Podróże

Moja torba na spacer z dzieckiem – czego nie może w niej zabraknąć?

lutego 25, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy




Umiejętność odpowiedniej organizacji oraz przewidywania tego co może się zdarzyć jest dla mnie kluczowa. Każda mama ma rzeczy bez których nie wychodzi z domu. Gdy planuje dłuższy spacer z synkiem pamiętam, iż zaspakajanie jego potrzeb to mój obowiązek. Dlatego zawsze staram się mieć ze sobą najpotrzebniejsze przedmioty. Żadna ze mnie perfekcyjna matka! Kilka razy zdarzyło mi się o czymś zapomnieć. Wówczas spacer kończył się zdecydowanie wcześniej niż zakładałam, na przykład w momencie, gdy maluszek domagał się przekąski, a ta akurat została w domu.

Torba do wózka to totalny "must have" maminej wyprawki zaraz po wózku. To najpotrzebniejsza rzecz na świecie, szczególnie podczas długich spacerów z dzieckiem. Moim priorytetem od zawsze była duża, pojemna torba, która pomieści wszystkie niezbędne produkty i akcesoria. Przez ostatnie 5 lat macierzyństwa miałam ich wiele, lecz najlepiej sprawdziła mi się ta jedyna...  Chodzi o Night Flowers marki Makasza z którą ostatnio się nie rozstaję. Tu macie do niej link. 


W dzisiejszej notce zdradzę Wam jakie rzeczy zawsze zabieram ze sobą i bez czego nigdy nie wychodzę z domu.


1. Kosmetyczka  – Beaba w której trzymam:

- pieluchy i mokre chusteczki - bez nich ani rusz! Waterwipes (chusteczki) nasączone są czystą wodą. W swojej klasie są totalnie bezkonkurencyjne. Wiecie, że zostały opatentowane przez pewnego zatroskanego ojca, który chciał ulżyć córce cierpiącej z powodu poważnych odparzeń po pieluchach?
Polecam zabierać je ze sobą w opakowaniu typu "mini", co zaoszczędzi nam znacznie miejsca w torbie. Na zdjęciu tego nie widać, ale mam także w kosmetyczce woreczki foliowe, do których chowam zużyte pieluchy. Woreczki przydają się szczególnie w sytuacjach, gdy nie mam możliwości wyrzucenia zużytej pieluchy od razu do kosza.
Co do samych pieluch, uwielbiamy te od marki BambibooSą hipoalergiczne, naturalne i biodegradowalne. Dodatkowo posiadają warstwę z naturalnym aloesem chroniącym skórę maluszka przed podrażnieniami. 

- krem ochronny do twarzy na wiatr i mróz. U nas świetnie sprawdza się ten od marki Derma, który bardzo szybko się wchłania i jest przy tym bardzo wydajny. 

- żel antybakteryjny do rąk - to obowiązkowe wyposażenie nie tylko przy dzieciach. Kiedy synek wraca z przedszkola od razu dezynfekuje mu rączki. Nie wyobrażam sobie tego nie robić zwłaszcza, gdy w wokoło krąży tyle bakterii...

2. Butelki Pura kiki - jedna dla mamy (do noszenia ciepłej kawki),  druga dla synka (z wodą). O butelkach więcej pisałam tutaj

3. Małe zabawki - koniecznie samochodziki. Bez nich lepiej nie wychodzić z domu :) Pakuje też często małe książeczki, które maluszek może przeglądać podczas spacerów w wózku. 

4. Kolorowanka z 6-cioma markerami - synek ma etap ciągłego malowania, dlatego taki gadżet fantastycznie u nas się sprawdza. Każdy obrazek przedstawia innego zwierzaka. Kartki są sztywne, więc idealnie nadają się na podróż wózkiem, czy samochodem. 

5. Przekąski - dziecko jest całym moim światem, ale ja też jestem ważna, dlatego zabieram ze sobą takie przekąski, po które chętnie sięgamy wszyscy. Tubki wyciskane ratują mnie zawsze wtedy, gdy obiad przesunie się o godzinę później.

6. Ciuszki na przebranie - wiele razy miałam niespodziewane wypadki, dlatego za każdym razem pakuje jakieś dodatkowe ubranka.

7. Planer mamy - to głównie na spacerach zapisuje swoje myśli i pomysły na posty, czy też rzeczy do zrobienia. Na świeżym powietrzu głowa jest bardziej otwarta na pomysły. 

9. Portfel - oczywista sprawa, kupiony dawno temu w Michael Kors. 

10. Książka dla mamy - najważniejsza rzecz. Teraz jest trochę za zimno na siedzenie na ławeczkach w parku. Z utęsknieniem oczekuję wiosny.

Dodatkowo mam ze sobą oczywiście telefon, słuchawki (podczas spaceru idealnie słucha mi się muzyki czy podcastów), klucz do domu oraz szczotkę do włosów. W mojej torbie zazwyczaj panuje porządek (mam tam kilka przegródek). Nie przepadam za bałaganem, choć fakt - czasem jest to nie do uniknięcia. 

Również pod wózkiem schowanych mamy parę praktycznych skarbów. Jest tam zawsze kocyk lub śpiworek, którym w chłodne dni otulam malucha.

Będzie mi miło jeśli podzielicie się w komentarzu swoją listą rzeczy niezbędnych na codzienny spacer. Z przyjemnością przyjrzę się temu co skrywa Twoja torba :)











0 komentarze:

Dziecko

Jak skutecznie łączyć blogowanie z opieką i edukacją małego dziecka w domu?

lutego 21, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy







Bloga założyłam prawie 7 lat temu. Dokładnie 19.11.2013 powstał pierwszy wpis. Rok po roku wraz ze mną zmieniały się moje priorytety jak również poruszane tematy. Aktualnie jestem na "urlopie" wychowawczym. Jak to twierdzą co niektórzy - „siedzę" z  dzieckiem w domu :) Tak, marzyłam o tym! Marzyłam o tym już przy pierwszej ciąży, ale wówczas nie udało się tego zrealizować. Teraz za to mocno nadrabiam. Dobrze mi być z nimi w domu. Starszy synek chodzi do przedszkola często w kratkę. Jeśli nie ma ochoty zostaje ze mną w domu. Spędzamy wtedy ten czas we troje. Jestem ogromnie wdzięczna za to, że mogę być wówczas mamą na 100% - kocham to!  Uwielbiam poświęcać maluchom swój czas. Bawić się z nimi, jeść razem śniadanka, czy śmiać się do rozpuku! To czas, którego już nigdy nikt mi nie zabierze. Jak zatem godzę obowiązki domowe oraz wychowanie dwójki dzieci z tworzeniem bloga?

Kiedy urodziłam drugiego synka wiedziałam, że chcę być aktywna w sieci. Według większości poradników, urlop macierzyński to najlepszy czas na rozwój biznesu. Dziecko wtedy najwięcej śpi, budząc się jedynie na karmienie. To nie prawda. Rzeczywistość bardzo szybko zweryfikowała moje wyobrażenia o regularnym blogowaniu. Nie było "książkowo". Dlaczego tak mówię?

Na jeden wpis potrzebuję minimum 3-4 godziny nieprzerwanej pracy. Najpierw rodzi się pomysł, potem merytoryczne przygotowanie materiału, zrobienie zdjęć (co też zajmuje min. pół godziny), ich obróbka, a następnie przykładowo kompozycja chwytliwego nagłówka. Lecz nie jest tak źle. Mimo wszystko, pomijając ciężką pracę, zawsze znajduję chwilę, którą wykorzystuję tylko dla siebie. Tak, to wszystko jest możliwe, niemniej jednak nie przychodzi mi to bez mniejszego lub większego trudu. Nie chcę, realizując swoje osobiste pasje, by cierpiało przy tym moje dziecko. Dlatego nigdy wykonuję pracy, gdy maluszek domaga się mojej uwagi.  Gdy uda mi się coś napisać w momencie samodzielnej zabawy maluchów to świetnie, ale nic na siłę. Dzieci są moim  priorytetem. 

Swego czasu, udało mi się wprowadzić pewną rutynę. Trwało to kilka miesięcy, ale mam już za to swój sprawdzony plan. Dzisiaj chciałabym się z nim z Wami podzielić. Jak zatem organizuje swój czas na blog i obowiązki domowe? Poniżej przedstawię kilka cennych wskazówek, które mam nadzieje wykorzystacie także u siebie.

1. Harmonogram dnia, plan tygodnia!

Dla mnie to podstawa. Już nie raz wspominałam, iż tworze listy "to-do"! Ułatwia mi to niesamowicie pracę. Codziennie przed spaniem, siadam z kalendarzem i notuje co chciałabym zrobić następnego dnia. Zapisuje dosłownie wszystko co mam do zrobienia, o czym  muszę pamiętać itd. Nie zdarza mi się, że nie mam planu na dany dzień. Zwykle robię większą listę i systematycznie odhaczam punkty według priorytetów - to jest mój kompas działania. Nie lubię siedzieć bezczynnie w miejscu. A jeśli czegoś nie uda mi się zrobić, przesuwam zadanie na kolejny dzień. Na listę niespodziewanie trafiają także spontaniczne myśli i pomysły - nie ograniczam się tylko do ściśle określonego planu.
Nadal szukam swojego idealnego plannera, póki co dobrze sprawdza mi się Planer mamy. 


2. Praca nad wpisem, gdy tylko nadarzy się okazja!


Żonglowanie czasem z dzieckiem to już norma. Nie mam ustalonego czasu i ustalonej godziny do pisania. Z maluchem u boku? Nie mam mowy! Najczęściej wykorzystuje czas, gdy maluszek śpi. Siadam wtedy do wpisu lub robię zdjęcia. Nie piszę całego tekstu, tylko projektuje treść postu - tworze konspekt. Synek zazwyczaj przesypia 2 godziny w ciągu dnia. Wierzcie lub nie, w danym przypadku to ogrom czasu!

3. Wspólne przygotowywanie posiłków

Synek już jest na tyle duży, że zachęcam go do wspólnego przygotowywania posiłków. Pomaga nam w tym helper kitchen. Maluszek kroi dziecięcym nożykiem miękkie warzywa, przelewa wodę z naczynia do naczynia oraz bawi się garnkami. W kuchni kreatywności na pewno nam nie brakuje. Generalizując, praktycznie wszystko w domu robimy razem. Począwszy od gotowania, a kończywszy na praniu.

4. Podział obowiązków!

Nie wyobrażam sobie braku pomocy ze strony męża. Gdyby nie jego pomoc, żaden wpis by nie powstał. To właśnie on zajmuje się tutaj sprawdzaniem wszelkich tekstów. To cudowne, że mam od niego tak ogromnie wsparcie. Ustaliliśmy też, iż każdy z nas w ciągu dnia (póki dzieci nie śpią) ma od 30 minut do godziny czasu przeznaczonego tylko dla siebie - na swoją pasję, relaks lub po prostu pobycie samemu ze sobą. Ja przeważnie, ten czas wykorzystuje na tworzenie postów lub długą kąpiel w soli epsom. W tym czasie mąż zajmuje się maluchami. 

5. Motywacja i inspiracja. Wymyślania ciekawych zajęć

Blog stał się moją ogromną motywacją do wyszukiwania ciekawych zajęć, zabaw, czy miejsc do odwiedzania wraz z moimi dziećmi. Jeśli czuję, że mogę się tym wszystkim jeszcze z kimś podzielić, mam wówczas jeszcze więcej siły, weny i chęci do działania. Uwielbiam to!

6. Nauka odpuszczania

Kiedyś miałam z tym ogromny problem. Musiało być tak jak sobie zaplanowałam i koniec. Jeśli coś nie szło zgodnie z planem wpadałam w szał. Przy dzieciach nauczyłam się odpuszczać. Pozwalam sobie czasem na leniwe dni i wiem jedno: macierzyństwo to najpiękniejsza droga, która uczy mnie pokory i dobrej organizacji. Teraz gdy wracam myślami do czasów bezdzietnej "młodości" żałuję, że tyle nieproduktywnego czasu przeleciało mi przez palce...

7. Porane pisanie 

To moja tajna broń. Kiedy wszyscy domownicy śpią, wstaje między 5:00, a 6:00. Mam wtedy czas na swoją pasję. Nawet jeśli spędzę na pisaniu 15 minut, to i lepsze niż nic. Pomyśleć, że jeszcze do niedawna twierdziłam, że jestem śpiochem.

8. Weekend dla rodziny

Weekend pozostawiam dla rodziny. Najczęściej w sobotę  wraz z dziećmi porządkujemy dom. Maluchy pomagają na tyle ile potrafią. Później organizujemy jakieś wyjście. Zawsze ze sobą mamy aparat. Cieszy nas, gdy udaje nam się zrobić jednocześnie jakieś fajne zdjęcia do wpisu, lecz nie to jest wówczas najważniejsze. Najistotniejsze jest bycie razem i cieszenie się swoim towarzystwem.

Kocham ten blogowy świat, który jest moją odskocznią od codzienności, miejscem gdzie chętnie wracam i dziele się częścią swojego życia. Nie chcę z tego rezygnować, ze względu na nieustanną gonitwę i życie w biegu. Plan dnia, rytuały oraz prawidłowe nawyki przynoszą obfite owoce. Dają mi możliwość tworzenia treści chociażby raz w tygodniu. Zawsze to więcej niż nic!

A Wy? Macie swoje tajne sposoby na organizacje czasu przy małym dziecku w domu? :)










0 komentarze:

Uroda

Moje najbardziej wydajne kosmetyki do cery suchej

lutego 19, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy

Jestem typową kobietą, która uwielbia testować nowości kosmetyczne. Lubię też mieć na półce specyfiki, których jestem pewna. To właśnie te sprawdzone produkty za każdym razem spisują się świetnie, zwłaszcza przy mojej suchej skórze, są przy tym bardzo wydajne. 

0 komentarze:

Dlaczego picie wody zapobiega wielu chorobom?

lutego 17, 2020 Słomkowo 1 Komentarzy



Kilka dni temu przeczytałam fascynującą książkę o wodzie, która zmieniła moje podejście do regularnego picia wody. Dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że uwielbiam pić wodę i czerpię z tego radość. 
"Ludzkie ciało składa się w ponad 70% z wody. Można by powiedzieć, że człowiek to pokryty skórą "worek z kośćmi" w którym krąży około 40-50 l różnych płynów, mówiąc dokładniej: 5 litrów krwi, 2 litry limfy, 2,5 litra soku żołądkowego, 3 litry soku jelitowego, 20-25 litrów płynu komórkowego oraz 15-20 litrów płynów pozakomórkowych. Głównym składnikiem wszystkich tych płynów jest woda. "... "Życie to nic innego jak przepływ płynów w komórkach. Zaburzenie tego procesu oznacza chorobę. ". Wiecie, że 70% powierzchni ziemi pokrywają właśnie wody? Woda jest podstawą życia. Nawet mózg skład się w 85 % z wody. Bez niej życie biologiczne byłoby niemożliwe. Zatem kiedy pojęłam jak bardzo wiele funkcji życiowych regulowanych jest właśnie przez wodę, doszukałam się w tej całej układance głębszego sensu. Picie wody to wspaniały sposób na oczyszczenie się ze wszystkich toksycznych złogów.
Zatem kto podniesie rękę i przyzna się, że pije regularnie wodę? Do niedawna sama lekceważyłam jej picie, lecz od kiedy sięgnęłam po książkę pt. „Woda” Fereydoon Batmanghelidj wiele się zmieniło. Dzięki niej nauczyłam się pić wodę, za którą za bardzo nie przepadałam regularnie. Uwierzcie, moja rodzina od razu niewiedząc co się dzieje zwróciła uwagę, że mam większego „powera” do działania. W książce dowiemy się, że jeśli czujemy rozdrażnienie, niepokój, przygnębienie, ciążenie głowy, przemożny głód lub agorafobie to musimy wiedzieć, że wszystkie te objawy są spowodowane odwodnieniem i należy jak najszybciej dostarczyć organizmowi wodę. Inną oznaką może być również depresja. Astma, alergie, nadciśnienie, cukrzyca typu 2, oraz choroby autoimmunologiczne. Wszystkie te objawy są często wynikiem odwodnienia. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że większość chorób jest spowodowana niedoborem wody. Więc pewnie nie jesteś chory, tylko spragniony!
Oczywiście ważna jest również nasza dieta, w która zawierać powinna duże ilości potasu (występuje w morelach, figach, jabłkach, rodzynkach, w awokado i bananach), wapnia (nasiona fasoli, natka pietruszki, szpinak, orzechy), magnezu (produkty roślinne, zwłaszcza zielone), cynku (warzywa kapustne i strączkowe, pomidory, kakao, pestki dyni itd.) selenu (najbardziej znanym źródłem selenu są orzechy brazylijskie) i manganu (orzechy laskowe, płatki owsiane, orzechy włoskie, chleb żytni razowy, słonecznik, nasiona itd). Należy przyjmować także sole mineralne w celu regulacji gospodarki wodnej organizmu. 
Według książki "Woda" Fereydoon Batmanghelidj, aby zachować zdrowie należy zapobiegać odwodnieniu, pić regularnie wodę. Regularnie przyjmować sól. Należy codziennie ćwiczyć. Stosować zrównoważoną dietę warzywno białkową. Mam to szczęście, że moje dzieci nauczyłam picia wody i mają już ten nawyk wyrobiony. Jeśli chce im się pić to tylko proszą o wodę. Tak, to mój mały sukces w byciu mamą. 
Pewnie w głowie nasuwa Ci się pytanie ile wody dziennie powinnaś wypić? Już podpowiadam! Wystarczy zastosować prosty przelicznik, mnożąc wagę swojego ciała przez 0,03. Czyli jeśli ja ważę przypuśćmy 67 kg to powinnam w ciagu dnia wypić 2,01 litra wody. To jest abolutnie minimum, które wypijam w ciągu dnia. Jeśli już wiemy ile wody powinniśmy wypijać to teraz przejdźmy do pytania kluczowego, jaką pić wodę?

Zacznę od tego, że osobiście staram się jak ognia unikać wody w plastikowych butelkach. Być może niewiele osób o tym wie, ale woda z plastikowych butelek ma zły wpływ na nasz układ hormonalny. Zawarty w butelkach bisfenol A (BPA) - ma budowę zbliżoną do żeńskiego hormonu płciowego – estrogenu, dlatego może oddziaływać na funkcjonowanie układu hormonalnego. Trudności w zajście w ciąże, otyłość, nowotwory, to nie tylko wpływ złej diety, genów czy czynników środowiskowych. Przerażające, że lista chorób, które wiążą się z negatywnym działaniem bisfenolu na nasz organizm wciąż rośnie. Nie dość, że plastikowe butelki są nie zdrowe, to do tego taka butelka rozkłada się 500 lat. Często woda z kranu może tu być rozwiązaniem, bo większość współczesnych zakładów wodociągowych pobiera wodę ze studni głębinowych - taka woda jest wyśmienita. Od czasu do czasu jadę do Niemiec, gdzie zaopatruję się w kilka skrzynek wody w szkle. Woda w szkle jest przepyszna. Szkoda, że jeszcze u nas w Polsce tego nie wprowadzili, byśmy mogli kupować w skrzynkach wodę w szklanych butelkach.
Jako ciekawostkę dodam, iż ważne jest, aby pić ją ze szczyptą soli. W moim przypadku jest nasza polska sól kłodawska. Może być też himalajska - tylko z dobrego źródła. Sól połączona z wodą i cytryną świetnie alkalizuje/dotlenia organizm.
Na koniec mam też dla Was fajny cytat z przedmiotowej książki:

"W organizmie znajdują się dwa oceany wody - jeden w komórkach i drugi na zewnątrz komórek. Woda, którą pijemy, przechodzi przez błonę komórkową i uzupełnia ocean wewnętrzny. Sól, którą spożywamy, reguluje objętość zewnętrznego oceanu. Te dwa oceany muszą być w równowadze. Nie można napełnić Atlantyku bardziej, gdy jest już pełny, i pozwolić wyschnąć Pacyfikowi lub odwrotnie - napełnić Pacyfik i pozwolić wyschnąć Atlantykowi, trzeba je wypełnić równo. Dlatego Bóg [Natura] stworzył połączenia miedzy wszystkimi oceanami w celu ich zrównoważenia. Musimy też równoważyć oceany w wody w organizmie. W rzeczywistości ciało jest tak zbudowane, że automatycznie wyrównuje te oceany za pomocą pewnych mechanizmów. Tak więc woda i sól są kluczowymi elementami w organizmie człowieka."


Liczę, że moim dzisiejszym wpisem przekonam choć jedną osobę do regularnego picia wody.

1 komentarze:

Książki

5 książek, które wniosły coś do mojego życia!

lutego 07, 2020 Słomkowo 3 Komentarzy


Dzisiejszy post będzie czytelniczy. Często w prywatnych wiadomościach zadajcie mi pytania, kiedy mam czas na książkę przy dwójce małych dzieci. Już Wam piszę :) Okazji jest wiele np. gdy karmie piersią, kiedy maluszek sam zajmuje się sobą, gdy jesteśmy na podwórku. Siedzę wtedy wygodnie na krześle otulona kocem, a synuś bawi się w piaskownicy. Naprawdę staram się czytać w każdej wolnej chwili. Zaliczam się do osób, które czytają kilka książek na raz. Zatem każdą wolną chwilę wykorzystuje na lekturę. Jest to z pewnością lepsze niż scrollowanie portali społecznościowych.

3 komentarze:

Dom i wnętrze

The Newbie Room - tworzymy dziecięcy pokój marzeń cz. 1

lutego 04, 2020 Słomkowo 1 Komentarzy




Dzień dobry Kochani!

Niosę z rana radosną nowinę! W tym roku marka Newbie celebruje swoje 10-te urodziny! Właśnie z tej okazji powstała nowa kolekcja „The Newbie Room", która od dziś dostępna jest w sprzedaży online. 

Jak wiecie, od jakiegoś czasu przeprowadzamy totalną rewolucję w pokoju naszych chłopaków. Prace praktycznie dobiegły końca. Zanim jednak dokładnie pokażę Wam i opiszę cały proces przemiany, zobaczcie kilka pierwszych kadrów, które udało mi się ocieplić dzięki dzięki perfekcyjnym dodatkom od Newbie. Czy tak jak ja też kochacie takie klimaty?
Nie zabraknie tu miękkich pościeli, poduszek, bajkowych walizek do przechowywania dziecięcych skarbów, jak również bawełnianych piżamek. Wszystkie produkty inspirowane są morsko-bajkowym motywem pirackich statków w towarzystwie wielorybów i krokodyli! Warto wspomnieć także o leśnej tapecie (Newbie Wallpaper, stworzona we współpracy z marką Boråstapete), która zagościła w naszym domu dzięki miłości do stylu i estetyki.
Do następnego!

1 komentarze:

Dziecko

Relacja z prezentacji nowej kolekcji KappAhl Newbie Home

stycznia 31, 2020 Słomkowo 2 Komentarzy

Na koniec stycznia wraz z moim mężem oraz maluchami zostaliśmy zaproszeni do Warszawy na wspólne świętowanie 10-tej rocznicy kolekcji dziecięcej KappAhl Newbie. Event poświęcony był przede wszystkim prezentacji nowej linii produktów Newbie Home. Już od wejścia przywitała nas przemiła ekipa Kappahl'a oraz wspaniałe wnętrza, udekorowane ręcznie zaprojektowanymi, wzorzystymi tapetami. 

2 komentarze:

Dziecko

Mapa świata z flagami. Wprowadzamy dociekliwego przedszkolaka w krainę geografii!

stycznia 28, 2020 Słomkowo 0 Komentarzy

Gdy w domu mam prawie pięciolatka, z jeszcze większą rozwagą kupuję zabawki z których czerpiemy radość bawienia się, a  zarazem uczenia. Dzieci w jego wieku uwielbiają poprzez zabawę poznawać świat matematyki, czy też geografii. 
Jakiś czas temu Michalina Gwiżdż (@In.The.Outbackcudowna mama, która pięknie w świat nauki wprowadza swoje dzieci, odsprzedała nam ten fantastyczny gadżet - Mapę świata z flagami, stworzoną w duchu Montessori. Do zestawu 36 flag dołączono także bardzo solidną, drewnianą mapę świata oraz dodatek specjalny - karty kontrolne stworzone  przez Michalinę. Na odwrocie mapy znajdziemy także prawidłowo przypisane flagi do danego państwa.
Naukę rozpoczęliśmy od nazewnictwa poszczególnych krajów, następnie ćwiczyliśmy wszystko z atlasem. Na mapie znajdują się otwory, do których wpasowuje się odpowiednie flagi. Nie ukrywam, że dla mnie samej to także niezła powtórka. Nigdy nie byłam w tym dobra. Czas to zmienić :) Fajne jest to, że w trakcie zabawy synek często sam łączy fakty wspominając kraje, które wspólnie odwiedziliśmy. Wracając do mapy, zdradzę Wam, iż po niespełna tygodniu nauki wraz z synkiem mogliśmy już wspólnie rywalizować przepytując się wzajemnie ze znajomości mapy świata. Ogromnie polecam Wam ten gadżet! Z pewnością rozbudzi on w Waszych pociechach zainteresowanie światem jak i samą geografią. Jeśli masz w domu przedszkolaka, bądź starszaka nie masz co się wahać szukając kolejnych pomocy naukowych.
Napisz koniecznie w komentarzu, z jakimi pomocami naukowymi zmaga się aktualnie Was przedszkolak :) 
Mapa Świata z flagami (klik, klik)



0 komentarze: