie. Polecam Wam Printu, świetna jakość zdjęć.
Spacer w moim rodzinnym mieście, klimatycznie prawda?!
Pewnej niedzieli, postanowiłam, że wstanę na wschód słońca i uchwycę ten piękny moment w aparacie. Szczerze, nie sądziłam, że czeka na mnie taki widok. Dobrze, że zabrałam ze sobą gorącą herbatkę, bo było chyba z -3C.
Takie poranki lubię najbardziej.  Kawka, pyszny rogal i książka :)
 Marcel w swoim żywiole...
Nie zgadniecie co znalazłam w szafie. To moja sukienka, kiedy miałam zaledwie 9, a może 11 lat. Szok! Jest niesamowicie piękna. I te wykończenia koronką. Coś pięknego.
Co kryje się w babcinym kufrze na strychu....
Opanowujemy nową motoryczną umiejętność, czyli odpychanie nóżkami rowerka biegowego :)Szło nam całkiem dobrze!
Kiedy nadchodzi wieczór synek nie może doczekać się wspólnego czytania.
 Za oknem plucha, to chociaż troszkę wiosny przyniosę do domku...
Moja najszybsza kolacja. Bataty z piekarnika oraz kremowa zupa brokułowa z pestkami dyni. 
Koło naszego domku odkryliśmy nowy przystanek na obserwowanie wschodów i zachodów słońca. 
Były też wagary i spędzanie czasu razem. Tak, to są ogromne plusy bycia na urlopie macierzyńskim, że mogę sobie pozwolić na to, aby drugi synek siedział ze mną w domku :) Będzie mi tego brakowało...
Komu kawki?
Jak na tłusty czwartek przystało, było tłusto i słodko!
Luty zakończyliśmy długim czwartkowym spacerkiem :)
Marzec
Jak to bywa każdego pierwszego miesiąca czas na podsumowanie życia Marcelka. W sumie upłynęło nam 9 miesięcy i 29 dni. Równe dwa miesiące, (61 dni) będziemy świętować jego pierwsze urodzinki... nie mogę w to uwierzyć. Celebrujemy kolejny miesiąc razem♥️ Tak bardzo odmienił nasz świat na lepsze. 
W marcu prawie codziennie, po spacerku chodziliśmy na naturalne lody, do Cafe Naturiana.
Domowe obiadki...
Gra na instrumencie daje tyle radości...
 Mój malusi tygrysek, zaczytuje się w swoją ulubioną książeczkę.
Celebrujemy naszą codzienność 💛
Spacery w deszczu nam nie straszne, od kiedy mamy wózek Joie :)
Nie sądziłam, że robienie posiłków dla dzieci, będzie dawało mi tyle radości. Na talerzyku Marcela gofry ze szpinakiem, jabłkiem i daktylami!🍏🥐{Marcel - 10 miesięcy} Przesyłamy Wam naszą propozycję śniadanka, która jest idealna dla każdego małego brzuszka 🙂 Łapcie przepis🙂😘 Przepis: 1 szkl. kaszy manny 1 szkl. wody Kaszę mannę zalewamy wodą i odstawiamy na 10 minut. Do blendera wrzucamy 4 żółtka + garść szpinaku -> blendujemy i dodajemy do kaszy manny. Mieszamy wszystko, następnie przekładamy do gofrownicy i gotowe 🙂 Dla starszych dzieci, gofry można polać malinami z miodem, (gofry wychodzą mało słodkie ):) Żywiąc dzieci idź na jakość, nie na ilość. 
Nasza codzienność.
Codzienna zabawa...
W pewien marcowy poranek zrobiliśmy rezerwację w postindustrialnym wnętrzu XIX-wiecznej gorzelni. Została przerobiona na restauracje w rustykalnym stylu. Bardzo piękne i klimatycznej miejsce z bardzo dobrym jedzeniem. Restauracja nazywa się Gorzelnia 505. Jak będziecie mieli okazję, koniecznie tam zjedzcie. 
Po smacznym jedzonku, udaliśmy się na długi spacer do Rezerwatu Śnieżycowy Jar. Następnym razem zaopatrujemy się w jedzonko i picie, bo jest tam naprawdę co robić.
Jesteśmy na etapie ściągania wszystkiego w zasięgu małych rączek.
Tylko wyciągnę jedzenie z lodówki, to ten mały głodomorek już czeka przy moich nóżkach.
Najsłodsze poranki...
 10kg SZCZĘŚCIA!
 Godzina 12:00 to zawsze dobry moment na spacerki.
O tych wspaniałych książeczkach jakoś w maju zrobię większy wpis :)
Pod koniec wrzucam kilka dobrych, motywujących słów. 

To wszystko na dziś. Dziękuje jeśli dobrnęliście do końca. Były to kolejne, cudowne trzy miesiące. Udało nam się nawet nadrobić kilka wyjść z mężem tylko we dwoje. Od kwietnia przygotowuje się do roczku Marcelka. Został nam tylko miesiąc! Mam nadzieję, że zostaniecie z nami.

Pozdrawiam mocno i życzę cudownej środy!








0 komentarze: