Lifestyle

Podsumowanie 2019 Roku!

stycznia 08, 2020 Słomkowo 2 Komentarzy

W tym roku obiecałam sobie, że zadbam o to by na blogu podsumować miniony rok. Chcę to zrobić przede wszystkim dla siebie, niemniej jednak chętnie podzielę się z Wami tymi wszystkimi wspomnieniami.
Dla mnie będzie to jeden z ważniejszych wpisów na blogu. Pamiętam jak dokładnie rok temu próbowałam przygotować podsumowanie roku 2018. Niestety w utknęłam w połowie. Planuje do wrócić to tego posta. Póki co skupy się jednak na roku 2019. Miniony rok to nie tylko sukcesy ale i porażki. Napiszę co mi się nie udało, jakie marzenie się nie spełniło i jaką otrzymałam z tego lekcję. Gotowi? Zaczynamy!

STYCZEŃ

Nowy Rok spędziłam w domku w objęciach moich dwóch maleńkich synków. Były zimne ognie, gorące kakao, wspólne wygłupy, a przed snem nietuzinkowy pokaz fajerwerków.  To był piękny początek Nowego Roku. Przywitaliśmy go dobrym stanem zdrowia. 

6 stycznia udaliśmy się na koncert noworoczny kolęd i piosenek świątecznych w wykonaniu zespołu kameralnego Amici Canti.s
W połowie stycznia zabraliśmy naszą Słomkową rodzinkę i pojechaliśmy na krótki weekend do Hotelu Aubrecht Country Spa Resort o którym pisałam więcej tutaj (klik).

Pamiętam jak dziś, kiedy 18 stycznia 2019 zobaczyłam śnieg za oknem. Wiedziałam, że ten dzień będzie należał do moich dzieci. Przedszkola nie było. Był za to pisk z radość na widok śniegu. 
Dopiero 7 - miesiąc życia, a ten mały spryciarz zaczął wspinać się po schodach. To był koniec "sielanki".
Kolejne wyjście w styczniu, tym razem na zabawę karnawałową, na której byliśmy może godzinę. Złapała mnie paskudna grypa żołądkowa :( Po godzinie od wyjścia byliśmy już w domu.  
Styczeń kończymy lotem w tunelu freeflycenter, a raczej mąż. Ja z dziećmi się przyglądałam. Podobno jest to wspaniałe przeżycie. W tym roku planuje pójść tam razem ze starszym synkiem. Jako 5 latek będzie mógł już doświadczyć lotu w tunelu aerodynamicznym :)

LUTY


Zaraz na początek lutego pojechaliśmy w moje rodzine strony odwiedzić dziadków. Spędziliśmy tam trzy miłe wieczory na rozmowach :)

Zrobiłam swoim dziadkom pamiątkowe fotografie. Tak dobrze mi się współpracowało z aparatem, że od tamtej pory wiem, iż robienie zdjęć to moja ukryta pasja. Zaczęłam więcej czytać o fotografii i wsiąknęłam w temat. Lecz to był luty, synuś był maleńki, miałam więcej czasu dla siebie. Z początkiem marca zaczęłam już iść profesjonalnie w stronę fotografii. Robiłam zdjęcia różnym parom. Lecz kiedy przyszedł sierpień, podjęłam decyzję, że idę na wychowawczy. Wtedy też musiałam przerwać chwilowo moją pasję i skupić się na 100% na maluszku. To była krótka lekcja dla mnie, że w życiu wszystko ma swój czas. Nie można mieć wszystkiego. Teraz już wiem, że przyjdzie taki moment kiedy poświęcę się w 100% fotografii. Nie poddaje się tak szybko.

Nastawiłam sobie budzik na godz. 5:00 i pojechałam nad jezioro  Morzycko uchwycić piękny wschód. Sami powiedziecie, że widok jest magiczny.
W lutym pogoda nas bardzo rozpieszczała: było słoneczne i delikatnie mroźne powietrze, pełne pięknych zachodów słońca- czy może być lepiej?

MARZEC
W marcu odwiedziliśmy urokliwe miejsce - Rezerwat przyrody Śnieżycowy Jar. Przepiękne okoliczności przyrody na spacer z dziećmi. Naprawdę warte zobaczenia!
W marcu odwiedziliśmy wieżę widokowa i tereny na Szachtach. Wspaniałe miejsce na spacer z wózkiem, o tym też pisałam u siebie na blogu (klik).

KWIECIEŃ
W kwietniu mocno dojrzałam do zmiany stylu. Dziś w pełni zgodna ze samą sobą mogę powiedzieć, iż styl vintage/retro idealnie obrazuję moją duszę <3

W kwietniu zaczęliśmy znacznie więcej czasu spędzać w naszej piaskownicy oraz robiliśmy długie spacery w lesie. Życie z nimi jest piękniejsze!

MAJ
Z początkiem maja w ramach pewnego projektu zrobiliśmy sobie krótki wypad do stolicy. 
W maju świętowaliśmy roczek i cztery latka starszego braciszka. 

Na weekend udało nam się na wyjechać nad morze do Kołobrzegu. Niestety mam tylko kilka zdjęć na komórce z tego wyjazdu, bo kartę z aparatu, gdzieś najmniejszy wyrzucił i do dzisiaj się nie znalazła :(
Maj zakończyłam Konferencją w Warszawie, na którą zostałam zaproszona przez Kasię z bloga "Kukumag" - "Dom w stylu Montessori". Po więcej zapraszam Was tutaj.

CZERWIEC

Na początku czerwca w przedszkolu Olivierka odbył się Festyn Rodzinny. Chłopców przebrałam w szeryfa. Wyglądali razem przesłodko! Serce matki raduje się, gdy widzi jak starszy brat jest wobec swojego maleńkiego braciszka opiekuńczy.

W czerwcu nie zabrakło spotkań rodzinnych i zbierania czereśni u dziadków, które mogłabym jeść garściami. Były pikniki, wieczorne spacery, leżenie pod kocem i czytanie bajek na dobranoc.

LIPEC 
Początek lipca zaczęliśmy od świętowania moich 31 urodzinek. Jestem ogromnie wdzięczna za życie, które sobie ułożyłam. 

W lipcu spełniłam swoje marzenie i całą rodzinką pojechaliśmy na wakacje w Bieszczady. Pierwszy post dotyczący wyprawy przeczytacie tutaj: KLIK. Lato w górach jest przepiękne. Mogę jeździć tam o każdej porze roku. 

 
Znów w lipcu pojechaliśmy w moje rodzinne strony. Synek wisi na trzepaku z mojego dzieciństwa.  To właśnie nazywa się prawdziwe beztroskie DZIECIŃSTWO!

SIERPIEŃ

Od sierpnia blog stał się moim numerem 1. Zaczęłam mocniej organizować sobie codzienność, by móc choć godzinę wygospodarować na pracę nad nim. W tym samym okresie zaczęła się moja przygoda z wychowawczym. Wszystko jakoś lepiej zaczęło się układać. Byłam 100% dla mojej rodziny. Również uświadomiłam sobie jaka to trudna rola życia, bycie mamą dla dwójki dzieci. Lecz za żadne skarby bym tego nie zamieniła. 

W sierpniu odwiedziliśmy Cmentarz wojenny 1 Armii Wojska Polskiego. Leży przy drodze do Starych Łysogórek. Często tam przyjeżdżałam na rowerze w dzieciństwie.

Koniec sierpnia to nowy rozdział dla mojego synka. Adaptacja w nowym przedszkolu przeszła pomyślnie. Młodszy brat próbował dorównać mu kroku. 

WRZESIEŃ
We wrześniu każdy dzień spędzałam z dziećmi w cudownych promieniach słońca na długich spacerach po naszej okolicy.


PAŹDZIERNIK
Październik rozpoczęliśmy hucznym góralskim weselem, po którym zdecydowaliśmy się przedłużyć pobyt o 5 dni i pozwiedzać miejsca w których jeszcze nie byliśmy. Po raz pierwszy byłam w Bukowinie Tatrzańskiej (wieś podhalańska położona w województwie małopolskim oddalona 16 km od Zakopanego). Znajdowaliśmy się niedaleko Bachledka – ścieżki w koronach drzew, która była na mojej liście marzeń. Na tą przygodę wybraliśmy się rodzinnie. Widoki zapierały dech w piersi. Spacerując ścieżką w koronach drzew podziwialiśmy wspaniałe panoramy Tatr, Beskidu Sądeckiego, Pienin i Gorców.
 



LISTOPAD 
W listopadzie zabraliśmy naszego starszego synka do Łodzi na bajeczny pokaz -"Disney on Ice".
To znakomite widowisko, na które warto wybrać się całą rodziną. My będziemy jeździć co roku, tak bardzo nam się spodobało :)
Zabrałam synów po raz pierwszy do Muzeum Narodowego w Poznaniu. Wpis możecie zobaczyć tutaj.
...i było też wyjście tylko we dwoje na Andrzejki <3 Bawiliśmy się do białego rana, było fantastycznie!

GRUDZIEŃ
Drugi rok z rzędu przyjechaliśmy na Jarmark Bożonarodzeniowy w Arendel! Tym razem pojechaliśmy ze znajomymi i było jeszcze weselej. Dzieciaczki doświadczyli spotkania ze Świętym Mikołajem, panią Mikołajową, zespołem elfów. Nie zabrakło także reniferów Mikołaja. To była niezapomniana przygoda. 
To był niezwykły rok pod hasłem, ciepłego rodzinnego domu, spotykania z cudownymi ludźmi i podróżami po naszej pięknej Polsce.
Obym za rok mogła być tutaj z Wami!
Dziękujemy z całego serca za to, że byliście z nami ! <3


2 komentarze:

  1. Sporo podróżowaliście - widać, że bardzo to lubicie :) Powodzenia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę Wam aby kolejny rok był tak samo wspaniały! Jeszcze więcej podróży i przede wszystkim czasu spędzonego z rodziną:)
    https://mamanienamedal.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń