Dziecko

Bajkowe plecaki dla dzieci, które urozmaicą każdą rodzinną wyprawę

marca 30, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy

Wraz ze swoimi dziećmi uwielbiamy wszelkie bliskie i dalekie wyprawy. Zresztą kto z nas nie lubi raz na jakiś czas wyrwać się z domu? Niestety w obliczu obecnej sytuacji możemy jedynie powspominać nasze ostatnie wojaże. 

0 komentarze:

Dom i wnętrze

Wspieram z domu polskie marki!

marca 28, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy


W ostatnim czasie możemy zaobserwować jak małe polskie firmy, które dopiero co zaczęły się rozkręcać, z przyczyn globalnych z dnia na dzień zawieszają swoją działalność. Czym to się skończy? Mocniejsi przetrwają,  słabsi będą zmuszeni zamknąć swój biznes. Ucierpi w tej sytuacji wiele firm. My także w pewien sposób odczuwamy ten kryzys. Mój mąż, który udziela się w branży weselno-eventowej zauważył, iż Pary młode z prędkością światła przenoszą lub anulują swoje imprezy. Usługodawcy niemogący odroczyć wykonania usługi w czasie często zmuszeni są do zwrotu opłat rezerwacyjnych.  Uważam, iż w obecnej sytuacji z jeszcze większą starannością powinniśmy wpierać polskich przedsiębiorców. Oni nas potrzebują. Przedstawiam Wam zatem pierwszą listę polskich marek, którym zaufałam. Podobne wpisy będą pojawiać się coraz częściej.

LalaBubu - sklep odzieżowy
Na pierwszy ogień idzie marka odzieżowa dla dzieci. Właścicieli miałam okazję poznać osobiście. To przemili ludzie, którzy wkładają w swoją pracę ogrom serca. Jakość szytych ubrań dziecięcych jest naprawdę fenomenalna! Materiał pomimo częstego prania zachowuje swoje właściwości. Młodszy syn z czasem przejmie niejeden komplecik od starszego brata. Priorytetem LalaBubu jest komfort, wygoda i bezpieczeństwo maluchów. Ubranka szyte są w Polsce z  certyfikowanych materiałów. Cała produkcja odbywa się w Poznaniu.  

Anna-bee - Miód Malina Witamina - klik
W obecnej sytuacji nie wyobrażam sobie, aby nie przyjmować witaminy C. Budując naszą rodzinną odporność podaję ją również naszym dzieciom. Miód Malina Witamina to jedyny na rynku całkowicie naturalny, surowy syrop zawierający potężną dawkę witaminy C -  1000 mg w jednej łyżeczce! Jedna butelka wystarcza nam na cały miesiąc.

Makaszka - klik
Marka zajmująca się szyciem pościeli dla niemowląt, dzieci i dorosłych, którą od dłuższego czasu polecam. Pościel „Na sygnale” mamy około rok i pomimo wielu prań nic się z nią nie dzieje - jakość jest  na prawdę super. Wykonana jest z obustronnej bawełny. Środek wypełniony jest antyalergiczną, lekką, silikonową włókniną, która utrzymuje ciepło. Sama się nie raz ją okrywam :) Pościel może nie należy do najtańszych, niemniej jednak jej cena jest zdecydowanie adekwatna do jakości produktu. 

Madka Polka - (klik)
Te minimalistyczne plakaty/metryczki marzyły mi się już od dawna. Dlatego tym bardziej cieszę się, że są już w pokoju chłopców. To świetny akcent, potrafiący ocieplić każde wnętrze. Grafika jest stworzona w rzeczywistej wielkości (skala 1:1). Na arkuszu znajduje się: imię dziecka, data urodzenia, godzina, waga oraz wzrost. 


Młynomag - naturalna mąka z Warmii klik
Czas na "spożywkę". W zestawieniu nie mogło zabraknąć przepysznej polskiej mąki, wprost z Warmii. Ostatnio zrobiłam zapas na dobre parę miesięcy. Mąka  nadaje się zarówno do wypieku własnego chleba, bułek, ciasta jak również do ulubionej przekąski moich dzieci - naleśników. 
Taka ciekawostka, jeszcze dwa tygodnie temu za 1kg mąki luksusowej płaciłam 2,50 zł. Zakupiłam 17kg w cenie 43zł wraz z przesyłką. Niestety z przyczyn wiadomych, produkty tego typu  ostatnio bardzo podrożały. Miejmy nadzieje, że to tylko chwilowe skoki cen.   

Pszczoła i niedźwiedź - klik
Na sam koniec zostawiłam sobie markę"Pszczoła i niedźwiedź". Jest to rodzinna firma (córka i ojciec), która własnoręcznie produkuje wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju meble i dekoracje dla dzieci i dorosłych. Ich misją jest wnoszenie piękna i koloru do naszego domu. Każdy wymyślony przez nich mebel jest unikatowy, ręcznie wykonany z niesamowitą starannością. Nam bardzo do gustu przypadła półka w niebieskiej tonacji. Pięknie wtapia się w pokój chłopców. Ma mnóstwo zastosowań, może sprawdzić się np. w kuchni, nad ekspresem do kawy, przechowując piękne filiżanki i kubki. Może także posłużyć jako domek dla lalek w pokoju dziewczynek. Wystarczy puścić wodze fantazji :)

A czy wy wspieracie polskie marki z domu? Podzielcie się informacją w komentarzu!

0 komentarze:

Dziecko

Ulubione zabawki moich synów - TOP 3!

marca 25, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy

Wraz z upływem lat, bardzo zmieniło się moje podejście w temacie nabywania nowych zabawek. Przy pierwszym dziecku nierzadko ulegałam pokusom i zakupowym szaleństwom. Jak się zapewne domyślacie, upolowane w tamtym okresie okazje nie zawsze były strzałem w przysłowiową dychę. Tym sposobem część zdobyczy w niedługim czasie przykrył kurz i mrok garażowej szafy. Będąc na początku swej drogi z macierzyństwem zapominałam często o jednej ważnej sprawie. Nie zawsze coś co jest atrakcyjne dla mnie, będzie równo interesujące dla mojego dziecka. Dziś jestem mądrzejsza, przez co każdą potrzebę zakupu kolejnej zabawki dokładnie analizuję. Kocham klasykę, prostotę i naturalne materiały. Zamian plastiku wybieram drewno. Uważam, iż mali chłopcy nie potrzebują wokół siebie ogromnych ilości bodźców w postaci głośnych dźwięków, kolorowych światełek czy też innych nowoczesnych „ulepszaczy”, fundowanych nam przez większość producentów zabawek. Oczywiście nie neguje takich gadżetów - sami posiadamy w kolekcji kilka migających, zdalnie sterowanych „wariatów”, niemniej jednak jesteśmy wierni trwalszym produktom.
Pomyślałam, że fajnie będzie pokazać Wam nasze ulubione zabawki, po które chłopcy ostatnio sięgają najczęściej. Będzie to także dla Was świetna propozycja na prezent dla dziecka już od pierwszego roku życia.  

Wyniki wyszukiwania

Wyniki wyszukiwania w sieci

Drewniana tablica edukacyjna od Melissa and Doug (klik)
Tablicę mamy zaledwie od kilku dni. Ledwo wyciągnęłam ją z pudełka, a ona od razu skradła serca moim małym dżentelmenom.  Jako mama obserwująca z boku swoje pociechy doskonale widzę, że ta zabawka stanie się ponadczasowym hitem przede wszystkim dla mojego niespełna dwulatka. To taka bardziej mobilna wersja tablicy manipulacyjnej (o której pisałam tutaj - klik). Cechuje ją możliwość otwierania i zaglądania do okienek. Jest to niezwykle wciągający proces - nawet dla mnie, osoby obserwującej przebieg zabawy :) Tablica posiada 6 okienek. W każdym kryje się niespodzianka - są to zwierzątka. Ich liczba została oznaczona cyfrą. Świetna pomoc w przypadku rozpoczynania nauki liczenia. Zresztą co tu dużo pisać, zdjęcia oddają wszystko.
Stuka Puka (klik)
To nasze najpiękniejsze drewniane puzzle, które umożliwiają rozpoznawania zwierząt leśnych i ich śladów. Mamy tutaj 39 dwupoziomowych elementów - na górze znajdują się ślady, a pod spodem konkretne zwierzątko. Marcel mógłby już  je układać z zamkniętymi oczami. Jak to mówią - "trening czyni mistrza" :)
Czasami wykorzystujemy rekwizyty z planszy do zadań plastycznych, odrysowując kontur zwierzęcia na kartce papieru. Jest to wówczas zabawa dla nieco starszego dziecka

Mini Piłkarzyki Janod - (kilk)

Gdy patrzę na to zdjęcie, od razu przywołują mi się wspomnienia. Pamiętam gdy pod choinkę wraz z bratem dostaliśmy "wspólny'" prezent w postaci piłkarzyków. Tamte były dwa razy większe, metalowe, a rozgrywkę prowadziło się na stojąco. Do dziś pamiętam jak graliśmy dniami i nocami. 

W danym przypadku mamy nieco pomniejszoną i lżejszą wersję - wykonaną estetycznie z drewna. Gra uczy rywalizacji i zasad fair-play. Nie ukrywam, iż kilka meczy rozegrałam także z mężem. Coż to były za emocje :)
Podsumowując, nasze TOP 3 zabawek sprawdza się u nas znakomicie. Nie mogę zagwarantować, iż nasze propozycje sprawdzą się również i w Waszych domach, ale co szkodzi się zainspirować i spróbować, prawda?! :) Do następnego!

0 komentarze:

Dziecko

Jak ciekawie zająć dzieci w domu? Moje sprawdzone propozycje zabaw

marca 24, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy


Wszyscy obecnie jedziemy na tym samym wózku. Od niedawna świat wywrócił się do góry nogami. Pandemia totalnie opanowała nasze życie zmieniając diametralnie codzienność jaką znamy. Naokoło huczy aż od haseł  #ZOSTAŃWDOMU - i słusznie! Myślę, że to trudny, lecz niezwykle pożyteczny czas dla nas wszystkich - zabieganych w natłoku codziennych spraw i obowiązków. To odpowiedni moment, by oddzielić sprawy ważne od ważniejszych. 

W moim przypadku nie za wiele się zmieniło. Może z małym wyjątkiem. Starszy synek nie chodzi do przedszkola, przez co mam teraz więcej pracy z dwójką dzieci. Kto jak kto, ale ja czuję się z tym świetnie. Jestem spełniona. Nie sprawia mi to trudności. Lubie ten wspólny czas spędzony z maluchami na zabawie, nauce czy wspólnych wygłupach. Opracowaliśmy już nawet sobie stałe godziny pracy przy stole. Nasze przedszkole dba o swoje pociechy, przesyłając na nasze skrzynki mailowe niemałe ilości ciekawego materiału. Zdradzę Wam, iż zabawa w przedszkolankę daje mi bardzo wiele radości :)

Już na początku wprowadziłam stały plan dnia. Poza codziennymi, rutynowymi zajęciami gramy w planszówki czy też czytamy książki. Każdego dnia angażuje chłopców do wspólnego gotowania (w planach mamy zrobić krówki i domowe żelki - jeśli tylko czas na to pozwoli). Głowę mam pełną pomysłów!

Kilka dni temu odkryłam na stronie Centrum Kopernika domowe eksperymenty (polecam zabawę ze szklaną harfą  klik oraz tę z pieprzem klik). Czasem wystarczy przeszukać kreatywne blogi/instagram'y, a pomysły same się znajdą. Tutaj też świetna inspiracja do stworzenia prostego śmigłowca - klikNie przedłużając zapraszam na resztę wpisu. Poniżej znajdziecie moje propozycje dotyczące domowych zabaw z dziećmi.


Domowe zabawy dla dzieci


Drewniany stojak na kubki (klik)

Świetna propozycja dla dwulatka jak i pięciolatka. Polega na dopasowywaniu kolorami drewnianych kółeczek (z drewnianego karnisza) na ramiona stojaka.
Inspiracja zaczerpnięta od Pauliny - Proste Historyjki 

Sensoryka

Karton/plastikowa skrzynka, paczka ryżu i trochę kaszy gryczanej. Wszystko to wystarczy do stworzenia niewielkiego placu budowy :) Moi chłopcy bawią się tym codziennie.


Memorki DIY

Wykonałam własną wersje "memorów" dla maluszka. Wykorzystałam płatki z kwiatów dostępnych w zasięgu wzroku. Aby "memorki" posłużyły nam na dłużej, polecam je zalaminować.

Obrazki ze zwierzątkami 

Do stworzenia obrazka będą nam potrzebne małe kamyczki, klej na gorąco, patyczki, farby, podobrazie dla dzieci lub sztywny karton, czarny flamaster, sznurek oraz suszarka. Jeśli pomalujecie ptaszki farbą fluorescencyjną, będą dodatkowo świecić w ciemności.

Zabawa z kamyczkami na podwórku

Możliwości tej zabawy ograniczone są tylko naszą wyobraźnią. Liczy się kreatywność i pomysł na stworzenie najciekawszego dzieła z kamieni.

Malowanie na mokrym papierze

Wszyscy wiemy jak dzieci kochają malować farbkami. Lecz sytuacja nabiera zupełnie innego tempa, gdy malujemy na mokrym papierze i dużej powierzchni. Dziecięca kreatywność czasami potrafi nieźle nas zaskoczyć. Jest to okazja do ciekawych obserwacji.


Ślady zwierząt

Zabawa z ciastoliną to od dawna nasz największy hit. Tym razem sama odbiłam ślady zwierzaków. Zadaniem chłopców było odgadniecie które zwierzę pozostawiło dany ślad. Potem w ruch poszły koparki, które jak się okazało również pozostawiają na powierzchni ciekawy wzór.


Kamienne kółko i krzyżyk DIY 
Tej zabawy chyba nie muszę omawiać :)

Statki z kory i patyczków
Na pinterest znajdziecie jeszcze więcej takich propozycji. Wystarczy tylko otworzyć stronę.

Na koniec jeszcze dwie zabawy, które sprawdziły się nam rok temu, gdy chłopcy byli mniejsi.

Malowanie na foli

Do tej zabawy będzie potrzebny mały stolik, farby i folia spożywcza.
Parking samochodowy z kartonu DIY

Póki co akcja #zostańwdomu będzie trwała w najlepsze. Dlatego co jakiś czas będę tu wrzucać nasze propozycje. 

Dajcie znać czy się spodobało? Sprawdzają się u was własnoręcznie wykonane rekwizyty?

0 komentarze:

Dziecko

Nowości od KAPITANA NAUKI - „Rysuję i zgaduję”

lutego 29, 2020 Słomkowo 1 Komentarzy


Kapitan Nauki gości w naszym domu już od samego początku. Naszym początkowym zestawem były obrazkowe karty "pierwsze słowa". Później nabywaliśmy kolejne. Jestem wdzięczna firmom, dzięki którym mogę fundować kreatywną rozrywkę moim dzieciom, szczególnie w chwilach gdy mi samej brakuje na to pomysłu. Generalnie nie mam problemów z wypełnieniem wolnego czasu moim pociechom latem. Sprawa nieco komplikuje się w zimie. Wtedy do gry wchodzi Kapitan Nauki.
Na hasło: "Mamo, nudzi mi się" - daje dzieciom karty z zagadkami. Zaczynamy wówczas wspólnie kolorować, zakreślać czy odwzorowywać. Tak mijają nam godziny. Czasem sama wpadam w trans rozwiązując te wszystkie zadania. Są na prawdę fantastyczne!
Pogoda od miesiąca średnio zachęca do jakiekolwiek aktywności na zewnątrz, dlatego tym bardziej cieszę się, że mam pod ręką wspomniane zestawy. Dodatkowym plusem jest ich niska cena - kosztują około 35 zł. Podpowiem, że Kapitan Nauki sprawdzi się świetnie jako dodatek do jakiegoś większego prezentu :) Tymczasem przejdźmy do recenzji:

Seria „Rysuję i zgaduję” to nowa edycja bestsellera! Wcześniej wydawana była pod nazwą „100 zabaw”.   Szkoda, że za naszych czasów nie było takich atrakcji. 


Na 30 drukowanych dwustronnych, zmywalnych kartach znajdują się zagadki i łamigłówki o różnym stopniu trudności opracowane przez pedagogów i nauczycieli pracujących z przedszkolakami i uczniami.

1 komentarze:

Podróże

Moja torba na spacer z dzieckiem – czego nie może w niej zabraknąć?

lutego 25, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy




Umiejętność odpowiedniej organizacji oraz przewidywania tego co może się zdarzyć jest dla mnie kluczowa. Każda mama ma rzeczy bez których nie wychodzi z domu. Gdy planuje dłuższy spacer z synkiem pamiętam, iż zaspakajanie jego potrzeb to mój obowiązek. Dlatego zawsze staram się mieć ze sobą najpotrzebniejsze przedmioty. Żadna ze mnie perfekcyjna matka!

0 komentarze:

Dziecko

Jak skutecznie łączyć blogowanie z opieką i edukacją małego dziecka w domu?

lutego 21, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy







Bloga założyłam prawie 7 lat temu. Dokładnie 19.11.2013 powstał pierwszy wpis. Rok po roku wraz ze mną zmieniały się moje priorytety jak również poruszane tematy. Aktualnie jestem na "urlopie" wychowawczym. Jak to twierdzą co niektórzy - „siedzę" z  dzieckiem w domu :) Tak, marzyłam o tym! Marzyłam o tym już przy pierwszej ciąży, ale wówczas nie udało się tego zrealizować. Teraz za to mocno nadrabiam. Dobrze mi być z nimi w domu. Starszy synek chodzi do przedszkola często w kratkę. Jeśli nie ma ochoty zostaje ze mną w domu. Spędzamy wtedy ten czas we troje. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że mogę być wówczas mamą na 100% - kocham to!  Uwielbiam poświęcać maluchom swój czas. Bawić się z nimi, jeść razem śniadanka, czy śmiać się do rozpuku! To czas, którego już nigdy nikt mi nie zabierze. Jak zatem godzę obowiązki domowe oraz wychowanie dwójki dzieci z tworzeniem bloga?

Kiedy urodziłam drugiego synka wiedziałam, że chcę być aktywna w sieci. Według większości poradników, urlop macierzyński to najlepszy czas na rozwój biznesu. Dziecko wtedy najwięcej śpi, budząc się jedynie na karmienie. To nie prawda. Rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała moje wyobrażenia o regularnym blogowaniu. Nie było "książkowo". Dlaczego tak mówię?

Na jeden wpis potrzebuję minimum 3-4 godziny nieprzerwanej pracy. Najpierw rodzi się pomysł, potem merytoryczne przygotowanie materiału, zrobienie zdjęć (co też zajmuje min. pół godziny), ich obróbka, a następnie przykładowo kompozycja chwytliwego nagłówka. Lecz nie jest tak źle. Mimo wszystko, pomijając ciężką pracę, zawsze znajduję chwilę, którą wykorzystuję tylko dla siebie. Tak, to wszystko jest możliwe, niemniej jednak nie przychodzi mi to bez mniejszego lub większego trudu. Nie chcę, realizując swoje osobiste pasje, by cierpiało przy tym moje dziecko. Dlatego nigdy wykonuję pracy, gdy maluszek domaga się mojej uwagi.  Gdy uda mi się coś napisać w momencie samodzielnej zabawy maluchów to świetnie, ale nic na siłę. Dzieci są moim  priorytetem. 

Swego czasu, udało mi się wprowadzić pewną rutynę. Trwało to kilka miesięcy, ale mam już za to swój sprawdzony plan. Dzisiaj chciałabym się z nim z Wami podzielić. Jak zatem organizuje swój czas na blog i obowiązki domowe? Poniżej przedstawię kilka cennych wskazówek, które mam nadzieje wykorzystacie także u siebie.

1. Harmonogram dnia, plan tygodnia!

Dla mnie to podstawa. Już nie raz wspominałam, iż tworze listy "to-do"! Ułatwia mi to niesamowicie pracę. Codziennie przed spaniem, siadam z kalendarzem i notuje co chciałabym zrobić następnego dnia. Zapisuje dosłownie wszystko co mam do zrobienia, o czym  muszę pamiętać itd. Nie zdarza mi się, że nie mam planu na dany dzień. Zwykle robię większą listę i systematycznie odhaczam punkty według priorytetów - to jest mój kompas działania. Nie lubię siedzieć bezczynnie w miejscu. A jeśli czegoś nie uda mi się zrobić, przesuwam zadanie na kolejny dzień. Na listę niespodziewanie trafiają także spontaniczne myśli i pomysły - nie ograniczam się tylko do ściśle określonego planu.
Nadal szukam swojego idealnego plannera, póki co dobrze sprawdza mi się Planer mamy. 


2. Praca nad wpisem, gdy tylko nadarzy się okazja!


Żonglowanie czasem z dzieckiem to już norma. Nie mam ustalonego czasu i ustalonej godziny do pisania. Z maluchem u boku? Nie mam mowy! Najczęściej wykorzystuje czas, gdy maluszek śpi. Siadam wtedy do wpisu lub robię zdjęcia. Nie piszę całego tekstu, tylko projektuje treść postu - tworze konspekt. Synek zazwyczaj przesypia 2 godziny w ciągu dnia. Wierzcie lub nie, w danym przypadku to ogrom czasu!

3. Wspólne przygotowywanie posiłków

Synek już jest na tyle duży, że zachęcam go do wspólnego przygotowywania posiłków. Pomaga nam w tym helper kitchen. Maluszek kroi dziecięcym nożykiem miękkie warzywa, przelewa wodę z naczynia do naczynia oraz bawi się garnkami. W kuchni kreatywności na pewno nam nie brakuje. Generalizując, praktycznie wszystko w domu robimy razem. Począwszy od gotowania, a kończywszy na praniu.

4. Podział obowiązków!

Nie wyobrażam sobie braku pomocy ze strony męża. Gdyby nie jego pomoc, żaden wpis by nie powstał. To właśnie on zajmuje się tutaj sprawdzaniem wszelkich tekstów. To cudowne, że mam od niego tak ogromnie wsparcie. Ustaliliśmy też, iż każdy z nas w ciągu dnia (póki dzieci nie śpią) ma od 30 minut do godziny czasu przeznaczonego tylko dla siebie - na swoją pasję, relaks lub po prostu pobycie samemu ze sobą. Ja przeważnie, ten czas wykorzystuje na tworzenie postów lub długą kąpiel w soli epsom. W tym czasie mąż zajmuje się maluchami. 

5. Motywacja i inspiracja. Wymyślania ciekawych zajęć

Blog stał się moją ogromną motywacją do wyszukiwania ciekawych zajęć, zabaw, czy miejsc do odwiedzania wraz z moimi dziećmi. Jeśli czuję, że mogę się tym wszystkim jeszcze z kimś podzielić, mam wówczas jeszcze więcej siły, weny i chęci do działania. Uwielbiam to!

6. Nauka odpuszczania

Kiedyś miałam z tym ogromny problem. Musiało być tak jak sobie zaplanowałam i koniec. Jeśli coś nie szło zgodnie z planem wpadałam w szał. Przy dzieciach nauczyłam się odpuszczać. Pozwalam sobie czasem na leniwe dni i wiem jedno: macierzyństwo to najpiękniejsza droga, która uczy mnie pokory i dobrej organizacji. Teraz gdy wracam myślami do czasów bezdzietnej "młodości" żałuję, że tyle nieproduktywnego czasu przeleciało mi przez palce...

7. Porane pisanie 

To moja tajna broń. Kiedy wszyscy domownicy śpią, wstaje między 5:00, a 6:00. Mam wtedy czas na swoją pasję. Nawet jeśli spędzę na pisaniu 15 minut, to i lepsze niż nic. Pomyśleć, że jeszcze do niedawna twierdziłam, że jestem śpiochem.

8. Weekend dla rodziny

Weekend pozostawiam dla rodziny. Najczęściej w sobotę  wraz z dziećmi porządkujemy dom. Maluchy pomagają na tyle ile potrafią. Później organizujemy jakieś wyjście. Zawsze ze sobą mamy aparat. Cieszy nas, gdy udaje nam się zrobić jednocześnie jakieś fajne zdjęcia do wpisu, lecz nie to jest wówczas najważniejsze. Najistotniejsze jest bycie razem i cieszenie się swoim towarzystwem.

Kocham ten blogowy świat, który jest moją odskocznią od codzienności, miejscem gdzie chętnie wracam i dziele się częścią swojego życia. Nie chcę z tego rezygnować, ze względu na nieustanną gonitwę i życie w biegu. Plan dnia, rytuały oraz prawidłowe nawyki przynoszą obfite owoce. Dają mi możliwość tworzenia treści chociażby raz w tygodniu. Zawsze to więcej niż nic!

A Wy? Macie swoje tajne sposoby na organizacje czasu przy małym dziecku w domu? :)










0 komentarze: