Dziecko

Książki matematyczne dla dzieci / Uczę się z Edukatorkiem

listopada 26, 2019 Słomkowo 0 Komentarzy

Dzisiaj przychodzę do Was z drugą częścią tematu "Uczę się z Edukatoriem", w której pokaże trzy absolutnie fantastyczne książeczki wprowadzające maluszka w świat cyfr.  Pierwszy wpis z tej akcji możecie zobaczyć klikając tutajPrzeczytacie w nim kiedy jest najlepszy czas na edukacje matematyczną dziecka, z tego względu nie chcąc powielać tych samych treści zapraszam was na recenzje książeczek, które ostatnio wpadły mi w ręce.
Bardzo głodna gąsienica - wydawnictwo Tatarak (klik)
Głodna Gąsienica to książeczka dedykowana szczególnie młodszym dzieciom, lecz ja czytam ją również mojemu czteroletniemu synkowi, który bardzo lubi opowiadać, co w tygodniu mała gąsieniczka zjadła. Bardzo pomysłowo wykonana -  z dziurami, do których dzieci wkładają paluszki.
Jako ciekawostka: książka została przetłumaczona na 47 języków i jest doceniona na całym świecie.
„Bardzo głodna gąsienica” - główny temat to przemiana gąsienicy w motyla. Dzięki książce możemy poćwiczyć liczenie do 5 co robię z młodszym synkiem, jak również nauczyć się dni tygodnia czy nazw owoców, które zjadała gąsienica.
"Liczby na spacerze" wydawnictwo Zakamarki (klik)
Za to ta książeczka jest już dedykowana dla przedszkolaków i starszych dzieci. W książce znajdziemy proste zabawy związane z liczeniem - w pojedynkę i w grupie - na podwórku, w ogrodzie, lesie czy parku. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ta pozycja jest idealna na każdą porę roku. 
"Ile mamy nóg" - wydawnictwo Wilga (klik)
Sam tytuł zdradza o co chodzi w tej książce.  Zgadza się, będziemy liczyć nogi, wszystkich gości przybyłych na przyjęcie urodzinowe. Początek wydaje się bardzo prosty, lecz co strona przybywa coraz więcej nóg.
Mi osobiście bardzo spodobała się forma pisana wierszem, która w spokojny sposób pomaga kształtować umiejętność dodawania. Cudowne połączenie przyjemności czytania i nauki poprzez zabawę. Tekstu jest mało, lecz to wystarczy, żeby spędzić z nią dobre 30 minut. Kiedy już zabraknie palców u rąk, do akcji wchodzi liczydło.
Janod Magnetyczna gra w rzutki (klik)
Słyszeliście pewnie, że dzieci, które uczą się dodawania czy odejmowania w trakcie aktywności fizycznej, szybciej chłonęły wiedzę. Mówią o tym najnowsze badania przeprowadzone na pierwszakach z Kopenhagi. Dzieję się tak, dlatego, że w trakcie dodatkowego ruchu następnie usprawniona koordynacja obu półkul mózgu. W ten sposób bez trudu opanowujemy nowe umiejętności i sprawniej przyswajamy wiedzę. Sama byłam dzieckiem bardzo ruchliwym i siedzenie w ławce przez 2-3 h godziny było dla mnie katorgą. Zdecydowanie szybciej uczyłam się będąc w ciągłym ruchu. Oczywiście nie wszystkiego da się tak nauczyć. Nie raz trzeba będzie przysiądź przy książce i najzwyczajniej w świecie "wkuć" materiał. Uważam, że im wcześniej wprowadzimy w życie naukę poprzez zabawę, niektóre zagadnienia matematyczne staną się łatwiejsze i bardziej oczywiste.  Grę w rzutki pokochaliśmy wszyscy. Celem każdego gracza jest zgromadzenie w trzech rzutach jak największej ilości punktów. Gracz, który uzbiera najwięcej punktów, wygrywa. W takich dużych liczbach, konieczna jest nasza pomoc. Synek jeszcze nie radzi sobie z tak dużymi sumami, lecz wszystko w swoim czasie. Teraz jest na etapie oswajania się z nazewnictwem, a z czasem dojdzie, że będzie pięknie sumował i nas ogrywał. 
Magnetyczna gra w rzutki Roboty to doskonała gra zarówno dla dzieci jak i rodziców, którzy wspólnie mogą bawić się z dzieckiem. W skład wchodzi dwu stronna tarcza ze sznurkiem do zawieszania oraz 6 magnetycznych rzutek w dwóch kolorach (czerwony i żółty).
Otrzymałam do końca listopada zniżkę -10% na hasło: "slomkowo19" w sklepie Edukatorek. Jeśli macie ochotę to korzystajcie. Rabat również, działa przy kasie, wystarczy podać hasło: "slomkowo19".

0 komentarze: